Zaloguj się
Serie A
| P. | Klub | M. | Pkt. | + / - | |
| 1. | Roma | 1 | 3 | 4 - 0 | |
| 2. | Inter | 1 | 3 | 4 - 1 | |
| 3. | Napoli | 1 | 3 | 2 - 0 | |
| 4. | Lecce | 1 | 3 | 2 - 0 | |
| 5. | Atalanta | 1 | 3 | 2 - 1 | |
| 6. | Cagliari | 1 | 3 | 1 - 0 | |
| 13. | Parma | 1 | 0 | 0 - 1 |
| Zawodnik | Bramki |
| 2 kolejka | ||||
|---|---|---|---|---|
| Milan | 2 - 0 | Venezia | ||
| Sassuolo | 2 - 1 | Torino | ||
| Fiorentina | 0 - 3 | Frosinone | ||
| Juventus | 2 - 0 | Parma | ||
| Napoli | 1 - 2 | Como | ||
| Cagliari | 0 - 1 | Inter | ||
| Monza | 2 - 3 | Udinese | ||
| Lazio | 1 - 0 | Genoa | ||
| Lecce | ? - ? | Roma | ||
| Atalanta | ? - ? | Bologna | ||
vs Juventus
90
rozegrane0
zdobyte0
zaliczoneUraz mięśnia dwugłowego
Powrót: 8 kolejka
Sezon 23/24 jest już historią. Można więc pokusić się o jego podsumowania. Zatem tradycyjnie już zapraszam, na moją, w pełni subiektywną, listę wyróżnień, z tej kampanii.
Najlepszy piłkarz: Enrico Del Prato
Oczywistymi wyborami do mina MVP byliby zapewne Adrian Bernabe lub Dennis Man, który za sprawą swoich umiejętności technicznych i momentami zjawiskowej, spektakularnej gry, ściągali na siebie największą uwagę mediów oraz postronnych kibiców. Dla mnie jednak, ta mistrzowska Parma, ma twarz Enrico Del Prato i to on jest dla mnie najlepszym piłkarzem sezonu. Mówimy o kapitanie z krwi i kości, prawdziwym bijącym sercu drużyny, człowieku który nigdy się nie poddał, zawsze wierzy i który, nawet w najtrudniejszych momentach był źródłem inspiracji dla swoich kolegów. W trakcie tej kampanii sama obecność Del Prato na boisku dodawała Parmie jakości oraz pewności siebie, a gdy tylko go brakowało drużyna sprawiała wrażenie zagubionej. Co istotne ten wybór, poza aspektami mentalnymi, broni się też czysto piłkarsko. Mówimy o najlepszym prawym obrońcy Serie B (zdaniem przytłaczającej większości ekspertów), pracusiu chorującym na całej długości boiska, dającym jakość zarówno z tyłu jak i z przodu, o czym najlepiej świadczą przede wszystkim dwa "złote gole", z meczów z Pisą oraz Brescią. Krótko mówiąc Del Prato to godny następca Alessandro Lucarelliego, kapitan z którego cała Parma może być dumna. Mój kapitan. Mój MVP.
Najgorszy piłkarz: Antonine Hainaut
Mimo pewnych przebłysków, w spotkaniach Coppa Italia, w których Francuz wyglądał całkiem przyzwoicie, nie da się ukryć, że wyraźnie odstawał on poziomem od reszty zespołu. W drugiej częsci sezonu, gdy Pecchia dysponował praktycznie całym składem, Hainatu, do spółki z Zagaritisem oraz Begicem, był regularni pomijany w powołaniach. Do tego wszystkiego mówimy też o autorze najgorszego, indywidualnego występu, piłkarza Parmy, w ostatniej dekadzie (o ile nie dłużej). Chodzi tu oczywiście o to co Hainaut zrobił podczas wyjazdowego meczu z Cosenzą, kiedy to wychodząc w podstawowym składzie, po 3 minutach wyleciał z boiska, za dwie żółte kartki, otrzymane za bezsensowne faule w środkowej strefie boiska.
Największy progres względem poprzedniego sezonu: Gabriel Charpentier
W zeszłym sezonie okrzyknąłem reprezentanta Kongo, najgorszym piłkarzem Crociatich. W kampanii 22/23 Charpentier dał się poznać jako napastnik, który w trakcie całego sezonu, nie oddał choćby jednego, celnego strzału na bramkę. Nic więc dziwnego, że przed kolejnym sezonem nie wiązałem z jego osobą żadnych oczekiwań, ba byłem bardzo rozczarowany faktem, że ostatecznie nie udało się go nigdzie wytransferować w trakcie letniego mercato. Jakież było moje zaskoczenie, gdy Charpentier, niejako znikąd, zaczął być istotną postacią Crociatich. Pecchia długo tego piłkarza budował, jednak gdy proces ten dobiegł końca, "Il Comendante" zaczął robić różnice. Wchodząc z ławki praktycznie zawsze był w stanie dać pozytywny impuls, dobrze wyglądał w grze kombinacyjnej, a do tego zdobywał też ważne gole, na wagę bezcennych punktów, jak chociażby, przeciwko Cagliari czy Como. Wprawdzie ostateczny dorobek sezony Charpentier, w postaci 4 goli i 3 asyst, nie wygląda zbyt spektakularnie, jednak należy uczciwie zaznaczyć, iż liczby te nie oddają, w pełni, wartości jaką stanowił dla Parmy. Nawiasem mówiąc, Charpentier nie był jednym graczem Crociatich, który wydawał się być "po drugiej stronie rzeki", a nagle zaliczył wielki powrót. Na choćby drobną wzmiankę zasłużyli tu jeszcze Wylan Cyprien oraz Valentin Mihaila.
Największy regres względem poprzedniego sezonu: Drissa Camara
Nie jest żadną tajemnicą, że darzę tego zawodnika szczególną sympatią, bowiem jego rozwój śledzę od czasu, gdy tylko pojawił się on w zespołach młodzieżowych Parmy. Tym bardziej boli mnie to, że muszę umieścić go w tej kategorii, ale niestety są ku temu powody. W poprzedniej kampanii, Camara dał się poznać jako piłkarz numer "12" - z pogranicza pierwszego składu i ławki rezerwowych, który na boisku dawał jakość, zapewniał liczy i gwarantował odpowiednią energię. Wydawało się, że kampania 23/24 będzie jego ostatecznym potwierdzeniem, w drużynie oraz idealnym momentem na wykonania wielkiego skoku jakościowego. Niestety, w dużej mierze, oczekiwania te pokrzyżowała kontuzja, jakiej Camara doznał w trakcie pre-campionato, a która to kosztowała go kilka miesięcy rehabilitację. Po powrocie na boisko "Baky" nie był już piłkarzem zdolnym do nawiązania, do poprzedniego, tak udanego sezonu. Wprawdzie momentu wielkiej chwały i bramki na wagę 3 punktów, w 99 minucie meczu, na szczycie, z Venezią (która być może była kluczowa w kontekście awansu) nikt mu nie zabierze, jednak obok tego typu pojedynczych przebłysków, zbyt dużo było słabszych i bezbarwnych występów, a do tego sam fakt, iż na pewnym etapie rozgrywek, Camara był kilkukrotnie pomijany w powołaniach, przez Pecchię, dopełnia obrazu regresu, jaki zaliczył. Niemniej wciąż mówimy o chłopaku z talentem i sporym potencjałem, w którego wciąż wierzę.
Największe pozytywne zaskoczenie: Mistrzostwo Serie B
Nie ma co ukrywać, że przed sezonem byłem nastawiony, do szans Parmy, bardzo sceptycznie. W mojej opinii kadra Crociatich, przynajmniej na papierze i w porównaniu z innymi konkurentami, nie dawała zbyt wielkich nadziei na pozytywne zakończenie rozgrywek. Mówiąc prościej nie widziałem Parmy, w roli pretendentów do bezpośredniego awansu, o mistrzostwie Serie B, którego do tej pory nie udało się zdobyć nigdy w historii, nawet nie wspominając. Poddawałem pod wątpliwość dojrzałość tudzież doświadczenie składu oraz charakter, który w trakcie ostatnich dwóch kampanii był czymś czego nie uświadczyłem, a przecież kadra od tego czasu nie uległ zbyt wielkim zmianom. Okazało się jednak, że pierwsza z tych rzeczy była mało istotna, zaś druga zmieniła się o 180 stopni (praktycznie jedyna rzecz której trafnie się obawiałem, była obrona. Ta, z wyłączaniem Del Prato, w wielu spotkaniach była obrazem nędzy i rozpaczy i generowała Crociatim sporo niepotrzebnych problemów. Są to jednak tylko mało istotne didaskalia). Parma i jej postawa wzięły mnie z zaskoczenia, z kolejki na kolejkę Crociati udowadniali mi jak bardzo się myliłem, a moja wiara w ten zespół systematycznie rosła i rosła (choć oczywiście zdarzały się pewne potknięcia, jak chociażby porażki z Modeną czy Lecco, które na nowo wzniecały wątpliwości). Efekt był taki, że z wielkiego sceptyka, w okolicach lutego byłem już w 100% optymistą, przekonany o tym, że Parma awansuje i wygra te mistrzostwa. Ostatecznie stało się to faktem, dopiero w maju, jednak to, że Parma była najlepszą ekipą Serie B, przewyższającą przynajmniej o dwie klasy każdy inny zespół, i w pełni zasłużyła na końcowy sukces, jest niepodważalne. Takich miłych zaskoczeń, mogę doświadczać co sezon. Nie mam nic przeciwko temu, żeby w taki sposób się mylić.
Największe rozczarowanie: Derby dell'Enza
Najważniejszy mecz w hierarchii każdego kibica Parmy, który powrócił do kalendarza, po 5-letniej przerwie. Nie dziwi więc fakt, iż na obie te konfrontacje, mocno ostrzyłem sobie zęby i obie były dla mnie rozczarowaniem, zarówno pod względem wyniku, jak i samej postawy drużyny. W pierwszym meczu na Tardini, gra była niezwykle hermetyczna, Reggiana skoszarowana w okolicach własnego pola karnego, nie była zainteresowana niczym poza defensywą, z kolei Parma, monopolizująca piłkę, grała w sposób bardzo anemiczny i uczciwie rzecz biorąc nie zrobiła zbyt wiele, żeby zmusić Reggianę, do większego wysiłku, o kapitulacji nie wspominając. Skończyło się więc na nudnym 0:0. Niewiele lepiej było na Mapei Stadium. W meczu kończącym rozgrywki, Parma przyjechała do Reggio Emilia, jako zespół spełniony - pewny awansu oraz mistrzostwa, i to było niestety na murawie widać. Piłkarze Crociatich wyglądali, jakby byli myślami na wakacjach, a w ich grze, aż mnożyły się niedokładności oraz absurdalne, proste błędy. Można było mieć też zastrzeżenia do determinacji, która długimi fragmentami wyglądała jak żywcem wyjęta z przedsezonowego sparingu i nijak przystawała do spotkania tej rangi, w hierarchii kibiców. Ostatecznie skończyło się 1:1, Parma była optycznie lepsza, stworzyła sobie więcej groźniejszych sytuacji, jednak po końcowym gwizdku ciężko było stwierdzić, żeby podopieczni Pecchii, przesadnie narzekali na podział punktu. Chyba własnie to było w tym najbardziej rozczarowujące.
Najlepszy piłkarz U-21: Ange-Yoan Bonny
Od dwóch lat, od kiedy Francuz przybył do Parmy, mówiło się o niebywałej skali jego talentu, którą okazjonalnie był on w stanie prezentować, a raczej lekko "teasować", bowiem dopiero w tej kampanii, błyszczał on z zachowaniem ciągłości. Bonny to piłkarz, na którego patrzy się z przyjemnością - niebywale szybki, silny fizycznie, a do tego obdarzony świetną techniką. Doskonale pasuje on do pomysłu na futbol Pecchii i choć najczęściej, w opisie taktycznym figurował jako środkowy napastnik, to jego roli nie można spłycać do bycia "9". Bonny pokazał, że jest w stanie operować na każdej pozycji w ataku. Znakomicie wygląda w grze kombinacyjnej, zaś rozpędzony jest w stanie demolować obrońców. Fakt, że to właśnie Francuz zdobył gola, przypieczętowującego awans do Serie A jest bardzo wymowny. Jak na zawodnika z rocznika 2003, zagrał on spektakularny sezon, jednak nie można oprzeć się wrażeniu, że sufit jego możliwości jest jeszcze, znacznie, znacznie wyżej. Osobiście nie mogę się doczekać, aby zobaczyć, co Bonny pokaże na wielkiej scenie Serie A.
Najlepszy transfer: Hernani
Być może, trochę to naciągane, jednak myślę że powrót do zespołu Hernaniego, po dwóch latach wypożyczeń, w istocie można traktować jako transfer. Jak dobrze, że pion sportowy Parmy, poszedł tu po rozum do głowy (w czym dużą rolę odegrał też sam Pecchia) i postanowił z reintegrować Brazylijczyka z zespołem. Hernani był brakującym ogniwem drugiej linii, wniósł do drużyny doświadczenie i jakość, które wychodziły przede wszystkim w trudnych momentach, jak chociażby mecze z Cremonse czy spotkanie ze Spezią. Był to piłkarz niebywale pożyteczny o kolosalnym znaczeniu dla Pecchii.
Najgorszy transfer: Anthony Partipilo
W przypadku Partipilo ciężko jest mówić o jakimś wielkim flopie transferowym. Piłkarz ten dołożył swoją cegiełkę do awansu i mistrzostwa - zdobywał ważne gole, dobrze pasował do stylu gry Pecchii i ogólnie prezentował niezły poziom. Rozczarowanie tym graczem, z mojej strony, wynika z faktu olbrzymich oczekiwań jakie względem niego miałem, a których on finalnie nie spełnił. W barwach słabiutkiej Ternany, Partipilo zachwycał i wyrobił sobie opinię jednego z czołowych skrzydłowych Serie B. Pamiętam, że już po sezonie 21/22, był on na szczycie listy piłkarzy, których chciałem widzieć w Parmie. Tak więc jego przybycie na Tardini, w lecie 2023 roku bardzo mnie ucieszyło, byłem pewnym, że będzie to istny "gamechanger", jednak obyło się bez efektu "wow". Było dobrze i solidnie, ale nic ponadto. W tym miejscu należy też zaznaczyć, że powodem takiego stanu rzeczy, w dużej mierze, był fakt, iż Partipilo bezpośrednio rywalizował o miejsce w składzie z Manem, który zaliczył spektakularny sezon, przez większość którego, grał na poziomie nieosiągalnym dla 3/4 piłkarzy Serie B.
Najładniejszy gol: Mihaila vs Sampdoria
W tym sezonie Parma zdobyła kilka okazałych goli, jak chociażby bomba Hernaniego z pierwszego meczu z Cremonese, czy techniczne, zahaczające o maestrię trafienia Bonny'ego i Partipilo ze meczów przeciwko Bari, dlatego też wybór akurat gola Mihaili, na pierwszy rzut oka może wydać się dziwny. Oglądając finalny etap tej bramki, można powiedzieć, że było to trafienie jakich wiele, jednak tym co mnie tu urzekło, była cała akcja. Gol rumuńskiego skrzydłowego, był efektem pięknie wyprowadzonego, szybkiego ataku, w którym udział wzięło kilku zawodników Parmy, z których każdy wiedział co ma robić, a piłka chodziła, że aż miło. Naprawdę przyjemnie i satysfakcjonująco się to ogląda, w pełnej okazałości.
Najlepszy mecz: Parma 3:3 Palermo
Nie będę ukrywał, że z tą kategorią miałem najwięcej problemów i wynikały one z kłopotu bogactwa. W kampanii 2023/2024, Parma rozegrała naprawdę sporo świetnych spotkań, które mogłyby się tu znaleźć, jednak ostatecznie mój wybór pada na domowy mecz z Palermo, który miał w sobie absolutnie wszystko i pod pewnymi względami stanowił miniaturkę całych rozgrywek. Zaczęło się od kuriozum, czyli straty bramki, z połowy boiska w 50 sekundzie meczu. Podrażniona Parma ruszyła na Sycylijczyków, sunąc z kolejnymi atakami i grając, w sposób bardzo spektakularny, jednak do bólu nieskuteczny. W międzyczasie Palermo wykonało, dosłownie drugi w tym meczu wypad i było 2:0. Crociati dalej naciskali, jednak ich skuteczność pozostawała bez zmian i do przerwy nic się nie zmieniło. Po zmianie stron, kontakt szybko zapewnił Estevez, a w Crociatich wstąpiły nowe siły. W pogoni za wyrównaniem, wciąż rażąco nieskuteczna ekipa Pecchii nadziała się na kontrę i w 85 minucie było 3:1 dla gości. Na tym etapie, praktycznie wszyscy uznali mecz za skończony, tym bardziej, że Palermo utrzymało dwubramkową zaliczkę do 92 minuty. Wtedy zdarzył się mały cud. Wpierw trafił Mihaila, a kilka chwil później, w ostatniej, desperackiej akcji meczu, wyrównanie zapewnił Charpentier. To było coś naprawdę niesamowitego i nie bez przyczyny, wielu piłkarzy Parmy podaje właśnie ten mecz, jako kluczowy moment sezonu.
Najgorszy mecz: Modena 3:0 Parma
Mecz całkowicie do zapomnienia. Jedyny, wyraźny czarny punkt, na mapie całego sezonu. Można zaryzykować stwierdzenie, że Parma, na to spotkanie, do Modeny, po prostu nie dojechała. Crociati zagrali tragicznie na każdej płaszczyźnie i nie byli w stanie zrobić czegokolwiek. O ile w przypadku, wszystkich pozostałych meczów, nie układających się pomyślnie, kibic Crociatich mógł mieć przeświadczenie, że drużyna do samego końca będzie w grze o korzystny rezultat, tak tutaj, już po straci pierwszego gola, co nastąpiło w 16 minucie, było praktycznie jasne, że spotkanie jest zakończone, zaś Parma najchętniej wywiesiłaby już białą flagę.
Największy absurd sezonu: Gol Modeny, na Tardini
W tym sezonie, w kontekście Parmy, obyło się bez biurokratyczno-administracyjnych absurdów, co jednak nie znaczy, że była to kampania wolna od kuriozalnych sytuacji. Myśląc o absurdzie, na pierwszy plan wysuwa się tu gol, jakiego Parma straciła, w pierwszym, domowym spotkaniu z Modeną, a który to padł po niemalże 5 metrowym spalonym. W głowie się nie mieści, że w dobie VAR, gdzie często (również przecież w Italii) o uznaniu lub nieuznaniu gola decydują centymetry, takie bramki mogą mieć miejsce. O ile sędziego liniowego, który puścił akcję w pierwszym tempie, można jeszcze jakoś zrozumieć, bowiem, ze swojej pozycji mógł on nie zobaczyć kluczowego dla akcji, dogrania piętą Falcinelliego, o tyle już VARu, który miał do dyspozycji masę powtórek z których jasno wynikało, iż podanie nastąpiło, nie da się rozgrzeszyć. Dopełnieniem absurdu całej sytuacji, był zaś pokazany w trakcie transmisji, zrzut ekranu mający docelowo tłumaczyć i legitymizować zaliczenie bramki, który...pochodził nie z tej akcji. Mecz ten zakończył się ostatecznie rezultatem 1:1, a z punktu widzenia Parmy, szczególnie bolesne, było to, iż dla Modeny, gol którego być nie powinno, stanowił wówczas jej jedyną sytuację bramkową w całym meczu. Na miano absurdu zasługują też konsekwencje, wyciągnięte przez AIA, względem arbitrów. Otóż za uznanie tego gola, sędzia główny Chiffi oraz sędzia VAR Serra, zostali zawieszeni na jedną kolejkę...
Tak prezentują się nazwiska piłkarzy, którzy wystąpili w pierwszym oficjalnym spotkaniu Parmy: Pellacini, Giacosa, Rossini, Gentili, Ghini, Pasquali, Bocconi, Rebecchi, Aiolfi I, Lumetti, Montanari.
Komentarze (0)