Zaloguj się
Serie A
| P. | Klub | M. | Pkt. | + / - | |
| 1. | Roma | 23 | 6 | 8 - 0 | |
| 2. | Inter | 2 | 6 | 5 - 1 | |
| 3. | Milan | 2 | 6 | 4 - 1 | |
| 4. | Juventus | 2 | 6 | 3 - 0 | |
| 5. | Atalanta | 2 | 6 | 3 - 1 | |
| 6. | Lazio | 2 | 6 | 2 - 0 | |
| 16. | Parma | 2 | 0 | 0 - 3 |
| Zawodnik | Bramki |
| 2 kolejka | ||||
|---|---|---|---|---|
| Milan | 2 - 0 | Venezia | ||
| Sassuolo | 2 - 1 | Torino | ||
| Fiorentina | 0 - 3 | Frosinone | ||
| Juventus | 2 - 0 | Parma | ||
| Napoli | 1 - 2 | Como | ||
| Cagliari | 0 - 1 | Inter | ||
| Monza | 2 - 3 | Udinese | ||
| Lazio | 1 - 0 | Genoa | ||
| Lecce | 0 - 4 | Roma | ||
| Atalanta | 1 - 0 | Bologna | ||
vs Cremonese
90
rozegrane0
zdobyte0
zaliczoneUraz mięśnia dwugłowego
Powrót: 8 kolejka
Letnie mercato 2026, we Włoszech oficjalnie zostało zakończone. Emocje zdążyły już nieco opaść, tak więc zapraszam na podsumowanie rynku transferowego, w wydaniu Parmy.
Na wstępie dwie kwestie godne zaznaczenia. Po pierwsze, wszystko, co znajdziecie poniżej, to moje, w pełni subiektywne przemyślenia, poparte odpowiednią argumentacją. Jeśli się z nimi nie zgadzacie, zapraszam do komentarzy. Chętnie na ten temat podyskutuję i skonfrontuję się z innym spojrzeniem na sprawę, jeśli takowe się pojawi.
Po drugie, niniejszy wywód dotyczy głównie kwestii sportowych. Sprawy natury finansowej, które są nieodłączną częścią rynku transferowego, zostały szerzej omówione [TUTAJ], ale żeby nie było, że je ignoruję, kilka zdań podsumowania. Uważam, że od strony czysto finansowej mercato Parmy było bardzo dobre. Na sprzedaży zawodników klub zarobił 77,2 mln euro, z kolei na nowych piłkarzy wydano 32 mln euro, co oznacza, że profit klubu wyniósł 45,2 mln euro.
Ogólnie rzecz ujmując i biorąc pod uwagę pozycję oraz sytuację klubu, jest to bardzo dobry wynik. Oczywiście został on osiągnięty przede wszystkim kosztem sprzedaży trzech ważnych piłkarzy. Niemniej jednak nie jestem marzycielem, który uważa, że klub nie powinien sprzedawać kluczowych graczy. Jestem realistą, rozumiem potrzebę i motywację stojące za przeprowadzonymi transferami i nie mam z nimi problemu - pod warunkiem, że utraconych zawodników uda się w odpowiedni sposób zastąpić. A akurat z tym, jak będę się tutaj starał wykazać, było już znacznie gorzej.
Skoro ten przydługi wstęp mamy już za sobą, możemy przechodzić do mięska.
Na początek hot take - nie traktuję odejścia Ziona Suzukiego w kategoriach jakiejkolwiek straty. Zeszły sezon dobitnie pokazał, że jest to bramkarz, którego bezproblemowo można zastąpić, nie tracąc przy tym niczego na jakości. Ba, jestem nawet w stanie zaryzykować stwierdzenie, że Parma z Corvim w bramce wyglądała lepiej niż z Suzukim między słupkami. Co więcej, nigdy nie byłem do Suzukiego specjalnie przywiązany i nie siedziałem w jego „hype trainie", tak więc ostateczne potraktowanie go jako inwestycji, z której trzeba wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy, w pełni popieram i ze sprzedażą do Aston Villi nie mam żadnego problemu.
Jednakże nawet jeśli nie uznamy odejścia Suzukiego za dużą stratę dla drużyny, to i tak na przestrzeni całego mercato Crociatich opuściło trzech zawodników, których straty należy rozpatrywać w zupełnie innych kategoriach. O kim mowa? Mateo Pellegrino, Gabriel Strefezza oraz Alessandro Circati.
Pellegrino w poprzednim sezonie był najlepszym piłkarzem Parmy, jednoosobową armią z przodu, odpowiedzialną za zdobycie 1/3 wszystkich goli i wywalczenie blisko połowy punktów zespołu. Utrata kogoś takiego to olbrzymi cios i strata niemalże nie do załatania, nawet przy podjęciu odpowiednich kroków. A tego Parma nie zrobiła, ale o tym później. Bolesny jest też sam kierunek, w jakim podążył Argentyńczyk, bowiem nie trafił on do żadnego topowego zespołu, a do Fiorentiny, która choć jest klubem z ambicjami i możliwościami, to aktualnie startuje z pułapu bardzo zbliżonego do Parmy...
Dalej mamy Strezzezzę, czyli zawodnika, który po przyjściu w styczniu z miejsca stał się podstawowym piłkarzem Parmy. Jego pojawienie się natychmiast podniosło poziom drużyny, zaś jakość techniczna, jaką emanował w trakcie spotkań, deklasowała większość jego kolegów. W takich okolicznościach odpuszczenie tego piłkarza jest niebywałą kompromitacją pionu sportowego i błędem nie do usprawiedliwienia.
Niedawne tłumaczenia Cherubiniego, mówiące o chęciach ponownego pozyskania Strefezzy, które zakończyły się fiaskiem z powodu skomplikowanych negocjacji z Olympiakosem, to nic więcej jak bełkot uwłaczający godności i inteligencji kibiców. Skoro Strefezza ostatecznie trafił do drugoligowego Palermo za kwotę z przedziału 1,5-2 mln euro, mówienie o jakichkolwiek „skomplikowanych negocjacjach" jest po prostu żałosną wymówką.
Trio najbardziej bolesnych odejść zamyka Circati, którego nowym klubem będzie Benfica. Za sprawą tego transferu Parma traci ostoję defensywy, wicekapitana i prawdopodobnie swojego najrówniej grającego defensora z poprzedniej kampanii. Australijczyk w pełni rezonował z Carlosem Cuestą i idealnie pasował do jego koncepcji gry obronnej.
Reszta odejść to już kwestie pomniejsze. Osobiście cieszy mnie odejście Olivera Sørensena oraz Jacoba Ondrejki, którzy udali się na wypożyczenia odpowiednio do Celticu oraz Groningen. Obu tych piłkarzy uważam po prostu za bezużytecznych, tak więc ich pozbycie się mnie cieszy, choć osobiście wolałbym, aby obie transakcje miały charakter definitywny. No ale cóż...
Nieco inne podejście mam zaś do sprzedaży Adriana Benedyczaka, który w drugiej połowie zeszłego sezonu brylował w Turcji. Patrząc na kadrę, jaka została po mercato, nie da się oprzeć wrażeniu, że poziom prezentowany przez Polaka, jak również jego wielozadaniowość i umiejętność gry zarówno na skrzydle, jak i na środku ataku, predysponowałyby go do pozostania w zespole.
Reszta to już kwestie pomniejsze, jak sprzedaże Antoine'a Joujou, Botonda Balogha czy Tjasa Begicia, a także masa wypożyczeń piłkarzy kończących swoją przygodę z Primaverą. Jeśli chodzi o te transakcje, rozpatruję je pozytywnie i wśród wielu z tych graczy dostrzegam pewien potencjał na przyszłość. Mam jednak dwie wątpliwości.
Po pierwsze, Daniel Mikołajewski. Nie twierdzę, że należało go zostawić w pierwszym zespole, jednak wypożyczenie do szwajcarskiego FC Luzern wygląda dość dziwnie. W mojej opinii, jeśli Parma faktycznie wiąże z nim szersze plany, o wiele więcej sensu miałoby wypożyczenie do silnego, walczącego o awans klubu Serie B.
Druga kwestia to Alessandro Cardinali, ostatecznie wypożyczony do Spezii. I w tym miejscu, biorąc pod uwagę charakterystykę tego piłkarza, fakt, iż praktycznie przez cały poprzedni sezon trenował on z pierwszą drużyną, a także patrząc na to, kto ostatecznie pozostał w kadrze na skrzydłach, zostawiłbym go w zespole. W mojej opinii jest to piłkarz, który w obecnych okolicznościach mógłby okazać się przydatny. Klub uznał jednak inaczej.
Kończąc temat odejść, należałoby wspomnieć jeszcze słówko o Nahuelu Estévezie, którego kontrakt dobiegł końca, a on sam jako wolny agent przeniósł się do Palermo. Był kluczową postacią zarówno na boisku, jak i w szatni, zaś ostatni sezon pokazał, iż wciąż ma on coś do zaoferowania temu zespołowi. Ostatecznie, mimo posiadania klauzuli jednostronnego odnowienia umowy, Crociati nie zdecydowali się na taki ruch, co postrzegam jako błąd. Tym bardziej że nikt o podobnej charakterystyce - zawodnika porządkującego grę i pracującego w obu fazach - ostatecznie do Parmy nie trafił.
Nim przejdę do omawiania transferów przychodzących, warto nadmienić, iż przy ocenie jakości transferów kieruję się dwiema rzeczami. Pierwszą są omówione wyżej odejścia oraz sposób ich zastąpienia, drugą - równie istotną, a może nawet ważniejszą - jest podjęta na początku lata decyzja Carlosa Cuesty o przejściu z ustawienia 5-3-2 na 4-3-3 (względnie 4-2-3-1, choć w praktyce nie robi to akurat tak wielkiej różnicy). To właśnie mając na uwadze te dwie kwestie, klub powinien planować swoje działania i dokonywać wyborów na rynku transferowym, a przynajmniej ja to w ten sposób postrzegam.
Czy to się udało? Nie. Z mojej perspektywy kampania transferowych wzmocnień Parmy to nic innego jak zbiór losowo dokonywanych operacji, które nie mają większego sensu sportowego. Nawet jeśli w gronie pozyskanych zawodników znaleźli się piłkarze jakościowi, to nijak ma się to do docelowego systemu gry i realnych potrzeb drużyny.
Zacznijmy może od wspomnianych jakościowych wzmocnień. W mojej opinii do grona zawodników jakościowych, doświadczonych i zweryfikowanych na poziomie Serie A, zaliczyć można czterech graczy - El Bilala Touré, sprowadzonego na wypożyczenie z Atalanty z opcją/obowiązkiem wykupu, Giovanniego Fabbiana, wypożyczonego z opcją wykupu z Fiorentiny, oraz Diego Carlosa, również wypożyczonego z opcją wykupu, tyle że z Fenerbahçe.
To powiedziawszy, z tej trójki jednym zawodnikiem, który w pełni zdaje się pokrywać potrzeby Parmy, jest Diego Carlos. To klasowy obrońca, który z miejsca powinien podnieść poziom defensywy i załatać lukę po odejściu Circatiego - oczywiście jeśli zdrowie mu dopisze, a to niestety jest kwestią wątpliwą.
O wiele więcej znaków zapytania pojawia się w kontekście Touré i Fabbiana. Touré, jak sam mówi, jest bardziej środkowym napastnikiem niż skrzydłowym, jednak ciężko traktować go jako bezpośrednie zastępstwo Pellegrino, bowiem są to piłkarze skrajnie różni. O ile Argentyńczyk był zawodnikiem bardziej statycznym, na którym można było oprzeć grę, posłać długą piłkę na walkę czy wykorzystać jego obecność przy dośrodkowaniach w pole karne, o tyle Touré jest piłkarzem mobilnym, bazującym na szybkości, szukającym wolnych przestrzeni i biegowych pojedynków z rywalami. Można zakładać, że z braku laku będzie on występował na skrzydle, jednak nie da się oprzeć wrażeniu, że będzie to rozwiązanie mocno eksperymentalne i zastosowane nieco na siłę.
Podobnie sytuacja ma się z Fabbianem. Dał się on poznać jako pomocnik box-to-box, którego największymi atutami są ruch bez piłki oraz wejścia z drugiej linii w pole karne przeciwnika. Problem polega jednak na tym, że Parma nie gra w ten sposób i ciężko będzie znaleźć praktyczne zastosowanie dla jego największych atutów.
Idąc dalej, mamy największy wydatek Crociatich, czyli Davida Romero, za którego zapłacono Tigre 7 mln euro. Argentyńczyk to środkowy napastnik, jednak i w tym przypadku próżno szukać podobieństw do Pellegrino, bowiem są to dwa skrajnie różne typy „dziewiątek". Co więcej, sam Romero podczas swojej prezentacji stwierdził, iż o wiele lepiej czuje się w ustawieniu z dwoma napastnikami aniżeli z trójką z przodu...
Do tego, mimo że w Argentynie zdołał wyrobić sobie niezłą renomę (jest bardzo często porównywany do Lautaro Martíneza), ma już pewne doświadczenie, a piłkarze z jego kraju dobrze aklimatyzują się we Włoszech, to mimo wszystko jego osoba stanowi pewną niewiadomą. Fakt, pierwsze wrażenie w meczu z Juventusem zrobił pozytywne, niemniej ciężko jest w jego kwestii o jednoznaczną opinię.
Drugim najdroższym wydatkiem Parmy w letnim okienku był Giovanni Daffara z Juventusu, kosztujący 6 mln euro. Na papierze jawi się to jako odpowiednie wzmocnienie po odejściu Suzukiego. Ot, Crociati sprzedali Japończyka, a w zamian sprowadzili perspektywicznego golkipera, przez wielu uznawanego za najzdolniejszego młodego Włocha na swojej pozycji.
Osobiście mam jednak z tym transferem pewien problem. O ile przedstawione wyżej rozumowanie ma dla mnie sens i jestem w stanie je zrozumieć, o tyle z perspektywy Parmy traktuję tę operację jako zbędny wydatek. Uważam, być może naiwnie i nieobiektywnie, że dwójka wychowanków - Corvi oraz Rinaldi - stanowiła odpowiednie zabezpieczenie po odejściu Suzukiego i dałaby radę w pełni go zastąpić. Jedyne, czego tak naprawdę mogliby potrzebować, to doświadczonego bramkarza numer trzy, od którego mogliby się uczyć i otrzymywać rady.
Parma postanowiła jednak zrobić po swojemu. Olano wychowanka Rinaldiego, odsyłając go na wypożyczenie do Catanii, sprowadzono Daffarę, a dodatkowo także Simone Ghidottiego z Sampdorii, któremu powierzono rolę bramkarza numer trzy, choć nie jest on jakoś szczególnie doświadczony. Niech jednak będzie po myśli Cherubiniego i Pettiny - obsada bramki jest zamknięta i nie ma sensu się o to trzepać, zwłaszcza że w innych formacjach jest już o wiele gorzej.
Przejdźmy zatem do największego słonia w pokoju, czyli obsady skrzydeł - roli absolutnie kluczowej w ustawieniu 4-3-3, na które, przypominam, zdecydowała się przejść Parma.
Bezpośrednio po zakończeniu kampanii 2025/26 w kadrze Parmy znajdowało się trzech nominalnych skrzydłowych - Almqvist, Cardinali, którego na tym etapie już skazano na wypożyczenie, oraz Oristanio, którego nie planowano wykupywać z Venezii. Tak więc, mając na uwadze to, iż trener chce przejść na ustawienie ze skrzydłowymi, logika nakazywałaby zająć się tą kwestią w pierwszej kolejności. Rozsądnie myślący i działający dyrektor sportowy wpierw zabezpieczyłby tę pozycję, a dopiero później skupił się na innych kwestiach. Czy tak postąpił duet Cherubini-Pettina? Oczywiście, że nie.
Wprawdzie w pierwszej kolejności pozyskano, na zasadzie wolnego transferu, Simone Lontaniego, który skrzydłowym faktycznie jest, jednak mówimy o graczu z rocznika 2008, który do tej pory występował jedynie na poziomie Primavery i nie miał kontaktu z seniorską piłką. Początkowo byłem przekonany, że jest to ruch typowo dla Primavery i jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że Lontani z miejsca stał się pełnoprawnym graczem pierwszego zespołu.
Następnie przez miesiąc Parma zapomniała o jakichkolwiek ruchach na skrzydle, aż tu pod koniec lipca sprowadziła Ousmane Diallo. Kogo? Nie martwcie się, jeśli go nie znacie, bo prawdopodobnie jest on znany w dość wąskim gronie - gronie swojej rodziny. Poza tym, że przybył z Borussii Dortmund, nie ma w tym transferze niczego, czym można by się szczególnie chwalić. W poprzednim sezonie Diallo nie poradził sobie w czwartej lidze niemieckiej, zaś sam fakt, że BVB, które słynie z wyłapywania talentów, ostatecznie sprzedało go za 1,5 mln euro, dobitnie świadczy o tym, iż jego potencjał został negatywnie zweryfikowany. Niemniej Parma niespecjalnie się tym przejęła.
Co dalej? Ano, w sumie nic. Parma porzuciła temat skrzydłowych na kolejne kilka tygodni i dopiero gdy, tuż przed startem rozgrywek, problem ten stał się naprawdę palący, podjęła desperackie próby ściągnięcia kogoś do tej roli. Blisko przenosin na Tardini był Exequiel Zeballos, który jednak w ostatniej chwili wybrał ofertę Monzy, zaś Crociati pozostali z niczym. Tak więc, zamykając ten temat: skrzydłowi Parmy, która chce grać w 4-3-3, to Almqvist, Lontani, Diallo, Britschgi, czyli nominalny prawy obrońca, i ewentualnie Touré, czyli nominalny środkowy napastnik. To chyba nie wymaga żadnego dalszego komentarza.
Co mamy dalej? Może wykupy piłkarzy wypożyczonych... Wprawdzie nie udało się ponownie sprowadzić Strefezzy, jednak zamiast tego Parma nie miała najmniejszych oporów przed wykupieniem dwóch, bez dwóch zdań, najsłabszych graczy wypożyczonych, którzy reprezentowali jej barwy w kampanii 25/26, czyli Benjamina Cremaschiego z Interu Miami oraz Franco Carboniego z Interu. Cremaschi kosztował 4 mln euro, zaś Carboni 2,5 mln euro.
Skąd te kwoty? Ciężko powiedzieć, bowiem wkład obu zawodników w sezon był znikomy i nie dali się oni poznać jako gracze jakkolwiek przydatni. Patrząc na ich pierwsze występy w nowej kampanii, a zwłaszcza na wydanie Cremaschiego, można stwierdzić, że niewiele się w tej kwestii zmieniło. Będąc jednak sprawiedliwym, muszę przyznać, że o ile transferu Cremaschiego nie rozumiem za nic, o tyle wykup Carboniego przy pewnej dozie dobrej woli jestem w stanie jeszcze jakoś próbować bronić. Można chociażby argumentować, że była to najszybsza opcja na znalezienie zmiennika dla Emanuele Valeriego, a sam Carboni w trakcie sezonu i tak nie będzie zbyt często podnosił się z ławki.
Kolejnym wykupionym piłkarzem był Hans Nicolussi Caviglia i tu jak najbardziej plus, bowiem obok Strefezzy był to gracz, który po styczniowym mercato z miejsca podniósł poziom jakości drużyny. Poza tym jest to chyba zawodnik najbardziej zbliżony charakterystyką do Esteveza, a kogoś takiego w zespole Cuesty bezwzględnie potrzeba.
Nie może być jednak w pełni kolorowo. Na kilka tygodni przed startem sezonu Caviglia doznał kontuzji, zaś w drugiej połowie sierpnia przeszedł operację, która wykluczy go z gry na kilka miesięcy. Co Parma zrobiła z tą wiadomością? Jak załatała tę lukę? Sprowadzając wspominanego już Fabbiana, czyli gracza o skrajnie różnej charakterystyce od Nicolussiego. Poza tym pozostawiono w składzie Abdou-Salmę Konate, który pod pewnymi względami przypomina Nicolussiego. Młody pomocnik, mimo talentu i pewnego potencjału, wydaje się jednak nie być jeszcze w pełni gotowy na Serie A. Pozostawienie go w zespole, zamiast na przykład odesłania na wypożyczenie do Serie B, gdzie mógłby okrzepnąć i nabrać doświadczenia, wydaje się więc niedźwiedzią przysługą. No, ale cóż. Raczej nikogo w pionie sportowym Parmy o podobne przemyślenia czy refleksję nie podejrzewam.
Na koniec omawiania tych jakże kapitalnych wzmocnień pozostają jeszcze dwie kwestie.
Pierwszą jest Thomas De Martis, czyli kolejny gracz z rocznika 2008. Co ciekawe, Argentyńczyk jest środkowym napastnikiem, który chyba najbardziej przypomina swoją charakterystyką Pellegrino. Niemniej nie oczekiwałbym, że będzie on często wykorzystywany w pierwszym zespole. Raczej będziemy oglądać go w Primaverze. Można by się tu zastanowić, czy w takim przypadku warto było ściągać go na wypożyczenie z opcją wykupu, ale pewnie nie jest to pytanie, którym zaprząta sobie głowę duet Cherubini-Pettina. Młody jest? Jest. Ma zagraniczny paszport? Ma. Pasuje do stylu gry i może coś wnieść? Nieistotne.
I na koniec absolutna perła, pokazująca w pełnej krasie bezsens i absurd transferowych ruchów Parmy - Aymen Zouin. Sprowadzenie młodzieżowego reprezentanta Maroka to przykład transferu, który nie niesie za sobą ani korzyści sportowych, ani nie będzie dla klubu źródłem żadnych większych korzyści finansowych. Dlaczego? Otóż Zouin, który swoją drogą jest skrzydłowym i w zeszłym sezonie nie potrafił błysnąć w Serie C (110 minut bez żadnych liczb), przybył do Parmy na drodze transferu definitywnego z Interu za kwotę 500 tys. euro. Brzmi dobrze? Może i tak, ale dodajmy, że Inter w ciągu dwóch lat może skorzystać z kontrwykupu gracza za kwotę 1 mln euro, a dodatkowo ma też 20% od zysku z jego ewentualnej sprzedaży do innej drużyny. Mówiąc krótko - Parma raczej na nim nie zarobi, a jeżeli błyśnie, to najprawdopodobniej na krótko. Choć ten drugi scenariusz możemy raczej włożyć między bajki, bo nawet rozpaczliwie błagający o skrzydłowych Cuesta, po obcowaniu z Zouinem na treningach, nie widział dla niego miejsca w składzie i klub wypożyczył go do Casa Pia. W przypadku Parmy naprawdę niewiele trzeba. Żarty piszą się same...
Dobrze, zatem do brzegu. Uważam, że było to jedno z najgorszych okienek transferowych Parmy w ostatnich latach, a konkurencja była przecież spora. Tak jak już powiedziałem wcześniej, dla mnie to, czego dokonał pion sportowy Crociatich, to zbiór z grubsza losowych operacji, pozbawionych ładu, składu, planu czy większego sensu sportowego. W tym wszystkim znajdziemy pojedyncze dobre ruchy, zarówno na wejściu, jak i na wyjściu, niemniej całokształt prezentuje się dramatycznie, a kadra wygląda jak żywcem wyjęta z Serie B.
I żebyśmy się dobrze zrozumieli - byłem przygotowany na odejścia ważnych graczy i jestem świadomy miejsca Parmy w transferowym łańcuchu pokarmowym. Nie usprawiedliwia to jednak tego, czego byliśmy świadkami.
Zeszłego lata klub również stracił wielu kluczowych piłkarzy, ale ostatecznie, w trakcie sezonu, udało się ich systemowo zastąpić. W tym przypadku nie widzę takiej możliwości. Po pierwsze, ta kadra wygląda jak zbiór losowo dobranych piłkarzy i ciężko będzie cokolwiek sensownego z tego sklecić. Po drugie, poziom jakości piłkarskiej jest tak niski, że nawet postawienie na zespołowość i kompaktowość może nie wystarczyć, aby te braki zamaskować czy zniwelować.
Ja o tym mercato chciałbym jak najszybciej zapomnieć. Byle do stycznia - i oby wówczas było jeszcze co ratować...
Ocena końcowa: 3.5/10
Łukasz Baron
Tak prezentują się nazwiska piłkarzy, którzy wystąpili w pierwszym oficjalnym spotkaniu Parmy: Pellacini, Giacosa, Rossini, Gentili, Ghini, Pasquali, Bocconi, Rebecchi, Aiolfi I, Lumetti, Montanari.
Komentarze (0)