Zaloguj się
Serie A
| P. | Klub | M. | Pkt. | + / - | |
| 1. | Inter | 30 | 69 | 66 - 24 | |
| 2. | Milan | 30 | 63 | 47 - 23 | |
| 3. | Napoli | 30 | 62 | 46 - 30 | |
| 4. | Como | 30 | 57 | 53 - 22 | |
| 5. | Juventus | 30 | 54 | 52 - 29 | |
| 6. | Roma | 30 | 54 | 40 - 23 | |
| 12. | Parma | 30 | 34 | 21 - 38 |
| Zawodnik | Bramki | ||
| Mateo Pellegrino | 8 | ||
| Adrian Bernabe | 3 | ||
| Patrick Cutrone | 1 | ||
| Alessandro Circati | 1 | ||
| Enrico Del Prato | 1 |
| 30 kolejka | ||||
|---|---|---|---|---|
| Cagliari | 0 - 1 | Napoli | ||
| Genoa | 0 - 2 | Udinese | ||
| Parma | 0 - 2 | Cremonese | ||
| Milan | 3 - 2 | Torino | ||
| Juventus | 1 - 1 | Sassuolo | ||
| Como | 5 - 0 | Pisa | ||
| Atalanta | 1 - 0 | Hellas | ||
| Bologna | 0 - 2 | Lazio | ||
| Roma | 1 - 0 | Lecce | ||
| Fiorentina | 1 - 1 | Inter | ||
vs Cremonese
17
rozegrane0
zdobyte0
zaliczoneZerwanie więzadeł krzyżowych
Powrót: 33 kolejkaUraz mięśnia lędźwiowego
Powrót: 31 kolejkaUraz mięśnia uda
Powrót: 34 kolejkaUraz mięśnia łąkotki
Powrót: sezon 26/27
Jeśli ktoś myślał, że po meczu z Torino w Turynie nie da się już bardziej skompromitować, to drużyna Carlosa Cuesty najwyraźniej potraktowała to jak wyzwanie - i, patrząc z tej perspektywy, dopięła swego. Po wstydliwym i żenującym pod każdym względem spotkaniu Crociati ulegli na własnym boisku 2:0 Cremonese, dla którego było to pierwsze ligowe zwycięstwo od grudnia...
Mówiąc bardzo delikatnie i oględnie, kibice zgromadzeni na Stadio Tardini nie uświadczyli w tym spotkaniu zbyt wiele jakości. Widowisko momentami przypominało raczej sparing dwóch drużyn, które zakończyły już sezon i spotkały się jedynie w niezobowiązującej atmosferze.
Jeśli po którejś ze stron było widać chęć wygrania meczu, to byli to przyjezdni z Cremonese. Już w 5. minucie jako pierwsi spróbowali zagrozić bramce rywali. Po stracie piłki przez Parmę ta trafiła do Vandeputte, który ruszył w kierunku bramki Suzukiego, jednak pod naciskiem Keity był zmuszony oddać nieprzygotowany strzał z ostrego kąta, a z uderzeniem bez problemu poradził sobie japoński golkiper.
W 24. minucie Cremonese po raz pierwszy trafiło do siatki Parmy. Zerbin otrzymał długie podanie za linię obrony, które zostało przecięte przez defensywę Crociatich. Próbujący wybić piłkę z własnego pola karnego Circati zrobił to jednak na tyle nieudolnie, że wyłożył ją Bonazzoliemu, a ten z najbliższej odległości umieścił ją w bramce. Na szczęście dla gospodarzy trafienie nie zostało uznane z powodu wcześniejszego spalonego.
Dwie minuty później obejrzeliśmy pierwszą – jakkolwiek wartą odnotowania – akcję Parmy. Osamotniony w ofensywie i wyraźnie poirytowany biernością kolegów Pellegrino postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Argentyńczyk przyjął piłkę około 25 metrów od bramki i zdecydował się na szybki strzał, który minimalnie minął słupek. Była to ostatnia ciekawsza sytuacja pierwszej połowy, którą Crociati zakończyli bez ani jednego celnego uderzenia.
Krótko po przerwie Parma oddała swój pierwszy celny strzał, jednak trudno uznać go za coś więcej niż statystyczny zapis. Uderzenie z dystansu Ondrejki nie mogło sprawić problemów żadnemu bramkarzowi Serie A.
W 53. minucie, jak należy uderzać z dystansu, pokazał Maleh. Pomocnik Cremonese wykorzystał fatalne zachowanie obrońców Parmy, dopadł do piłki wybitej na 25 metr i potężnym strzałem umieścił ją w siatce. Choć uderzenie było mocne i efektowne, można odnieść wrażenie, że Suzuki mógł zachować się nieco lepiej.
Lepiej mogła też zachować się się Parma, która mimo gry na własnym stadionie i niekorzystnego wyniku nie wykazywała większej chęci do odrabiania strat. Crociati grali w sposób wręcz wołający o pomstę do nieba – nie potrafili nie tylko wykreować sytuacji, ale nawet na dłużej zagościć w polu karnym rywali.
Cremonese, widząc bezradność i nieudolność przeciwnika, postanowiło nie pozostawiać niczego przypadkowi i praktycznie zamknęło mecz drugim golem. Po bezmyślnej stracie piłki przez ekipę Cuesty futbolówka trafiła na skrzydło do Vardy’ego, który idealnym podaniem obsłużył Vandeputte. Ten w sytuacji sam na sam zachował zimną krew i pewnie podwyższył prowadzenie.
Strata dwóch bramek nie wpłynęła w żaden sposób na postawę Parmy. Crociati wciąż nie mieli pomysłu ani wyraźnej chęci na konstruowanie akcji ofensywnych. Na dziewięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry podopieczni Cuesty mogli jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki. Piłka trafiła w pole karne do Nicolussiego Caviglii, który z 10 metra oddał strzał, a futbolówka – po lekkim rykoszecie – o centymetry minęła słupek.
Jak się okazało, było to wszystko, na co tego dnia było stać Crociatich. Ostatecznie trzy punkty powędrowały więc do Lombardii.
Nie ma sensu zbyt długo rozwodzić się nad tym spotkaniem. W wykonaniu Parmy była to po prostu kompletna kompromitacja – na każdej płaszczyźnie piłkarskiego rzemiosła, od nastawienia, po przygotowanie taktyczne, na aspektach technicznych kończąc. Choć sytuacja ligowa zespołu wciąż pozostaje w miarę komfortowa, sposób, w jaki w ostatnich tygodniach prezentują się podopieczni Cuesty, budzi jedynie wstyd i politowanie.
Bramki: Maleh 54 min., Vandeputte 68 min.
Żółte kartki: Maleh (C), Ondrejka (P), Payero (C), Troilo (P), Valenti (P)
Składy:
PARMA (3-4-2-1): Suzuki; Circati (60' Nicolussi Caviglia) Troilo, Valenti; Britschgi, Keita (73' Estevez), Sorensen (60' Oristanio), Valeri; Ondrejka (73' Elphege), Strefezza; Pellegrino.
CREMONESE (3-4-1-2): Audero; Terracciano, Luperto, Bianchetti (89' Folino); Zerbin (46' Barbieri), Maleh, Grassi, Pezzella; Vandeputte (79' Thorsby); Sanabria (67' Vardy), Bonazzoli (67' Payero).
W rozgrywkach Serie A, żaden z piłkarzy Parmy, w pojedynczym meczu, nigdy nie zdobył więcej niż 4 gole. Popularnego "pokera" udało się uzyskać zawodnikowi Crociatich 3-krotnie. Jako pierwszy sztuki tej dokonał Marco Di Vaio w sezonie 2000/2001 w spotkaniu z Bari, a później dwukrotnie wyczyn ten powtórzył Alberto Gilardino przeciwko Udinese w kampanii 2003/2004 i Livorno w rozgrywkach 2004/2005.
Komentarze (0)