Zaloguj się
Serie A
| P. | Klub | M. | Pkt. | + / - | |
| 1. | Inter | 8 | 22 | 23 - 10 | |
| 2. | Lazio | 8 | 22 | 16 - 5 | |
| 3. | Roma | 8 | 18 | 19 - 6 | |
| 4. | Milan | 8 | 18 | 16 - 7 | |
| 5. | Como | 8 | 17 | 14 - 7 | |
| 6. | Frosinone | 8 | 14 | 17 - 13 | |
| 18. | Parma | 8 | 4 | 5 - 15 |
| Zawodnik | Bramki | ||
| Simone Lontani | 2 | ||
| David Romero | 2 | ||
| Pontus Almqvist | 1 |
| 8 kolejka | ||||
|---|---|---|---|---|
| Torino | 3 - 2 | Monza | ||
| Como | 2 - 0 | Sassuolo | ||
| Cagliari | 0 - 2 | Bologna | ||
| Napoli | 3 - 3 | Roma | ||
| Lazio | 2 - 1 | Parma | ||
| Inter | 2 - 1 | Fiorentina | ||
| Genoa | 1 - 0 | Venezia | ||
| Atalanta | 4 - 4 | Frosinone | ||
| Lecce | 0 - 2 | Juventus | ||
| Udinese | 0 - 2 | Milan | ||
vs Lazio
27
rozegrane1
zdobyte0
zaliczoneUraz pachwiny
Powrót: 14 kolejkaWyrostek robaczkowy
Powrót: 9 kolejkaUraz mięśnia łydki
Powrót: 9 kolejka
(ParmaLive.com - Tommaso Rocca) - Rozpoczął się tydzień pracy, poprzedzający derbowe starcie z Modeną, zaś wciąż trwająca przerwa reprezentacyjna, pozwoliła powrócić do treningów, z drużyną, zawodnikom, którzy pauzowali z powodu kontuzji.
W trakcie ostatnich kilku dni, do zajęć w Collecchio, wrócił chociażby Lautaro Valenti. Wprawdzie z uwagi na kilkumiesięczną absencję Argentyńczyka, nim będzie on gotoowy do gry na pełnych obrotach, minie zapewne jeszcze dobrych kilka tygodni, jednak i tak warto jest odnotować jego powrót. Ponadto z urazami uporali się też Dennis Man i Antrhony Partipilo, zaś Drissa Camara stopniowo powraca do najwyższej dyspozycji. Mówiąc krótko, obecnie trener Pecchia, ma do dyspozycji naprawdę szeroki skład, na którym może polegać. Dlatego też, w tej chwili, jedną z kluczowych rzeczy, o którą musi zadbać szkoleniowiec, jest dołożenie wszelkich starań, aby każdy członek kadry, czuł się doceniony i w pełni zaangażowany w projekt sportowy. Nie będzie to zadanie proste, jednak utrzymanie odpowiedniej równowagi w szatni, może być równie ważne co wypracowanie ciągłości, w poczynaniach boiskowych.
W tym aspekcie granica, dla Pecchii, zawsze była dość jasna, zaś Stanko Juric i Elias Cobbaut, coś o tym wiedzą, bowiem tego lata zostali poproszeni o poszukiwanie nowych klubów, bowiem nie chcieli zaakceptować zmniejszenia swojego czasu gry, w trwającej kampanii. Dla klubu i samego Pecchii, było więc wygodniej się ich pozbyć, gdyż utrzymywanie w szatni, piłkarzy niezadowolonych, ze swojej sytuacji, zawsze wiąże się ze sporym ryzykiem. W przypadku Parmy, należy bezwzględnie chronić, niezwykłą harmonię, którą na przestrzeni ostatnich miesięcy, za sprawą bardzo rozsądnego i dobrze funkcjonującego systemu rotacji, udało się wypracować szkoleniowcowi z Formii. Aby utrzymać ten stan rzeczy, konieczne będzie dalsze, efektywne rotowanie zawodnikami. Proste? Absolutni nie, bowiem oprócz niezaprzeczalnego faktu, że każdy potrzebuje minut do gry, jest też wynik sportowy, który z perspektywy zespołu jest absolutnym priorytetem. Parma, jako ekipa mocno zaangażowana w walkę o awans, nie może sobie pozwolić, aby czekać na kogokolwiek, nawet piłkarzy, w których, podczas poprzednich sesji transferowych, sporo zainwestowano.
Patrząc na obecną sytuację Crociatich, nie da się oprzeć wrażeniu, że w kadrze jest spora grupa graczy, której nie powinno się trzymać na ławce rezerwowych. Pomijając środek, gdzie pola manewru praktycznie nie ma, zaś wszystkie wybory są niemal obowiązkowe, na każdej inne pozycji, Pecchia boryka się z problemem obfitości. Spójrzmy chociażby na atak. W tej chwili piłkarze tacy jak Man czy Bonny zaliczają się do ścisłej, ligowej czołówki i ewentualna rezygnacja z ich usług jest bardzo skomplikowana. Na ich miejsca czekają jednak tacy gracze jak Mihaila czy Colak, których jakość jest niezaprzeczalna, jednak w tej chwili nie znajdują się w najwyższej dyspozycji, zaś jedynym sposobem, aby jakkolwiek to zmienić, jest danie im większej liczby minut, tak by odnaleźli oni ciągłość oraz pewność siebie. Skupmy się na chwilę, trochę bardziej, na tej dwójce. Colak, przybył do Parmy, tego lata, po to aby stać się prawdziwym liderem środka ataku. Spodziewano się po nim wielu goli, jednak raczej nikt nie przewidywał tego, że będzie on, przede wszystkim, wykorzystywany w roli zmiennika dla Bonny'ego. Mimo tego, iż w wielu meczach, w których Chorwat pojawiał się na boisku, było po nim widać znamiona wielkiej klasy, to nie da się też oprzeć wrażeniu, że nieco brakuje mu ciągłości. Z czysto psychologicznego punktu widzenia, zawodnikowi jego kalibru, który zamienił szkocką ekstraklasę, na drugą ligę włoską, nie jest łatwo zaakceptować rolę zmiennika, zwłaszcza dla młokosa urodzonego w 2003 roku. Co więcej, w ostatnich tygodniach, niejako odrdził się też Charpentier, co sprawia, że Colak ryzykuje otrzymywanie jeszcze mniejszej ilości minut. Z drugiej strony posiadanie trzech jakościowych graczy jak Bonny, Colak i Charpentier, to z punktu widzenia zespołu i trenera, olbrzymi luksus. To jednak miecz obosieczny. Fakt jest taki, że latem dokonano wielkiej inwestycji, Colak przybył na Tardini, aby być bohaterem i Pecchia na pewno musi mieć to z tyłu głowy.
To samo tyczy się też Mihaili. Obecnie, Rumun przeżywa swój najtrudniejszy okres, od czasu gdy trafił na Tardini (oczywiście nie licząc ciężkich urazów, jakie przeszedł). Wiele drobnych i większych kontuzji, jakie przytrafiły mu się w ostatnich kilkunastu miesiącach, skutecznie wytrąciły go z rytmu meczowego, skazały go na ławkę rezerwowych oraz, co tu ukrywać, przeważnie słabe występy. Dodatkowy cios dla Mihaili, przybył z reprezentacji narodowej, gdzie do tej pory udawało mu się prezentować bardzo solidnie. W ostatnim meczu, dla kadry Rumunii, skrzydłowy wpierw nie trafił piłą do pustej bramki, a następnie wyleciał z boiska z bezpośrednią, czerwoną kartką, a wszystko to w niecałe pół godziny, rodem z koszmaru. To na pewno nie poprawi jego kondycji psychicznej oraz stanu pewności siebie. W ostatnich meczach, dla Crociatich, Mihaila dał się poznać jako piłkarz, który po prostu chce za dużo i za wszelką cenę dąży do udowodnienia własnej wartości, przez co w jego poczynaniach, przede wszystkim królowały chaos oraz brak przejrzystości. Można pokusić się o stwierdzenie, że Rumun jest piłkarzem, na skraju psychicznej wytrzymałości, a to stwarza u niego ryzyko wystąpienia większych nerwów oraz podejmowania niewłaściwych, impulsywnych decyzji. Do tego, Mihaila o skład, w Parmie, musi rywalizować z Manem, Benedyczakiem oraz Partipilo, czyli piłkarzami, którzy do tej pory radzili sobie, lepiej od niego. Jak tu więc w takich okolicznościach dać Mihaili szanse gry? Cóż jest to zadanie skrajnie skomplikowane i nie ma co zazdrościć Pecchii, że jakoś musi to rozwiązać.
Colak i Mihaila to tylko dwa, być może skrajne przypadki, jednak zawodników którzy znajdują się w zawieszeniu pomiędzy ławką, a boiskiem i potrzebują większej liczby minut, jest zdecydowanie więcej. Oczywiście wśród nich są tacy jak Tjas Begic czy Mohamed Haj, którzy od samego początku mogli spodziewać się małej liczby minut, zaś sam fakt bycia w pierwszej drużynie traktują oni jako okazję do nauki. O tyle w zespole jest też cała masa piłkarzy, która może mieć poczucie, że po prostu zasługuje na więcej. Wśród nich jest chociażby Drissa Camara, który w końcówce zeszłego sezonu, był jednym z najważniejszych zawodników w układance Pecchii. Niestety rozwój tego pomocnika z Wybrzeża Kości Słoniowej, znacząco spowolnił poważny uraz, doznana w lecie, i aktualnie wciąż szuka on optymalnej formy. Nie ulega jednak wątpliwości, że jedynym sposobem, na powrót Camary, na właściwe tory, są regularne występy, zaś długie przebywanie na ławce rezerwowych, może definitywnie zablokować jego rozwój, który w ostatnich latach (mimo wielu urazów) przebiegał dość harmonijnie. Jak tu jednak myśleć o minutach, skoro głównymi rywalami Camary, w walce o skład, są Simon Sohm oraz ewentualnie Adrian Bernabe. Przy takiej konkurencji, wyobrażenie sobie, że Camara mógłby, nawet co jakiś czas, rozpoczynać mecze w wyjściowej jedenastce, wydaje się karkołomne. Podobnych argumentów można też użyć, w stosunku do Antonina Hainata. Z kolei gdy, prawdopodobnie po nowym roku, do stanu używalności powróci Valenti, podobne wątpliwości będzie można mieć w stosunku chociażby do Botonda Balogha. Czysto sportowo, najgorzej wygląda chyba sytuacja Vasiliosa Zagaritisa, który na początku sezonu błysnął kilkoma niezłymi występami, jednak w jego przypadku, droga do gry, wiedzie przez rywalizację z Gianlucą Di Chiarą (najlepszy lewy obrońca zeszłego sezonu Serie B) oraz Cristianem Ansaldim.
Jak widać więc posiadanie szerokiego i głębokiego składu, to nie tylko atut, ale także wyzwanie, którym trzeba w odpowiedni sposób zarządzać. Parma i Pecchia pod żadnym pozorem nie mogą zlekceważyć tej sytuacji i muszą do niej podejść, z zachowaniem szczególnej ostrożności. Oczywiście absolutnym priorytetem, dla klubu, są wyniki sportowe, jednak ich osiąganie nie może (a przynajmniej nie powinno) dziać się kosztem psucia atmosfery i równowagi w szatni. Przy tak dużej liczbie młodych piłkarzy, jaką dysponują Crociati, niezwykle ważne będzie uderzanie we właściwe tony, aby uniknąć niezadowolenia, które mogłoby być brzemienne w skutkach, dla wszystkiego co do tej pory udało się wypracować. Przed Pecchią wyzwanie w postaci utrzymania odpowiedniego napięcia w drużynie oraz poczucia, że każdy piłkarz jest ważny, poprzez angażowanie jak największej liczby graczy, w rotacje. Z pewnością nie będzie to łatwe zadanie, jednak aby mieć zwycięski zespół, trzeba potrafić nim, w odpowiedni sposób zarządzać. Do tej pory, Pecchia pokazał, że jest szkoleniowcem, który potrafi to robić i oby dalej kontynuował on ten trend.
Atletico Madryt, CSKA Moskwa, Glasgow Rangers, Sparta Praga i Wisła Karków, to zagraniczne zespoły z którymi Parma najczęściej mierzyła się w europejskich pucharach. Z każdym z tych rywali Gialloblu mieli okazję grać czterokrotnie.
Komentarze (0)