Zaloguj się
Serie A
| P. | Klub | M. | Pkt. | + / - | |
| 1. | Roma | 23 | 6 | 8 - 0 | |
| 2. | Inter | 2 | 6 | 5 - 1 | |
| 3. | Milan | 2 | 6 | 4 - 1 | |
| 4. | Juventus | 2 | 6 | 3 - 0 | |
| 5. | Atalanta | 2 | 6 | 3 - 1 | |
| 6. | Lazio | 2 | 6 | 2 - 0 | |
| 16. | Parma | 2 | 0 | 0 - 3 |
| Zawodnik | Bramki |
| 2 kolejka | ||||
|---|---|---|---|---|
| Milan | 2 - 0 | Venezia | ||
| Sassuolo | 2 - 1 | Torino | ||
| Fiorentina | 0 - 3 | Frosinone | ||
| Juventus | 2 - 0 | Parma | ||
| Napoli | 1 - 2 | Como | ||
| Cagliari | 0 - 1 | Inter | ||
| Monza | 2 - 3 | Udinese | ||
| Lazio | 1 - 0 | Genoa | ||
| Lecce | 0 - 4 | Roma | ||
| Atalanta | 1 - 0 | Bologna | ||
vs Juventus
90
rozegrane0
zdobyte0
zaliczoneUraz mięśnia dwugłowego
Powrót: 8 kolejka
Sezon 22/23 jest już historią. Można więc pokusić się o jego pierwsze podsumowania. Zatem tradycyjnie już zapraszam, na moją, w pełni subiektywną, listę wyróżnień, z tej kampanii.
Najlepszy piłkarz: Franco Vazquez
Nic w tym zakresie nie zmieniło się, w porównaniu z poprzednim sezonie, gdyż również teraz gwiazda Vazqueza świeciła najjaśniej. Pomimo faktu, iż ta kampania, była dla El Mudo, pod wieloma względami bardziej skomplikowana - rywale o wiele staranniej go pilnowali i zdecydowanie częściej faulowali, to i tak mimo niemrawego startu, był on w stanie pokazać wielkie rzeczy. Vazquez to klasa sama w sobie, piłkarz zdolny sam wygrywać spotkania, który umiejętnościami, zdecydowanie przerasta Serie B. W wielu przypadkach, to od jego formy lub jej braku, zależała dyspozycja całego zespołu. Tu naprawdę nie ma co długo się rozwodzić, mówimy o najlepszym strzelcu (11 goli) i najlepszym asystencie (7 asyst) Parmy. Po prostu MVP sezonu.
Najgorszy piłkarz: Gabriel Charpentier
Gdy na samym finiszu letniego mercato, transfer Charpentiera był finalizowany, kibice Crociatich, w tym ja, odebrali go bardzo ciepło i traktowali jako idealne, jakościowe uzupełnienie kardy. Mając w pamięci, poprzedni bardzo dobry sezon, tego piłkarz, w wówczas przeciętnym Frosinone, były podstawy ku temu, aby twierdzić, że w Parmie, Charpentier poradzi sobie jeszcze lepiej. Z perspektywy czasu brzmi to wręcz niedorzecznie, bowiem napastnik ten, w praktyce okazał się istną karykaturą piłkarza. Pomińmy już fakt, iż przez pół sezonu z uwagi na różne kontuzje, Charpentier w ogóle nie grał (co w sumie jak na standardy Parmy nie jest niczym nadzwyczajnym), ale gdy tylko pojawiał się na boisku, jego występy zakrawały o kpinę. Oglądając go w akcji, dosłownie miałem flashbacki z Simy'ego Nwanskwo, bowiem obaj panowie prezentowali ten sam amatorski sznyt. Dość powiedzieć, że przez cały sezon, Charpentier, który przypomnę miał być podstawową "9" Crociatich, nie tylko nie zdobył żadnego gola, co nawet nie oddał żadnego celnego strzału na bramkę. Gracz z Kongo prezentował tak mizerny poziom, że Pecchia mając go do dyspozycji wolał przestawić Vazqueza na "fałszywą 9", aniżeli dać mu grać. To chyba najlepsze podsumowanie dokonań Charpentiera w tej kampanii.
Największy progres względem poprzedniego sezonu: Adrian Benedyczak
Ujmijmy sprawę tak - w zeszłym sezonie, Benedyczak pokazał się jako ciekawy napastnik, ale nic więcej. Polak miał kilka przebłysków wielkiego talentu, przypadających, przede wszystkim na przełom rund i to wszystko. Ciężko było o nim mówić jako wiodącej postaci drużyny, a to z uwagi na brak stabilizacji formy. Początek tej kampanii, raczej nie zapowiadał, że coś w tym temacie się zmieni. Popularny Benek miał problemy z regularną grą oraz dostosowaniem się do stylu Pecchii, który uporczywie ustawiał go na pozycji skrzydłowego, co przynajmniej z początku, wyraźnie zawodnikowi nie leżało. Jak się jednak później okazało, te zabiegi szkoleniowca Crociatich, sprawiły iż Benedyczak stał się po prostu lepszym, bardziej uniwersalnym i kompletnym zawodnikiem, a to z kolei przyczyniło się do wielkiej eksplozji jego talentu w 2023 roku. Śmiało można powiedzieć, że w rundzie rewanżowej, Polak wyrósł na jedną z kluczowych postaci Parmy, a od kwietnia był tym od którego śmiało można było rozpoczynać tworzenie składu na mecz. Benedyczak nie tylko zdobywał ważne bramki, poprawiając swój strzelecki rezultat z zeszłego sezonu, ale też wykonywał kawał znakomitej pracy na rzecz zespołu. Jego cechy oraz boiskowa inteligencja, sprawiały, że nawet w roli skrzydłowego, był w stanie dobrze funkcjonować, w stworzonym przez Pecchię, systemie z Vazquezem, jako "fałszywą 9". Mówiąc krótko, Benek jest jednym z największych wygranych tego sezonu, zaś poczyniony przez niego progres może imponować.
Największy regres względem poprzedniego sezonu: Adrian Bernabe
Nie zrozumcie mnie tu źle. Bernabe bez dwóch zdań, był jednym z ważniejszych i lepszych piłkarzy Parmy tego sezonu, i na przestrzeni całej kampanii prezentował, w miarę stabilny, równy, wysoki poziom. Co więcej relatywnie rzadko zdarzały mu się spadki formy. Tym niemniej zaliczył on olbrzymi regres, pod kątem notowanych liczb. Przed startem sezonu wszyscy, właściwie w ciemno, zakładali, że Bernabe bez problemu przebije dokonania z poprzedniej kampanii, gdzie de facto w pół roku zaliczył 5 bramek i 2 asysty. Tymczasem w całych rozgrywkach 22/23, Hiszpan trafił do siatki zaledwie raz notując do tego 3 kluczowe podania. Pod tym względem był to sezon bardzo rozczarowujący i nie da się zaprzeczyć, że w tym zakresie możemy mówić o regresie Bernabe, nawet jeśli sam jego wkład w grę i funkcjonowanie zespołu, na boisku, wciąż był bardzo duży.
Największe pozytywne zaskoczenie: Edoardo Corvi
Zaiste jest to kuriozalne, że w drugim sezonie z rzędu, Parma z uwagi na kontuzje i problemy kadrowe, była zmuszona desygnować do gry trzeciego bramkarza. W zeszłej kampanii zdarzyło się tak z Martinem Turkiem, który sprawdził się znakomicie, teraz zaś taki los czekał Edoardo Corviego, który wypadł równie dobrze, a może nawet nieco lepiej. Samo tło stojące za debiutem tego golkipera jest tu wspaniałe, bowiem mówimy o chłopaku urodzonym w Parmie, który przeszedł wszystkie szczeble sektora młodzieżowego Crociatich, w którym pozostał nawet po bankructwie z 2015 roku. Jak się okazało, ta romantyczna historia, miała też sportową rację bytu, bowiem Corvi, wskakując między słupki zaprezentował naprawdę znakomite umiejętności. Sześć występów, 3 czyste konta, 4 wpuszczone gole, kilka naprawdę spektakularnych interwencji i praktycznie zero poważnych błędów. Mówiąc krótko, młodego bramkarza było za co chwalić, a wcale nie było to takie pewne i oczywiste.
Największe rozczarowanie: Brak awansu
Wprawdzie, w tym sezonie, w przeciwieństwie do poprzedniej kampanii, nie było żadnych głośnych deklaracji i stawiania sobie za punkt honoru awansu. Zarówno klub, jak i trener, przyjęli politykę małych kroków, zaś często powtarzanym frazesem było "myślenie z meczu, na mecz". Oczywiście nie zmienia to faktu, że kibice mieli swoje pragnienia i oczekiwania, które na przestrzeni tego, bogatego w wiele wzlotów i upadków, sezonu podlegały pewnego rodzaju ewolucji. Tym niemniej, po tym jak po piorunującej końcówce sezonu zasadniczego, udało się, rzutem na taśmę, wyrwać czwarte miejsce w tabeli, chyba każdy fan miał z tyłu głowy myśl, że awans, przez play-offy, faktycznie jest możliwy i w zasięgu tego zespołu. Niestety wszystko skończyło się na gorzkim i bogatym w wiele negatywnych emocji, a także kontrowersji, dwumeczu z Cagliari. Rozczarowanie, to słowo, które chyba najlepiej opisuje to co towarzyszyło kibicom, w tym również mnie, po ostatnim gwizdku, meczu z Sardyńczykami na Tardini, który równocześnie był dla Crociatich końcem sezonu.
Najlepszy piłkarz U-21: Drissa Camara
Śledzę tego zawodnika od czasu gdy trafił on do młodzieżowych zespołów Parmy i nigdy nie ukrywałem tego, że jestem wielkim fanem jego talentu. Od samego początku, jego przygody z ekipą Crociatich, wróżyłem mu przyszłość w pierwszym zespole i po tym sezonie mogę odczuwać satysfakcję. Wprawdzie wciąż można odnieść wrażenie, że Camara jest hamowany przez urazy, których niestety i w tym sezonie nie brakowało, jednak mimo to udało mu się zrobić gigantyczny skok jakościowy i stać się naprawdę ważną figurą w talii Pecchii. De facto to Camara rozpoczął strzelanie w tej kampanii, zdobywając gola w pucharowym meczu z Salernitaną, który był jego debiutanckim trafieniem w dorosłym futbolu. Później nie było wcale gorzej i gracz z Wybrzeża Kości Słoniowej, konsekwentnie odpłacał się za zaufanie trenera. Być może ciężko jest o nim mówić jako o piłkarzu pierwszego składu, jednak na przestrzeni rozgrywek zapracował na miano super jokera, który praktycznie za każdym razem gdy tylko pojawiał się na boisku był w stanie wnieść coś interesującego. Sezon zasadniczy Camara zakończył z 4 ligowymi trafieniami (i jednym pucharowym), co może nie jest powalającym na kolana wynikiem, jednak statystyka wedle której średnio zdobywał on gola co 182 minuty już jak najbardziej, zwłaszcza w odniesieniu do pomocnika. W tym sezonie Drissa pokazał się jako piłkarz, na którego warto stawiać i z którego Parma może mieć jeszcze bardzo wiele pożytku.
Najlepszy transfer: Nahuel Estevez
Jeden z niewielu, naprawdę dobrych ruchów Mauro Pederzoliego. Estevez, w poprzednim sezonie reprezentował barwy Crotone, z którym spadł do Serie C, jednak był on jedną z nielicznych, jasnych postaci tamtej ekipy i oczywiste było to, że utrzyma się na poziomie Serie B, stając się ciekawą opcją dla wielu ekip. Najszybciej zadziałała Parma, która już na początku mercato skorzystała z okazji i pozyskała Argentyńczyka, za około milion euro, co jest kwotą śmieszną, w odniesieniu do tego co zyskał na tym zespół. Estevez z pewnością nie jest piłkarzem grającym w sposób widowiskowy i spektakularny, nie notuje też zbyt wielu kluczowych liczb, przez co często bywa niedoceniany, jednak mimo to stał się zawodnikiem absolutnie kluczowym dla funkcjonowania zespołu. To dokładnie ten typ gracza, którego zauważasz dopiero gdy brakuje go na boisku. Dla mnie Estevez był cichym bohaterem sezonu, zaś jego sprowadzenie było zaiste kapitalnym posunięciem. Szkoda tylko, że podobnych ruchów transferowych, było tak niewiele. Gdybym był złośliwy mógłbym powiedzieć, że Argentyńczyk był pozytywnym wypadkiem, przy ogromie beznadziejnej pracy, wykonanej przez Pederzoliego.
Najgorszy transfer: Walid Cheddira
Bez dwóch zdań, najgorszym transferem Parmy, do klubu, był wspominany już Gabriel Charpentier i to nie podlega dla mnie żadnej dyskusji. Skoro już jednak popastwiłem się trochę nad napastnikiem z Kongo, to warto spojrzeć na tę kwestię nieco inaczej i uwzględnić też transfery wychodzące, bowiem tu znajduje się jedna "perła" dobitnie pokazująca niekompetencje Mauro Pederzoliego, w roli dyrektora sportowego. Chodzi oczywiście o sprzedaż Walida Cheddiry do Bari. W głowie nie mieści się to, jak Parma, praktycznie bez żadnej refleksji, mogła za bezcen, w postaci 300 tys. euro oddać takiego zawodnika, który na przestrzeni sezonu zdobył 22 gole i zaliczył 7 asysty, a także otrzymał powołanie do reprezentacji Maroko, z którą grał na mistrzostwach Świata. Szokujące jest również to, iż Crociati, w zasadzie, z drużyny go wypchnęli, bowiem pierwotnie Bari miało zapłacić za jego kartę 800 tys. euro (co i tak wydaje się śmieszną ceną), jednak ostatecznie na drodze negocjacji Parma znacząco zeszła z ceny, tak aby tylko się tego piłkarza pozbyć. Nawet w obliczu tego, że Parma dysponuje prawem do 50% kwoty, przyszłej sprzedaży Cheddiry, tego transferu, przeprowadzonego przez Pderzoliego, nie da się w żaden sposób pozytywnie oceniać.
Najładniejszy gol: Juric vs Inter
Gole i ich uroda to kwestia na wskroś subiektywna i nie ma co długo nad tą kategorią się rozpisywać. Osobiście, w kampanii 22/23, najbardziej do gustu przypadło mi trafienie jakim Juric popisał się w wyjazdowym meczu Coppa Italia z Interem. Przepiękne, potężne uderzenie w samo okienko. Można to oglądać do znudzenia.
Najlepszy mecz: Frosinone 3:4 Parma
Pozytywne jest to, że w zakończonym sezonie, było całkiem sporo, dobrych lub bardzo dobrych meczów w wydaniu Parmy, co tyczy się głównie konfrontacji z "dużymi" ekipami. Do miana najlepszego spotkania, śmiało mogłyby pretendować domowe wygrane nad Genoą, Cagliari, Regginą czy też pucharowych tryumf z Salernitaną, jednak jak dla mnie najlepszym spotkaniem ekipy Pecchii był wyjazd do Frosinone. Doskonale pamiętam pesymizm jaki panował przed tym spotkaniem, zaś do Lacjum, Parma udawała się jak na ścięcie. Frosinone było wówczas niekwestionowanym liderem Serie B, który do tego momentu, ani razu nie przegrał na własnym boisku. Mało kto dawał podopiecznym Pecchii jakiekolwiek szanse, jednak oni zagrali kapitalne spotkanie. Już po 20 minutach Parma prowadziła 2:0 i mimo, iż krótko potem stracili gola kontaktowego, to i tak zamknęli pierwszą połowę dwubramkowym prowadzeniem 3:1. Druga połowa to już prawdziwy rollercoster emocji. Frosinone szybko zdobyło kontaktowego gola i zaczęło mocniej naciskać na Parmę, które do tego musiała grać w 10 po czerwonej kartce dla Esteveza, co jeszcze bardziej zmotywowało gospodarzy. Huraganowe ataki Frosinone przyniosły efekt w 71 minucie i gdy gospodarze, grający w przewadze, osiągnęli remis wydawało się, że nic nie powstrzyma ich przed zwycięstwem, tymczasem dwie minuty później, Crociati za sprawą geniuszu Vazqueza wyszli na ponowne prowadzenie, którego nie oddali już do końca, nawet mimo tego, iż w ostatnim fragmencie bronili się w 9 po czerwonej kartce Camary. Był to prawdziwy pokaz siły, charakteru oraz możliwości tego zespołu.
Najgorszy mecz: Bari 4:0 Parma
W zasadzie zastanawiałem się tu nad dwoma spotkaniami, które z perspektywy kibica były najbardziej bolesne i kompromitujące. Moim drugim typem była wyjazdowa porażka ze słabiutką Cosenzą, która do teraz, na samą myśl, powoduje u mnie ciarki żenady. Ostatecznie jednak, przede wszystkim z uwagi na rozmiar porażki, padło na mecz z Bari, który był totalną katastrofą, na każdej płaszczyźnie. Ekipa z Apulii dosłownie wytarła Parmą podłogę, dominowała w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła, pokazując wyższość techniczną, taktyczną oraz mentalną. Dla Crociatich, zarówno od strony drużynowej, jak i indywidualnej był to występ absolutnie kompromitujący i o żadnym z piłkarzy, nie dało się powiedzieć nic dobrego. Dopełnienie tego obrazu nędzy i rozpaczy stanowił hattrick Walida Cheddiry, którego jak już wcześniej ustaliliśmy, Crociati oddali za całkowity bezcen do Bari.
Największy absurd sezonu: Odjęcie jednego punktu w tabeli
Calcio słynie z absurdów, a ja lubię je unaoczniać, dlatego tej kategorii nie mogło zabraknąć. Wprawdzie to co stało się w Parmie, nijak ma się do innych, kuriozalnych do granic możliwości, wydarzeń z Serie B, jednak i tak warto o tej sprawie wspomnieć. Chodzi oczywiście o ugranie Parmy, odjęciem jednego punktu w tabeli, z uwagi na spóźnienie się z płatnością składek podatkowych. Z reguły tego typu incydenty wynikają albo z braku środków finansowych, po stronie klubu, albo zwykłej próby matactwa. Tymczasem w Parmie, która uchodzi za jeden z najzdrowszych, pod kątem czysto ekonomicznym, klubów w całych Włoszech, meritum sprawy było niedopatrzenie... Klub tłumaczył się, że był przekonany, iż płatności może dokonać do końca miesiąca, a nie jak stanowiły przepisy federacji, do połowy miesiąca, i stąd też wynikało dwutygodniowe opóźnienie w uiszczeniu należnej opłaty. Ostatecznie za sprawą ugody z prokuraturą przy FIGC, Parma straciła jeden punkt, który o mało co, a kosztowałby ją utratę czwartego miejsca w tabeli. Mówiąc krótko, był to absurd, którego na Tardini, nie oglądaliśmy w zasadzie od schyłkowego momentu ery rządów Tommaso Ghirardiego i przeklętego sezonu 2014/2015.
Tak prezentują się nazwiska piłkarzy, którzy wystąpili w pierwszym oficjalnym spotkaniu Parmy: Pellacini, Giacosa, Rossini, Gentili, Ghini, Pasquali, Bocconi, Rebecchi, Aiolfi I, Lumetti, Montanari.
Komentarze (0)