Zaloguj się
Serie A
| P. | Klub | M. | Pkt. | + / - | |
| 1. | Fiorentina | 0 | 0 | 0 - 0 | |
| 2. | Inter | 0 | 0 | 0 - 0 | |
| 3. | Torino | 0 | 0 | 0 - 0 | |
| 4. | Milan | 0 | 0 | 0 - 0 | |
| 5. | Napoli | 0 | 0 | 0 - 0 | |
| 6. | Roma | 0 | 0 | 0 - 0 | |
| 7. | Parma | 0 | 0 | 0 - 0 |
| Zawodnik | Bramki |
| 1 kolejka | ||||
|---|---|---|---|---|
| Atalanta | ? - ? | Sassuolo | ||
| Bologna | ? - ? | Lazio | ||
| Frosinone | ? - ? | Juventus | ||
| Parma | ? - ? | Cagliari | ||
| Genoa | ? - ? | Napoli | ||
| Inter | ? - ? | Monza | ||
| Roma | ? - ? | Fiorentina | ||
| Torino | ? - ? | Milan | ||
| Udinese | ? - ? | Como | ||
| Venezia | ? - ? | Lecce | ||
vs Sassuolo
90
rozegrane1
zdobyte0
zaliczoneUraz łąkotki
Powrót: sezon 26/27Uraz łąkotki
Powrót: sezon 26/27Uraz pachwiny
Powrót: sezon 26/27Uraz kości strzałkowej
Powrót: sezon 26/27Uraz mięśnia zginacza
Powrót: sezon 26/27W dniach 15-18 kwietnia, odbył się kolejny wyjazd naszego fan clubu - Crociati dalla Polonia, na mecz do Parmy. Tym razem celem podroży był mecz z Delta Rovigo, który naturalnie został rozegrany na Stadio Tardini.
Mimo iż żadne słowa i zdjęcia nie są w stanie, w pełni oddać tego co działo się w Parmie, jednak mimo to wypadałoby to wszystko w jakiś sposób podsumować. Oto jak pokrótce wyjazd wyglądał z mojej perspektywy.
Do Parmy nasza grupa złożona z 8 osób zawitała w piątek wieczorem i po perturbacjach związanych z hotelową rezerwacją udaliśmy się na zasłużony spoczynek bowiem czekał nas intensywny dzień (a przynajmniej intensywny poranek). W sobotę zaraz po śniadaniu udaliśmy się w kierunku kas biletowych gdzie przywitała nas naprawdę sporych rozmiarów kolejka. Gdyby nie fakt, iż wcześniej zarezerwowaliśmy bilety, za pośrednictwem wiceprezesa Parmy - Marco Ferrariego, nabycie wejściówki na Curva Nord graniczyłoby z cudem. Po odstaniu 40 minut w kolejce i 20 dodatkowych przy samej kasie, dzierżąc bilety w dłoni szczęśliwi opuściliśmy to miejsce i wiedząc, że główny cel na ten dzień został zrealizowany mogliśmy poświęcić się relaksowi. Reszta soboty upłynęła na zwiedzaniu, błogim nic nie robieniu i kilku czynnościach pobocznych, sprzyjała temu naprawdę piękna pogoda.
W końcu przyszła niedziela - dzień 0. Z godziny na godzinę czuć było narastajace w mieście emocje i napięcie związane z nadchodzącym meczem. W zależności od preferencji różnie spędziliśmy poranek, jedni udali się na spacer i zakupy inni zostali w hotelu, zaś ja nauczony doświadczeniami z ostatnich wyjazdów wybrałem się pod stadion w nadziei że uda mi się spotkać piłkarzy odjeżdżających na trening do Collecchio. Tak też się stało. Wpierw udało mi się odbyć bardzo przyjemną pogawędkę z członkami sztabu szkoleniowego - Bruno Redolfim, Ermesem Fulgonim i Christianem Freghierim. Następnie na Tardini zaczęli ściągać zawodnicy, a pod mój aparat napatoczyli się Benassi, Guazzo, Lauria, Miglietta, Corapi i Zommers, z którym również chwilkę pogawędziłem. Gdy zawodnicy opuścili Tardini, spotkałem grupkę kibiców z Chorwacji, z którymi wymieniliśmy spostrzeżenia dotyczące zbliżającego się meczu.
Około godziny 13:30 grupą, niestety nie w komplecie, udaliśmy się pod bramy stadionu, gdzie tradycyjnie zrobiliśmy sobie zdjęcie. W miedzy czasie znaleźliśmy się w obiektywach stacji Rai oraz odbyliśmy rozmowę z jednym z lokalnych dziennikarzy. Po przebyciu bramek i kontroli ruszyliśmy w kierunku Curva Nord, tu odebraliśmy flagi potrzebne do oprawy meczowej oraz dokonaliśmy zakupów w sklepie Boys. W między czasie dołączył do nas Lorenzo - lokalny kibic, odziany w naszą fan clubową koszulkę, z którym bardzo miło spędziliśmy czas. Teraz trzeba już było ruszać na trybuny, które naprawdę dawno nie były tak nabite. Jakoś znaleźliśmy miejsce i przystąpiliśmy do kibicowania.
Mecz jak mecz emocji było co niemiara, ale najważniejsze, że wszystko skończyło się happy endem. Feta na samy stadionie trwała dobre półgodziny, a na Curva Nord z podziękowaniami pojawił się sam Il Capitano Lucarelli.
Gdy zawodnicy udali się do szatni, kibice powoli zaczęli opuszczać Tardini i organizować się w tryumfalny pochód, który wiódł prosto do centrum miasta na Piazza Garibaldi. Tam rozpoczęła się prawdziwa fiesta, wspólnie z zawodnikami, którzy co rusz intonowali nowe pieśni i zachęcali fanów do wspólnej zabawy. Była to również dobra okazja by "pocykać" kolejne fotki z zawodnikami, zwłaszcza że niektórzy z nas zajęli sobie miejsca dosłownie w pierwszym rzędzie.
Gdy zawodnicy zbierali się już do wyjścia nastąpiła dobra okazja na akcję marketingową naszego fan clubu, w wyniku której nasze vlepki otrzymał sam Alessandro Lucarelli, prezent bardzo przypadł mu do gustu i serdecznie za niego podziękował.
Po odchodach na Piazza Garibaldi, część grupy zmęczona intensywnym dniem udała się w kierunku hotelu, zaś reszta w dobrze znanym kierunku - wprost do Baru Gianni, na symboliczne piwko zwycięstwa.
Poniedziałek był trudny, ale obyło się bez żadnych poważniejszych incydentów. Ruszyliśmy więc w podróż powrotną do Polski i trudów codzienności.
Tak to pokrótce wszystko wyglądało z mojej perspektywy. W żaden sposób nie da się jednak opisać wszystkich emocji towarzyszących podobnemu wyjazdowi. To trzeba po prostu przeżyć na własnej skórze. Z tego miejsca po raz kolejny chciałbym wszystkich serdecznie zaprosić do podróży do Parmy.
Osoby chcące zapoznać się z zdjęciami z wyjazdu, zapraszam na naszego facebooka, gdzie widnieje, krótka fotorelacja, opatrzona moim jakże błyskotliwym komentarzem. Link znajdziecie TUTAJ
W sezonie 88/89 tytuł najlepszego strzelca Parmy przypadł w udziale Lorenzo Minottiemu, który w rozgrywkach Serie B zdobył 7 bramek. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że Minotti występował wówczas na środku obrony.
Rozgrywki ligowe w sezonie 1942/1943, aż 5 piłkarzy Parmy zakończyło mając na swoim koncie dwucyfrową liczbę zdobytych bramek. Tej sztuki dokonali Enzo Melandri (10), Giuseppe Ferrari (11), Angelo Gardini (16), Mario Bocchi (20) oraz Luciano Degara (32).
Komentarze (0)