Panel Usera

Zaloguj się

Tabela ligowa

Serie A

P.KlubM. Pkt.+ / -
1.Fiorentina000 - 0
2.Inter000 - 0
3.Torino000 - 0
4.Milan000 - 0
5.Napoli000 - 0
6.Roma000 - 0
7.Parma 000 - 0

Strzelcy Parmy

ZawodnikBramki

Wyniki Serie A

1 kolejka
Atalanta ? - ? Sassuolo
Bologna ? - ? Lazio
Frosinone ? - ? Juventus
Parma ? - ? Cagliari
Genoa ? - ? Napoli
Inter ? - ? Monza
Roma ? - ? Fiorentina
Torino ? - ? Milan
Udinese ? - ? Como
Venezia ? - ? Lecce

Zawodnik meczu

7.5

Mateo Pellegrino

vs Sassuolo

90

rozegrane
minuty

1

zdobyte
bramki

0

zaliczone
asysty

Kontuzje

Matija Frigan

Uraz łąkotki

Powrót: sezon 26/27

Benjamin Cremaschi

Uraz łąkotki

Powrót: sezon 26/27

Adrian Bernabe

Uraz pachwiny

Powrót: sezon 26/27

Jacob Ondrejka

Uraz kości strzałkowej

Powrót: sezon 26/27

Nesta Elphege

Uraz mięśnia zginacza

Powrót: sezon 26/27



Partnerzy

Letters in Space - Edukacyjna Kolorowanka

Aktualności

"Naj" sezonu 2025/2026

news image
© parmacalcio1913.com

Sezon 2025/2026 jest już historią. Od zakończenia rozgrywek zdążyło już upłynąć trochę czasu, tak więc można pokusić się o jego podsumowanie. Zatem tradycyjnie już zapraszam, na moją, w pełni subiektywną, listę wyróżnień, z tej kampanii.

 

Najlepszy piłkarz: Mateo Pellegrino

Jeśli o mnie chodzi, to de facto wybór sprowadzał się do dwójki zawodników: Mandeli Keity i Mateo Pellegrino. O ile szanuję i doceniam Keitę za tytaniczną pracę, jaką wkładał w każdy mecz, oraz za to, ile dawał drużynie pod względem organizacji i porządkowania gry, o tyle wydaje mi się, że wszystko to blednie przy zasługach Pellegrino. Argentyńczyk był w tym sezonie jednoosobową armią. Dość powiedzieć, że odpowiadał za ponad 30% całego dorobku bramkowego Crociatich. Być może na papierze wynik dziewięciu goli w sezonie ligowym nie robi wielkiego wrażenia, jednak zupełnie inaczej wygląda to w zestawieniu ze stylem gry Parmy (o czym będzie jeszcze mowa później). Przy do bólu prymitywnym, pozbawionym pomysłu futbolu Cuesty dorobek Pellegrino wygląda wręcz olśniewająco. Przez większą część sezonu był on zdany wyłącznie na siebie i pozbawiony jakiegokolwiek jakościowego serwisu ze strony partnerów. Mimo to zdołał regularnie dostarczać bramki drużynie, która miała ogromne problemy z kreowaniem sytuacji. Mówimy również o najlepiej grającym głową napastniku w całej Serie A oraz piłkarzu, który w każdym meczu harował na rzecz zespołu, w pełni poświęcając się dla jego dobra. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że gdyby Pellegrino grał w zespole o wyższej kulturze gry i choć odrobinę lepiej poukładanym ofensywnie, jak chociażby Sassuolo czy Udinese, bez większego problemu kończyłby sezon z dorobkiem oscylującym w granicach 15, a może nawet 17 bramek. Nie mam też żadnych wątpliwości, że jest to piłkarz, który wyrasta ponad Parmę. Jeśli chce się dalej rozwijać, powinien odejść z klubu, ponieważ trener tak ograniczony pod względem ofensywnym jak Cuesta nie jest w stanie dać mu już praktycznie niczego. Tak czy owak Pellegrino to mój MVP.

 

 

Najgorszy piłkarz: Jacob Ondrejka

Zanim zacznie się usprawiedliwianie i lamentowanie - tak, wiem, że Ondrejka przed sezonem doznał poważnej kontuzji i przeszedł operację. Z ludzkiego punktu widzenia jest mi z tego powodu przykro i szczerze mu współczuję. Jednak jako kibica oceniającego stan faktyczny oraz grę zespołu i poszczególnych zawodników, niewiele mnie to interesuje. Fakty są takie, że w zakończonej kampanii Ondrejka był piłkarzem praktycznie bezużytecznym. Rozegrał 16 meczów i spędził na boisku blisko 800 minut, co wcale nie jest małą próbką do oceny. W tym czasie nie pokazał dosłownie nic. Nie chodzi mi wyłącznie o to, że jako zawodnik ofensywny nie był w stanie zanotować ani jednej bramki czy asysty, ale również o to, że jego wpływ na grę drużyny był po prostu zerowy. Jako kibic, który obejrzał wszystkie mecze w minionym sezonie (a większość z nich nawet dwukrotnie na potrzeby prowadzenia strony), nie jestem w stanie przywołać choćby jednej akcji, w której Ondrejka błysnąłby swoimi umiejętnościami. Być może znaleźliby się inni zawodnicy, których również można by umieścić w tym gronie, jak Cutrone, Oristanio, Ndiaye czy Sørensen, jednak ostatecznie to właśnie niemoc i sportowa degrengolada Ondrejki były dla mnie najbardziej jaskrawe.

 


Największy progres względem poprzedniego sezonu: Edoardo Corvi

Mówiąc szczerze, piłkarzy, którzy pod wodzą Carlosa Cuesty zanotowali jakikolwiek progres względem poprzedniego sezonu, można policzyć na palcach jednej ręki. Nie mam jednak najmniejszych wątpliwości, że najbardziej oczywistym przykładem jest Corvi. Dość powiedzieć, że wychowanek Crociatich w poprzedniej kampanii nie zanotował ani jednego występu, natomiast w tej niespodziewanie stał się jedną z kluczowych postaci zespołu - i to w niezwykle newralgicznym momencie sezonu. Gdy w listopadzie poważnej kontuzji doznał Zion Suzuki, wielu zastanawiało się, jak Parma poradzi sobie z jego absencją i czy Corvi, który do tej pory nie zadebiutował w Serie A, udźwignie tak odpowiedzialne zadanie. Jak się okazało, były to obawy całkowicie przesadzone. Corvi z marszu wskoczył między słupki, a swoimi występami nie tylko zdobył serca kibiców i uznanie ekspertów, ale przede wszystkim zapewnił drużynie spokój, jakość i stabilność w defensywie. Siedemnaście występów, siedem czystych kont, jedna parada kolejki, dwa tytuły MVP meczu oraz trzy z rzędu wyróżnienia dla zawodnika miesiąca w głosowaniu kibiców - te liczby mówią same za siebie. Corvi był w tym sezonie wielki i udowodnił, że zasługuje na to, by klub na poważnie rozważał go jako bramkarza numer jeden na kolejny sezon, zwłaszcza jeśli Stadio Tardini opuści Suzuki.

 

 

Największy regres względem poprzedniego sezonu: Emanuele Valeri

W przeciwieństwie do poprzedniej kategorii, piłkarzy, którzy zanotowali regres formy, było w tym sezonie bez liku. Jeśli chodzi o to "wyróżnienie", przez długi czas zastanawiałem się, czy nie przyznać go Adrianowi Bernabé. Mimo pojedynczych przebłysków był on bowiem cieniem samego siebie. Ostatecznie jednak, po dłuższym namyśle, mój wybór padł na Emanuele Valeriego. Jest to o tyle znamienne, że przy okazji podsumowania sezonu 2024/2025 wybrałem go najlepszym piłkarzem Parmy. Niestety pod wodzą Cuesty Valeri stał się jedynie bladym cieniem tamtego zawodnika. Owszem, wciąż pozostawał jednym z piłkarzy, na których opierała się skromna ofensywa Crociatich. Nieustannie kursował lewą stroną boiska, posyłał w pole karne dziesiątki dośrodkowań - zarówno z gry, jak i ze stałych fragmentów - jednak problem polegał na tym, że brakowało w tym odpowiedniej jakości. O ile w kampanii 2024/2025 praktycznie każde zagranie Valeriego wyróżniało się precyzją i stanowiło realne zagrożenie dla rywali, o tyle w zakończonym sezonie jego grę cechowały bylejakość, niedokładność i podejmowanie złych decyzji. Było to tym bardziej widoczne, że - jak już wspomniałem - był on jednym z najczęściej wykorzystywanych zawodników w konstrukcji akcji ofensywnych Parmy. Do tego dochodziła również bardzo słaba postawa w defensywie: liczne błędy w ustawieniu, gubienie krycia oraz zaskakująco łatwo przegrywane pojedynki jeden na jednego. Wszystko to sprawiło, że względem poprzedniego sezonu Valeri zanotował jeden z najbardziej widocznych regresów w całej drużynie.

 

 

Najważniejsze wydarzenie: Utrzymanie w Serie A

Nie ma tu w zasadzie żadnej większej filozofii. Głównym celem Parmy na sezon 2025/2026 było utrzymanie się w Serie A, dlatego nie dziwi fakt, że realizację tego zadania uznaję za najważniejsze wydarzenie całej kampanii. Jest to o tyle istotne, że mówiąc szczerze, niespecjalnie w to wierzyłem. Patrząc na letnie okienko transferowe oraz wybór Carlosa Cuesty na trenera, przed sezonem zaliczałem Crociatich do grona głównych kandydatów do spadku. Co więcej, w trakcie rozgrywek mój sceptycyzm był jedynie potęgowany przez poziom gry prezentowany przez zespół. Niemniej jakimś cudem wszystko to ostatecznie zadziałało. Parma nie tylko zapewniła sobie utrzymanie, ale zrobiła to również szybciej i spokojniej, niż można było się spodziewać. Dodatkowo znacząco poprawiła swój dorobek punktowy względem poprzedniego sezonu, za co bez wątpienia należą jej się brawa i słowa uznania.

 

 

Największe pozytywne zaskoczenie: Primavera Parma

W tym przypadku nie będzie to wydarzenie bezpośrednio związane z pierwszym zespołem, ponieważ chciałbym wyróżnić drużynę Primavery, która rozegrała wręcz kosmiczny sezon, zakończony zdobyciem wicemistrzostwa Włoch. Podopieczni Nicoli Correnta dokonali czegoś naprawdę niezwykłego. Do rozgrywek Campionato Primavera 1 przystępowali jako beniaminek i jeden z głównych kandydatów do mozolnej walki o utrzymanie. Tymczasem przez cały sezon zasadniczy utrzymywali się w ścisłej czołówce tabeli, prezentując atrakcyjny dla oka futbol i regularnie punktując.
Istotną rolę odegrał w tym nasz rodak, Daniel Mikołajewski, który wcielił się w rolę supersnajpera zespołu, zdobywając łącznie 23 bramki w sezonie zasadniczym i fazie play-off. Ostatecznie Primavera zakończyła sezon zasadniczy na drugim miejscu w tabeli, mając taki sam dorobek punktowy jak Fiorentina, która wyprzedziła ją dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu. Następnie w półfinale play-offów Crociati pokonali Cesenę, natomiast w wielkim finale, w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach, ulegli Fiorentinie 2:1. Niemniej wywalczone wicemistrzostwo Włoch jest największym sukcesem, jaki Parma odniosła w rozgrywkach Primavery. Co więcej, Crociati zostali pierwszym beniaminkiem w historii Campionato Primavera 1, któremu udało się awansować do finału play-offów. Teraz pozostaje jedynie mieć nadzieję, że Parma potrafi odpowiednio wykorzystać ogromny potencjał młodych zawodników, który objawił się w tym zespole podczas minionego sezonu.

 

 

Największe rozczarowanie: Styl gry

I dochodzimy do prawdziwego słonia w pokoju. Na wstępie jeszcze raz podkreślę: doceniam i szanuję Cuestę za końcowy wynik sezonu - szybko wywalczone utrzymanie oraz solidny dorobek punktowy. Nie zmienia to jednak faktu, że oglądanie Parmy realizującej jego wizję futbolu było dla mnie czystą katorgą. Żebyśmy dobrze się zrozumieli - swoje lata mam, wiele już w piłce widziałem, przeżyłem wielu trenerów, najróżniejsze style gry i taktyczne dziwactwa. Jako kibic zawsze wychodziłem z założenia, że w przypadku Parmy nie interesują mnie walory estetyczne. Liczy się wynik. Powiem więcej: nigdy nie byłem piłkarskim purystą, który zachwyca się tiki-taką, wzdycha na myśl o ultraofensywnych eksperymentach albo oczekuje technicznych fajerwerków w każdym meczu. Wręcz przeciwnie. Podobała mi się uporządkowana, defensywna Parma Roberto D'Aversy, oparta na świetnie wyprowadzanych kontratakach. Potrafiłem również docenić bardzo pragmatyczną wizję Beppe Iachiniego, bazującą na szybkim przechodzeniu do ataku i maksymalnym wykorzystywaniu dostępnych środków. To jednak, co w tym sezonie zaproponował Cuesta, było dla mnie zbyt dużym krokiem w stronę futbolowego minimalizmu i sprawiło, że musiałem zweryfikować niektóre ze swoich poglądów. Powiem jasno i otwarcie: nigdy wcześniej nie widziałem zespołu grającego w sposób równie prymitywny, pozbawiony pomysłu i niemal całkowicie wyzuty z ambicji ofensywnych jak Parma Cuesty. Przez dziesięć miesięcy ligowej rywalizacji nie nastąpił na tym polu praktycznie żaden postęp. Zaledwie 28 zdobytych bramek w 38 meczach Serie A - najgorszy wynik Parmy w historii jej występów w tych rozgrywkach - to jedynie wierzchołek góry lodowej. Oglądając mecze Crociatich, często łapałem się na tym, że nie zastanawiam się, czy drużyna zdoła zdobyć gola, lecz czy w ogóle odda celny strzał na bramkę rywala. I niestety nie były to obawy bezpodstawne. Nie ma sensu po raz kolejny rozwodzić się nad tym tematem. W skrócie: była to drużyna niezwykle trudna do oglądania, niemal całkowicie pozbawiona ofensywnych atutów, której poczynaniami w ataku rządziły improwizacja i chaos. Jakimś cudem ten futbol przyniósł jednak wymierne efekty w postaci 45 punktów. Mimo wszystko nie robię sobie złudzeń - na dłuższą metę tak grać się nie da. Powtórzenie takiego wyniku przy identycznym stylu gry w drugim sezonie z rzędu wydaje mi się po prostu niemożliwe. Jeśli Cuesta nie zacznie ewoluować taktycznie, nie rozwinie ofensywnych schematów i nie nauczy zespołu skuteczniejszego kreowania sytuacji, nadchodzący sezon może okazać się dla Parmy znacznie trudniejszy niż ten zakończony.

 

 

Najlepszy piłkarz U-21: Sascha Britschgi

Parma w swoich przekazach medialnych i komunikatach marketingowych chętnie kreuje się na klub, który stawia młodzież w centrum sportowego projektu. Gdy jednak przyjrzymy się minionemu sezonowi, szybko okaże się, że niewielu zawodników do lat 21 otrzymało realną szansę pokazania się na poziomie Serie A. Dlatego też wybór w tej kategorii jest dla mnie dość oczywisty. Britschgi trafił do Parmy pod koniec letniego okna transferowego jako zawodnik praktycznie anonimowy. Od samego początku postrzegałem go jako typowy "zakład hazardowy" charakterystyczny dla ery Kraus, z tą różnicą, że tym razem kwota zainwestowana przez klub była stosunkowo niewielka, a co za tym idzie - ograniczone było również ryzyko. Na korzyść Szwajcara działał fakt, że na jego pozycji Parma miała wyraźne braki kadrowe, dlatego można było zakładać, że wcześniej czy później otrzyma swoje szanse. Trzeba przyznać, że wykorzystał je bardzo dobrze. Choć w końcówce sezonu jego forma była dość nierówna, to patrząc całościowo, pozostawił po sobie bardzo pozytywne wrażenie i rozegrał kilka naprawdę dobrych spotkań, na czele z domowym meczem przeciwko Milanowi. Co równie istotne, wraz z kolejnymi występami można było dostrzec wyraźny rozwój zawodnika, który przełożył się także na wzrost jego wartości rynkowej. Krótko mówiąc, Britschgi to interesujący wahadłowy o wyraźnych inklinacjach ofensywnych, którego warto obserwować w kolejnych sezonach.

 

 

Najlepszy transfer: Gabriel Strefezza

Mówiąc oględnie, okienka transferowe Parmy w sezonie 2025/2026 trudno uznać za szczególnie udane. Nie oznacza to jednak, że klub nie trafił z żadnym ruchem. Wręcz przeciwnie - kilku zawodników spełniło pokładane w nich nadzieje, a największe wrażenie zrobił na mnie Gabriel Strefezza. Gdy tylko pojawiły się pierwsze plotki łączące Parmę z Brazylijczykiem, od razu poczułem ekscytację. Mówiliśmy bowiem o piłkarzu jakościowym i doświadczonym, który wielokrotnie udowadniał swoją wartość na poziomie Serie A. Innymi słowy, był to profil zawodnika, na który Parma zazwyczaj nawet nie spogląda na rynku transferowym. Pewnym haczykiem okazała się formuła transakcji, czyli zwykłe wypożyczenie bez opcji wykupu. Nie zmienia to jednak faktu, że Strefezza od pierwszych występów prezentował się znakomicie. Mówiąc obrazowo - na tle często bezbarwnej Parmy błyszczał niczym perła na oborniku. Bardzo szybko stał się podstawowym wyborem Cuesty oraz jednym z niewielu piłkarzy regularnie emanujących jakością techniczną, kreatywnością i odwagą w podejmowaniu ryzyka. W drugiej części sezonu praktycznie żadna akcja Crociatich nie mogła obyć się bez jego udziału, a forma Brazylijczyka w danym meczu w dużej mierze determinowała ofensywne poczynania całego zespołu. Choć w założeniach taktycznych figurował jako cofnięty napastnik, w praktyce miało to niewielkie znaczenie. Strefezza operował niemal na całej długości boiska, często schodząc bardzo głęboko po piłkę i aktywnie uczestnicząc w budowaniu akcji. Niejednokrotnie można było odnieść wrażenie - skądinąd całkiem trafne - że podstawowym pomysłem Parmy na grę jest przekazanie piłki Strefezzie i liczenie na to, że sam znajdzie rozwiązanie. Podsumowując, był to zawodnik, którego grę oglądało się z prawdziwą przyjemnością. Teraz jednak jego wypożyczenie dobiegło końca i trudno przewidzieć, czy Parma zdoła ponownie go pozyskać. Jeśli tak się nie stanie, będziemy mówić o ogromnej stracie dla zespołu.

 

 

Najgorszy transfer: Matija Frigan

W tej kategorii kandydatów nie brakuje i wiele zależy od przyjętych kryteriów oceny. Jeśli patrzeć wyłącznie przez pryzmat przydatności boiskowej, mógłbym wskazać chociażby Benjamina Cremaschiego czy Olivera Sørensena, których - mówiąc wprost - uznaję za zawodników całkowicie bezużytecznych dla zespołu. Ostatecznie mój wybór pada jednak na Frigana. Powód jest prosty: był to najdroższy transfer Parmy w trakcie sezonu, a jednocześnie ruch, który nie przyniósł klubowi absolutnie żadnych korzyści. Podobnie jak w przypadku Ondrejki, mam pełną świadomość, że mówimy o zawodniku, który stracił praktycznie cały sezon z powodu bardzo poważnej kontuzji. Co gorsza, kilkanaście tygodni temu uraz ponownie dał o sobie znać. Niemniej trudno mi inaczej określić transfer piłkarza, za którego zapłacono 11 milionów euro, a który rozegrał zaledwie dziesięć minut w Coppa Italia, niż mianem transferowej klapy. Jeśli jesteście bardzo wrażliwi i razi was tak surowa ocena wobec zawodnika, którego karierę wyhamowały problemy zdrowotne, może w jego miejsce wstawić Sørensena. Kosztował on tylko trzy miliony euro mniej, a przez cały sezon dał mi się poznać jako piłkarz skrajnie ograniczony, niewnoszący praktycznie nic do gry zespołu i mający wyraźne problemy z jakością techniczną.

 

 

Najładniejszy gol: Bernabe vs Milan

ak już wcześniej wspomniałem, Parma w sezonie 2025/2026 nie należała do zespołów zdobywających wiele bramek. Co więcej, zdecydowana większość jej trafień była efektem przypadku, stałych fragmentów gry lub po prostu nie wyróżniała się niczym szczególnym pod względem jakości czy urody. Dlatego też wybór w tej kategorii nie sprawił mi najmniejszych problemów. Stawiam na bramkę Adriana Bernabé z domowego meczu przeciwko Milanowi. Było to przepiękne, perfekcyjnie wykonane uderzenie techniczne, które wylądowało tuż przy słupku, pozostawiając bramkarza bez szans na skuteczną interwencję. Trafienie to stanowiło idealną demonstrację ponadprzeciętnych umiejętności technicznych Hiszpana oraz jego piłkarskiej klasy. Tym bardziej szkoda, że w minionym sezonie atuty Bernabé często pozostawały niewykorzystane, a jego potencjał był w dużej mierze ograniczany przez założenia taktyczne Cuesty.

 

Najlepszy mecz: Milan 0:1 Parma

Cały sezon 2025/2026 zlewa się w mojej pamięci w jedną bezkształtną, nijaką i pozbawioną charakteru masę. Przy tak mizernym stylu gry, jaki prezentowali podopieczni Cuesty, wskazywanie najlepszego meczu sezonu wydaje mi się wręcz paradoksalne. Nie oznacza to jednak, że Parma nie miała swoich lepszych momentów. Za takie uznałbym chociażby drugą połowę domowego meczu z Milanem czy drugą połowę spotkania z Romą. Pod względem czysto piłkarskiej jakości były to prawdopodobnie najlepsze fragmenty sezonu w wykonaniu Crociatich. Jeśli jednak miałbym wskazać jedno całe spotkanie, postawiłbym na wyjazdowy mecz z Milanem na San Siro. Wybieram go przede wszystkim ze względu na ciężar gatunkowy oraz okoliczności tego sukcesu. W ostatnich latach zwycięstwa Parmy na San Siro należały przecież do rzadkości, dlatego sam fakt sięgnięcia tam po komplet punktów miał szczególną wartość. Jeżeli chodzi o przebieg meczu, był on bardzo typowy dla Parmy Cuesty. Drużyna koncentrowała się niemal wyłącznie na defensywie, cierpliwie czekając na swoją okazję - nie tyle po dobrze wyprowadzonym kontrataku, ile raczej po pojedynczym wypadzie czy błędzie rywala. Ostatecznie zwycięskiego gola przyniósł stały fragment gry i skuteczne uderzenie głową Troilo. Na szczególne uznanie zasługuje jednak organizacja gry w defensywie. Przez niemal całe spotkanie Milan, który na tamtym etapie sezonu wciąż liczył się w walce o mistrzostwo, nie był w stanie stworzyć większego zagrożenia pod bramką Crociatich. I właśnie dlatego, mimo wszystkich ograniczeń tej drużyny, był to dla mnie najlepszy mecz Parmy w minionej kampanii.

 

 

Najgorszy mecz: Parma 0:1 Lazio

Naturalnym wyborem wydawałoby się wskazanie porażek z Atalantą, Juventusem czy Torino, które zaaplikowały Parmie po cztery bramki. Po żadnym z tych spotkań nie odczuwałem jednak takiego wstydu i zażenowania jak po domowym meczu z Lazio, który w mojej opinii zasługuje na miano kompromitacji dekady. Nie da się inaczej określić sytuacji, w której drużyna przegrywa mecz, grając w przewadze 11 na 9. Jakby tego było mało, Lazio zdobyło zwycięskiego gola, grając już w 9-osobowym składzie, podczas gdy ekipa Carlosa Cuesty, przez blisko 20 minut dysponując dwoma piłkarzami więcej, nie była w stanie wykreować choćby pół sytuacji. Wstyd, żenada i kompromitacja, o której kibice długo nie zapomnę.

 

 

Największy absurd sezonu: Celebracja rocznicy powstania klubu

Jak to zwykle bywa w erze rządów Kyla Krausego, kuriozów i absurdów nie brakowało. Od pozbawionych sensu, wyrazu i jakiegokolwiek kontaktu z rzeczywistością konferencji prasowych Carlosa Cuesty, przez dziwaczne inicjatywy marketingowe i chaos komunikacyjny, aż po trudne do zrozumienia decyzje personalne - wybór jest naprawdę szeroki. Mimo że do dziś odczuwam poczucie bezsensownie zmarnowanego czasu, gdy przypominam sobie konferencje prasowe Cuesty, których przyszło mi wysłuchiwać, to moim niechlubnym faworytem pozostają obchody rocznicy powstania klubu i mówiąc wprost na samą myśl o tym dostaję szewskiej pasji. Przypadająca na 16 grudnia rocznica powstania klubu była dla poprzednich władz dniem podniosłym - idealnym do celebracji historii i tradycji, z odpowiednią pompą i wyczuciem. Tymczasem to, co władze Crociatich zaserwowały kibicom w tym roku, wygląda jak nieśmieszny żart. Zacznijmy od tego, że mecze rozgrywane w okolicach rocznicy powstania klubu były zwykle okazją do wprowadzenia specjalnych, limitowanych serii koszulek. Stroje te nawiązywały do historii, ważnych wydarzeń lub po prostu cementowały związek zespołu z miastem - zresztą podobnie postępuje większość klubów. Tymczasem Parma pod rządami Kyle'a Krause'a potrafi bez problemu wprowadzić do sprzedaży specjalny trykot z okazji dnia równości czy w celu manifestowania określonych idei politycznych, natomiast gdy przychodzi do rocznicy powstania klubu, zawodnicy wybiegają na boisko w trzecim komplecie strojów, jedynie z okolicznościową naszywką na rękawie. Jakby tego było mało, zamiast przeprowadzić właściwe obchody 112-lecia Parmy - skupione na celebracji tradycji i historii - Krause i spółka uznali, że idealnym pomysłem będzie forsowanie politycznych przekonań oraz chwalenie się multikulturowością kadry, spychając wszystkie pozostałe aspekty na dalszy plan. W praktyce, gdyby nie kibice, którzy sami zorganizowali wystawę plenerową, by uczcić urodziny klubu, można by mieć poważne wątpliwości, jaka to właściwie data i jaka okazja.

 

 

 







Komentarze (0)






Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze








Czy wiesz, że...

W sezonie 88/89 tytuł najlepszego strzelca Parmy przypadł w udziale Lorenzo Minottiemu, który w rozgrywkach Serie B zdobył 7 bramek. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że Minotti występował wówczas na środku obrony.

Rozgrywki ligowe w sezonie 1942/1943, aż 5 piłkarzy Parmy zakończyło mając na swoim koncie dwucyfrową liczbę zdobytych bramek. Tej sztuki dokonali Enzo Melandri (10), Giuseppe Ferrari (11), Angelo Gardini (16), Mario Bocchi (20) oraz Luciano Degara (32).

Zdjęcie tygodnia

Parma zaprezentowała swój domowy strój na sezon 2026/2027.

Video tygodnia

Parma 1:0 Sassuolo: Skrót

  • ASRoma.pl
  • Parma Fans Worldwide
  • Siena.com.pl
  • Flamengo
  • LeedsUtd.pl - Strona o Leeds United
  • FC-Porto.pl
  • Shoutbox