Zaloguj się
Serie A
| P. | Klub | M. | Pkt. | + / - | |
| 1. | Roma | 1 | 3 | 4 - 0 | |
| 2. | Inter | 1 | 3 | 4 - 1 | |
| 3. | Napoli | 1 | 3 | 2 - 0 | |
| 4. | Lecce | 1 | 3 | 2 - 0 | |
| 5. | Atalanta | 1 | 3 | 2 - 1 | |
| 6. | Cagliari | 1 | 3 | 1 - 0 | |
| 13. | Parma | 1 | 0 | 0 - 1 |
| Zawodnik | Bramki |
| 2 kolejka | ||||
|---|---|---|---|---|
| Milan | 2 - 0 | Venezia | ||
| Sassuolo | 2 - 1 | Torino | ||
| Fiorentina | 0 - 3 | Frosinone | ||
| Juventus | 2 - 0 | Parma | ||
| Napoli | 1 - 2 | Como | ||
| Cagliari | 0 - 1 | Inter | ||
| Monza | 2 - 3 | Udinese | ||
| Lazio | 1 - 0 | Genoa | ||
| Lecce | ? - ? | Roma | ||
| Atalanta | ? - ? | Bologna | ||
vs Juventus
90
rozegrane0
zdobyte0
zaliczoneUraz mięśnia dwugłowego
Powrót: 8 kolejka
W miniony weekend, wybrałem się do austriackiego Linzu, na sparingowy mecz Parmy z Galatasaray. W związku z tym, iż przy okazji tego wyjazdu, reprezentowałem też polski fanklub Parmy, wypadałoby krótko zrelacjonować ten wypad i podzielić się swoimi przemyśleniami.
Na wstępie wspomnę tylko, że nie był to pierwszy letni sparing Parmy, który miałem okazję na żywo oglądać, bowiem w 2019 roku, byłem w Anglii, na meczu kontrolnym z Burnley. Te dwa mecze to jednak dwie diametralnie różne historię. O ile w przypadku Burnley, czuć było piknikową atmosferę i fakt, że obcuje się ze zwykłym towarzyskim meczem, o tyle w odniesieniu do meczu z Galatasarayem moje wrażenia były zupełnie inne.
Mimo, iż mecz ten, de facto, toczył się na neutralnym terenie, to pierwsze co rzuciło się w oczy po przyjeździe do Linzu to nagromadzenie kibiców Galatasarayu, od których po prostu roiło się w mieście. Literalnie co trzeci mijany człowiek miał koszulkę lub barwy Tureckiego klubu, zaś dla kontrastu, w trakcie blisko dwugodzinnego spaceru po centrum Linzu nie natknąłem się, na żadnego kibica Parmy. Wrażenia te przybrały na sile gdy przyszła pora przejść na stadion, bowiem przed Raiffeisen Arena rozpościerała się czerwono-pomarańczowa fala. Kilka tysięcy kibiców Galaty sprawiało interesujące wrażenie, były chóralne śpiewy, powiewające flagi, race, bomby dymne mówiąc krótko wyglądało to jak oprawa meczu o prawdziwą stawkę, a nie najzwyklejszego sparingu, jak sam w sumie do tego podchodziłem.
Mówiąc o tym co działo się przed stadionem, nie sposób jest nie zahaczyć o kwestie organizacyjne, które na pewno nie były na najwyższym poziomie. Pierwsza kwestia to bilety, wejściówki nabywałem, na dwa tygodnie przed meczem i zaskoczył mnie fakt, iż praktycznie wszystkie skierowane do sprzedaży, były już wówczas wyprzedane. W ciemno wziąłem więc trzy bilety, z kilku które pozostały (dla mnie i dwóch moich braci, którzy towarzyszyli mi w tej wycieczce). Skontaktowałem się też, z Parmą, w nadziei że będę mógł uczestniczyć w tym spotkaniu, wraz z grupą fanów Crociatich, jednak klub, również napotkał organizacyjne przeszkody i wbrew pierwotnym ustaleniom z LASK, dopiero na dzień przed samym spotkaniem otrzymał swój przydział biletów oraz wydzieloną trybunę. Ostatecznie nie był to jednak problem, bowiem dzięki nieocenionemu wsparciu ze strony Giorgio Martiniego z ParmaFansWorldwide oraz dyrektor do spraw komunikacji z kibicami - Giuseppe Squarci, otrzymałem informację, że na swój bilet będę mógł wejść na sektor kibiców Parmy i wszystko zostało ustalone z organizatorami. Dostałem komplet wytycznych, co i jak oraz konkretną bramkę, do której powinienem się udać. Wszystko wydawało się proste i oczywiste, ale praktyka negatywnie to zweryfikowała. Na miejscu panował kompletny chaos organizacyjny, mimo konkretnych informacji jakie posiadałem, obsługa, która dodajmy niespecjalnie mówiła w jakimkolwiek innym języku niż niemiecki, przerzucała mnie z miejsca na miejsce, podając sprzeczne komunikaty. Skończyło się na tym, iż na stadion wkroczyłem głównym wejście wraz z wszystkimi kibicami Galaty, a stojąc przed "klatką" dla kibiców gości, mimo dysponowania korespondencją z klubem i organizatorami, odmówiono mi wejścia. Tu ponownie nieoceniona okazała się pomoc ze strony Giuseppe Squarci, za sprawą którego, po 40 minutach absurdalnych przepychanek i komunikacyjnego chaosu, w końcu pojawił się ktoś z obsługi świadomy sytuacji i jak gdyby nigdy nic, bez żadnych ceregieli wpuścił mnie na trybunę.
Koniec końców, na sektorze kibiców Parmy pojawiłem się wraz z pierwszym gwizdkiem, po którym to kibice Galatasaray odpalili race i wrzucili je na boisko. I tu pewna ciekawostka, otóż sektor, w którym odpalono race i w którym znajdowali się najwięksi ultrasi Galaty, był właśnie tym, na który pierwotnie nabyłem bilety. Przechodząc jednak do tego co działo się na naszej trybunie, to było tam obecnych około 40 kibiców, większość stanowili oczywiście członkowie grupy Boys Parma 1977, był też obecny węgierski fanklub Parmy - Parma Club Ungheria oraz przedstawiciele, zaprzyjaźnionego z Parmą, Rapidu Wiedeń. Szybkie przywitanie z obecnymi na sektorze fanami, następnie flaga Crociati dalla Polonia, zawisła na "płocie" i można było cieszyć się atmosferą, intonować przyśpiewki oraz podziwiać całkiem niezłe widowisko piłkarskie w wydaniu Parmy (o czym już pisałem przy okazji podsumowania całego meczu, więc nie będę się tu powtarzał). Przez całe spotkanie odczuwalne było pewne napięcie między nami, a sympatykami Galaty, jednak ostatecznie do niczego nie doszło, no może poza pewnymi prowokacyjnymi gestami z obu stron i kilkoma kubkami browarów, które poleciały w naszym kierunku po końcowym gwizdku. Po zakończeniu spotkania, była też okazja do wymiany vlepek i uprzejmości z Boysami oraz pozostałymi kibicami, po czym można było ruszać w miasto opijać dobry mecz, dla bezpieczeństwa, tym razem w pełni incognito.
Tak to pokrótce wyglądało. Jak wspominałem było to unikatowe i ciekawe doświadczenie, które nawet mimo cyrków organizacyjnych, na pewno będę miło wspominać. Forza Parma!
Tak prezentują się nazwiska piłkarzy, którzy wystąpili w pierwszym oficjalnym spotkaniu Parmy: Pellacini, Giacosa, Rossini, Gentili, Ghini, Pasquali, Bocconi, Rebecchi, Aiolfi I, Lumetti, Montanari.
Komentarze (0)