Zaloguj się
Serie A
| P. | Klub | M. | Pkt. | + / - | |
| 1. | Inter | 19 | 43 | 42 - 17 | |
| 2. | Milan | 19 | 40 | 30 - 15 | |
| 3. | Juventus | 20 | 39 | 32 - 16 | |
| 4. | Roma | 20 | 39 | 24 - 12 | |
| 5. | Napoli | 19 | 39 | 30 - 17 | |
| 6. | Como | 19 | 34 | 27 - 13 | |
| 14. | Parma | 19 | 21 | 14 - 22 |
| Zawodnik | Bramki | ||
| Mateo Pellegrino | 6 | ||
| Adrian Bernabe | 2 | ||
| Patrick Cutrone | 1 | ||
| Alessandro Circati | 1 | ||
| Enrico Del Prato | 1 |
| 20 kolejka | ||||
|---|---|---|---|---|
| Como | 1 - 1 | Bologna | ||
| Udinese | 2 - 2 | Pisa | ||
| Roma | 2 - 0 | Sassuolo | ||
| Atalanta | 2 - 0 | Torino | ||
| Lecce | 1 - 2 | Parma | ||
| Fiorentina | 1 - 1 | Milan | ||
| Hellas | 0 - 1 | Lazio | ||
| Inter | 2 - 2 | Napoli | ||
| Genoa | 3 - 0 | Cagliari | ||
| Juventus | 5 - 0 | Cremonese | ||
vs Lecce
80
rozegrane0
zdobyte1
zaliczoneZerwanie więzadeł krzyżowych
Powrót: 22 kolejkaZłamanie palca w dłoni
Powrót: 26 kolejkaUraz pachwiny
Powrót: 24 kolejka
Dino Baggio, legendarny pomocnik Parmy z lat 90., był gościem Radio TV Serie A. W rozmowie wrócił m.in. do swojej kariery oraz wspomnień związanych ze Stadio Tardini.
Jak wyglądała Twoja kariera?
Zaczynałem w Torino. Później spędziłem rok na wypożyczeniu w Interze, następnie dwa sezony w Juventusie, aż w końcu trafiłem do Parmy. Grałem tam przez siedem lat i bez wahania mogę powiedzieć, że Parma jest dla mnie jak drugi dom. Czułem się tam naprawdę znakomicie. Później były jeszcze cztery lata w Lazio, rok w Blackburn, a karierę zakończyłem w Anconie i Triestinie.
Który trener miał na Ciebie największy wpływ?
W Parmie pracowałem z naprawdę wybitnymi trenerami. Każdy z nich miał własne metody, zarówno pod względem taktyki, jak i aspektów technicznych, na które kładł nacisk. Potrafiłem wynieść coś dobrego od każdego szkoleniowca. Niedawno, po długim czasie, ponownie spotkałem Nevio Scalę, z którym wygrałem Puchar UEFA. Później trenerem Parmy był Carlo Ancelotti — był ze mnie bardzo zadowolony i zawsze dobrze grało mi się pod jego wodzą. Następnie przyszedł Alberto Malesani, z którym sięgnęliśmy po Coppa Italia, Puchar UEFA i Superpuchar Włoch. Miałem więc trenerów najwyższej klasy, z którymi odnosiłem wielkie sukcesy.
Co dał Ci każdy z tych trzech trenerów? Co cenisz w nich najbardziej?
Zdecydowanie ich osobowość. Wszyscy zaszczepili we mnie zwycięską mentalność — byli trenerami o silnym charakterze, dla których jedynym celem było wygrywanie. Dali mi również bardzo wiele pod względem zachowania poza boiskiem; można powiedzieć, że wpłynęli na mój styl życia. Szacunek do innych ludzi jest niezwykle ważny. Gdy spotykało się pewne osoby, sam szacunek, jaki się do nich czuło, był fundamentalny. Mam wrażenie, że tego często brakuje młodszym pokoleniom w relacjach z osobami starszymi.
Jak wspominasz grę w Parmie razem z Gianluigim Buffonem?
Mogę powiedzieć, że mieliśmy szczęście, że był w naszej drużynie. Pamiętam, że za czasów Malesaniego po niemal każdym treningu zostawaliśmy razem, żeby ćwiczyć strzały na bramkę. Muszę przyznać, że często bez większego problemu bronił nawet moje najlepsze uderzenia. Można było trafić idealnie w okienko, a on i tak potrafił to obronić. Mówimy przecież o chłopaku, który miał wtedy zaledwie 18–19 lat. Już wtedy zrozumiałem, że osiągnie absolutny top. W Parmie zadebiutował w domowym meczu z Milanem i to dzięki niemu nie przegraliśmy — popisał się trzema, czterema niesamowitymi interwencjami.
Czy spośród kolegów z Parmy jest ktoś, kogo wspominasz szczególnie?
Nie wspomnieć choćby jednego z nich byłoby wstydem. Nie da się tego zrobić. To była grupa, to była prawdziwa rodzina. Spędziłem w Parmie lata 1993–2001 i poznałem tam wyjątkowych ludzi, z którymi łączyły mnie przyjaźnie. Właśnie dlatego wygrywaliśmy. Chodziliśmy razem na kolacje, a nawet do kina. Gdy przychodziły trudne chwile, moi koledzy z drużyny byli pierwsi, którzy oferowali pomoc. Zawsze mogłem liczyć na dobre słowo z ich strony.
Czy ostatecznie zostałeś "senatorem" tej drużyny?
Byłem raczej milczącym senatorem. Więcej robiłem na boisku niż w szatni. W szatni starałem się trzymać z grupą, być jej częścią i pomagać, ale to na murawie byłem najbardziej wyrazisty. Zdecydowanie częściej podnosiłem głos podczas meczów niż poza nimi. Podam przykład — Franco Baresi. Nigdy nie słyszałeś, żeby przemawiał w szatni, ale w trakcie meczu wystarczył jego wzrok, by wszystko stało się jasne. Właśnie tacy liderzy są najważniejsi.
W trakcie swojej przygody w europejskich pucharach Parma rywalizowała z zespołami z 27 różnych państw. Najczęściej — po pięć razy — na drodze Crociatich stawały drużyny z Francji oraz Holandii.
Komentarze (0)