Panel Usera

Zaloguj się

Tabela ligowa

Serie A

P.KlubM. Pkt.+ / -
1.Roma51314 - 3
2.Inter51315 - 8
3.Lazio5138 - 3
4.Cagliari5125 - 2
5.Milan51110 - 4
6.Frosinone5109 - 4
13.Parma 544 - 7

Strzelcy Parmy

ZawodnikBramki
David Romero 2
Simone Lontani 1
Pontus Almqvist 1

Wyniki Serie A

5 kolejka
Monza 2 - 1 Sassuolo
Bologna 1 - 1 Torino
Udinese 0 - 1 Cagliari
Roma 2 - 2 Inter
Venezia 0 - 2 Lazio
Fiorentina 1 - 1 Napoli
Frosinone 2 - 0 Como
Parma 2 - 1 Genoa
Juventus 2 - 0 Atalanta
Milan 3 - 0 Lecce

Zawodnik meczu

7.0

Pontus Almqvist

vs Genoa

34

rozegrane
minuty

1

zdobyte
bramki

0

zaliczone
asysty

Kontuzje

Han Nicolussi Caviglia

Uraz pachwiny

Powrót: 12 kolejka



Partnerzy

Aktualności

Indywidualności... i nic poza tym

news image
© parmacalcio1913.com

W minioną niedzielę Parma odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w trwającym sezonie Serie A, pokonując Genoę. Wygrana naturalnie cieszy, jednak po opadnięciu euforii i przyjrzeniu się na chłodno poczynaniom Crociatich wielu powodów do optymizmu zwyczajnie nie ma.

Stwierdzenie, że na tym etapie sezonu Parma jako zespół nie funkcjonuje, nie będzie żadnym przekłamaniem, a wręcz zwykłym truizmem. Co gorsza, praktycznie nic w tej materii nie zmieniło się od startu sezonu, a wszystkie zarzuty i narzekania, jakie miałem do zespołu Cuesty po sierpniowych meczach, można by tutaj po prostu przekopiować. Mówiąc najprościej i najbrutalniej, Parma zdaje się być zbieraniną losowych piłkarzy, głównie przeciętnej jakości, których nie spaja żadna większa filozofia gry, plan taktyczny, schematy czy jakiekolwiek automatyzmy. Do tego sam Cuesta, choć tłumaczy to elastycznością i wszechstronnością, co w zderzeniu z boiskową rzeczywistością brzmi wręcz komicznie, ma problem z jasnym zdefiniowaniem tego, jak tak naprawdę ten zespół ma grać.

W efekcie Crociati tkwią w jakimś dziwnym rozkroku pomiędzy proaktywną grą i chęcią wymieniania krótkich podań, która objawia się przede wszystkim irracjonalną chęcią budowania akcji od tyłu, co w połączeniu z niedostatkami technicznymi częściej prowadzi do sytuacji dla rywali niż czegokolwiek pożytecznego, a szybką pionizacją gry bazującą na długich podaniach do napastników. Te z reguły są jednak skazane na niepowodzenie, bowiem z przodu nie ma już mogącego przytrzymać piłkę i wygrać pojedynku główkowego Pellegrino. O tym jednak już się wystarczająco rozwodziłem i nie chce mi się powtarzać jak zdarta płyta.

To wszystko sprawia, że Parma na tym etapie sezonu wygląda jak zespół całkowicie pozbawiony jakości. I w ten sposób wypada ona nie tylko na tle silnych rywali, takich jak Como czy Juventus, ale przede wszystkim drużyn zdawałoby się swojego formatu, jak Genoa, Monza czy Cagliari. Naprawdę nie trzeba głęboko sięgać do statystyk, aby zobaczyć, że Parma po prostu nie działa.

W meczu z Genoą, która obecnie ma na koncie jeden punkt i, mówiąc oględnie, nie jest potentatem, Crociati przez 40 minut nie byli w stanie stworzyć żadnej sytuacji, a ich całkowity dorobek pod tym względem możemy sprowadzić do zaledwie trzech okazji. Bieda w zakresie konstrukcji akcji aż piszczy. Na przestrzeni całego spotkania podopieczni Cuesty wykonali ledwie 51 podań w trzeciej tercji boiska, z czego zaledwie 25 było celnych. Dla porównania Genoa, która zdecydowanie nie jest żadnym jakościowym potentatem, miała takich prób 111, z czego aż 80 celnych.

Z tego wszystkiego wynika też inna, szokująca statystyka, dotycząca liczby kontaktów z piłką w polu karnym rywala. Przez pełne 90 minut Crociati zaliczyli ich zaledwie siedem, co jest wynikiem wołającym o pomstę do nieba. Tego typu liczby można odnotować w starciach z ligowym topem, jednak w odniesieniu do spotkania z Genoą wyglądają one dramatycznie.

Równie biednie sytuacja wygląda w odniesieniu do stałych fragmentów gry, które w minionej kampanii, przynajmniej do pewnego stopnia, mogły uchodzić za mocną stronę Crociatich. Teraz zdecydowanie tak nie jest. Po pierwsze, liczba stałych fragmentów jest niewielka - z Genoą ledwie dwa rzuty rożne i 14 rzutów wolnych, z czego maksymalnie 3-4 można by uznać za interesujące pod kątem kreowania zagrożenia. Po drugie, kompletnie nic z nich nie wynika.

Próżno doszukiwać się tutaj jakichkolwiek wypracowanych rozwiązań. Piłka zdaje się być bita z grubsza na oślep, na tak zwaną aferę, a co gorsza, często nie przechodzi nawet pierwszych zasieków rywali. W efekcie rzuty rożne czy rzuty wolne bardzo często, zamiast być bronią Parmy, stają się idealną sposobnością do wyprowadzenia kontry przez przeciwników. W tym sezonie oglądaliśmy to już wielokrotnie, również w meczu z Genoą.

Nad grą obronną nie chce mi się tutaj specjalnie pastwić, bo również w tym aspekcie znalazłoby się sporo do wytknięcia. Poprzestanę więc na stwierdzeniu, że przez długie fragmenty skomasowana obrona preferowana przez Cuestę jest skuteczna. Co jakiś czas - i nie są to bynajmniej pojedyncze przypadki - zdarzają się jednak momenty absurdalnej dezorganizacji, popłochu i całkowitej paniki, w których rządzi chaos, a proste błędy zaczynają się mnożyć. To, w jaki banalny, wręcz sztubacki sposób Parma straciła gola z Genoą, jest idealnym odzwierciedleniem tego stanu rzeczy, a bynajmniej nie była to jedyna tego typu sytuacja w tym spotkaniu.

Jedynym, co tak naprawdę ciągnie w tej chwili Parmę, są indywidualności i idące za nimi pojedyncze błyski jakości poszczególnych piłkarzy. W poprzednich spotkaniach ciężar gry ofensywnej dźwigał na sobie Lontani, który akurat w meczu z Genoą, mimo podejmowanych prób, był bardzo nieprecyzyjny w dryblingu, często gubił piłkę i przegrywał pojedynki z rywalami.

Na szczęście dla Parmy więcej szczęścia miał duet Romero-Almqvist, który w niedzielę załatwił Crociatim trzy punkty, bo inaczej nie da się tego określić. Zarówno gol Argentyńczyka, jak i Szweda nie były dziełem starannie przygotowanej akcji czy jakiegokolwiek schematu rozegrania, lecz wzięły się wyłącznie z ich osobistej inwencji, dobrze, a nawet bardzo dobrze zrealizowanej od strony technicznej.

Poza tymi dwoma przebłyskami ofensywna gra Parmy po prostu nie istniała i w tym obszarze ciężko jest doszukiwać się jakiejkolwiek celowości. Od strony indywidualnej na wyróżnienie zasłużyli również harujący w środku pola Keita oraz czyszczący wszystko w defensywie Diego Carlos. Jednak ponownie, ich występy były wypadkową ich umiejętności oraz indywidualnej inicjatywy, a nie efektem funkcjonowania w obrębie dobrze działającego zespołu.

Parmę i jej grę można żartobliwie opisać posługując się cytatem z polskiego Kilera: "Kilka niedociągnięć jest". Braki i deficyty są jasne i oczywiste, a co gorsza, symptomów poprawy próżno wypatrywać. Teraz przed ekipą Cuesty trzy tygodnie przerwy reprezentacyjnej, które można spożytkować na pracę nad najbardziej palącymi problemami. Jednak biorąc pod uwagę fakt, iż przez dwa miesiące pre-campionato i kolejny miesiąc rozgrywek drużyna ta nie była w stanie wykonać praktycznie żadnego postępu, jakoś niespecjalnie chce mi się wierzyć, że coś w jej grze nagle drgnie.

Niestety, smutna rzeczywistość jawi mi się tak, że Parma będzie rozpaczliwie walczyć o utrzymanie, a w tej chwili jej jedyną nadzieją na punkty są indywidualności. Bo jako zespół to po prostu nie funkcjonuje.

 

Łukasz Baron

 

 

 

Źródło statystyk:
Sofa Score, Parma vs Genoa live score, SofaScore.com, https://sofascore.com/football/match/genoa-parma/Pdbsneb#tab:statistics, [dostęp: 22.09.2026].







Komentarze (0)






Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze








Czy wiesz, że...

Riccardo Poli jest autorem najszybszego hattricka w historii Parmy. Podczas meczu z Raveną, który był rozgrywany 20 listopada 1932, w ramach Prima Divisione, zajęło mu to dokładnie 13 minut. Crociati wygrali tę konfrontacje 4:1.

Zdjęcie tygodnia

Pontus Almqvist celebruje gola na wagę pierwszego w sezonie zwycięstwa Parmy, która na Tardini ograła Genoę 2:1.

Video tygodnia

Parma 2:1 Genoa: Skrót

  • ASRoma.pl
  • Parma Fans Worldwide
  • Siena.com.pl
  • Flamengo
  • LeedsUtd.pl - Strona o Leeds United
  • FC-Porto.pl
  • Shoutbox