Zaloguj się
Serie A
| P. | Klub | M. | Pkt. | + / - | |
| 1. | Inter | 37 | 86 | 86 - 32 | |
| 2. | Napoli | 37 | 73 | 57 - 36 | |
| 3. | Roma | 37 | 70 | 57 - 31 | |
| 4. | Milan | 37 | 70 | 52 - 33 | |
| 5. | Como | 37 | 68 | 61 - 28 | |
| 6. | Juventus | 37 | 68 | 60 - 33 | |
| 13. | Parma | 37 | 42 | 27 - 46 |
| Zawodnik | Bramki | ||
| Mateo Pellegrino | 8 | ||
| Adrian Bernabe | 3 | ||
| Nesta Elphege | 2 | ||
| Enrico Del Prato | 2 | ||
| Gabriel Strefezza | 2 |
| 37 kolejka | ||||
|---|---|---|---|---|
| Juventus | 0 - 2 | Fiorentina | ||
| Roma | 2 - 0 | Lazio | ||
| Como | 1 - 0 | Parma | ||
| Genoa | 1 - 2 | Milan | ||
| Pisa | 0 - 3 | Napoli | ||
| Inter | 1 - 1 | Hellas | ||
| Atalanta | 0 - 1 | Bologna | ||
| Udinese | 0 - 1 | Cremonese | ||
| Sassuolo | 2 - 3 | Lecce | ||
| Cagliari | 2 - 1 | Torino | ||
vs Roma
90
rozegrane0
zdobyte0
zaliczoneUraz łąkotki
Powrót: sezon 26/27Uraz łąkotki
Powrót: sezon 26/27Uraz pachwiny
Powrót: sezon 26/27Uraz kości strzałkowej
Powrót: sezon 26/27Uraz mięśnia zginacza
Powrót: sezon 26/27
Carlos Cuesta udzielił obszernego wywiadu dla Cronache di Spogliatoio, w którym opowiedział o sezonie, swoim podejściu do pracy trenera, życiu prywatnym oraz kilku innych kwestiach.
Szybko rozpocząłeś swoją trenerską karierę?
Wszystko zaczęło się bardzo szybko. Zacząłem trenować w wieku 15 lat, co nie jest czymś normalnym. Połowę mojego życia spędziłem na boisku, a drugą połowę jako trener — zajmuję się tym już od 15 lat. Na początku była to bardziej ogólna dyskusja o podstawach i wyznaczeniu kierunku działania. Poznałem niesamowitych ludzi. Jak mówi Julio Velasco, zadaniem trenera jest wiedzieć, co potrafią inni, a nie co potrafi on sam. Moi zawodnicy od pierwszego dnia byli gotowi do współpracy — z jednością i duchem zespołu, które były kluczowe dla naszego rozwoju. Mogę tylko wyrazić wdzięczność zawodnikom, sztabowi i menedżerom. Ostatecznie to oni panowali nad sytuacją i choć trener jest twarzą projektu, bardzo wiele dzieje się za kulisami — to właśnie robi różnicę. Dyskusja o wieku to tylko liczba i dla zawodników również nią była.
Powiedziałeś też, że nie powinieneś grać w piłkę nożną, którą lubisz, ale w tę, która jest potrzebna. Co miałeś na myśli?
Wiedziałem, że mam przywileje, ale też ogromną odpowiedzialność. Stawką było wszystko — nie tylko dla tych, którzy we mnie wierzyli, ale również dla kibiców i wszystkich wokół klubu. Starałem się podchodzić do pracy z najwyższym profesjonalizmem i zrozumieć kontekst, dostosowując się do realiów klubu. Chciałem zachować ciągłość względem tego, co zrobiliśmy w poprzednim roku, a następnie wprowadzić ulepszenia, które uczyniłyby nas bardziej konkurencyjnymi. Podchodziłem do swojej pracy we właściwy sposób — trener wyznacza kierunek, ale równie ważna jest umiejętność dostosowania się. Musiałem zdobyć wiarygodność w oczach zawodników i klubu, ponieważ byłem tam po to, by pomagać, a nie narzucać swoje pomysły.
Trzy drużyny, z których czerpiesz inspirację?
Wiele uczę się od przeciwników i od każdego, ponieważ z każdego można czerpać inspirację. Gdybym miał wymienić drużyny, które najbardziej mi się podobają, byłyby to Bayern i PSG. Mają strukturę gry, która pozwala im stale zagrażać rywalom, potrafią ich ogrywać i siać spustoszenie zarówno w ataku pozycyjnym, jak i w otwartej grze. Także Barcelona, która ma wyraźną tożsamość, stawia na zdobywanie bramek. We Włoszech czyste konto jest bardzo ważne, ale trudno je zachować.
Jak poradzić sobie z nagłym wyzwaniem w postaci trenowania pierwszego zespołu?
Starałem się przygotować wcześniej. Zadzwoniłem po kolei do zawodników i członków sztabu szkoleniowego. Z każdym odbyłem wideorozmowę, aby powiedzieć, czego mogą się po mnie spodziewać — dwóch lub trzech bardzo prostych rzeczy — oraz czego ja oczekuję od nich. Na tej podstawie mogli wyrobić sobie pierwsze wrażenie, więc gdy spotkaliśmy się pierwszego dnia, mieli już pewne pojęcie o tym, kim jestem. Zebraliśmy się razem, a ja przez dwie minuty mówiłem o tym, jak wyobrażam sobie nadchodzący sezon.
Jak radzić sobie ze spotkaniem twarzą w twarz z kimś, kto nie jest zadowolony ze swojej liczby minut na boisku?
Nie jest to trudne, ponieważ zasady są zawsze takie same: trzeba być szczerym, uczciwym i jasno wyrażać swoje zdanie. Zawsze jestem dostępny do rozmowy — moje biuro jest otwarte. Chętnie pomogę i poświęcę czas. Jestem proaktywny, ale zawodnicy również muszą tacy być. Czasami muszą wziąć odpowiedzialność i przyjść porozmawiać — i tak się zdarzało. Uważam to za coś zupełnie normalnego i profesjonalnego, ponieważ oznacza to chęć rozwoju, doskonalenia się i wnoszenia wartości do drużyny. Oznacza też chęć zrozumienia, czego potrzeba, by osiągać własne cele — a te są w pełni uzasadnione.
Najtrudniejsza rzecz w tej pracy?
Wybór zawodników, którzy wyjdą na boisko. Podświadomie piłkarz może pomyśleć, że trener go nie chce albo nie docenia, choć tak nigdy nie jest. To kwestia wyboru — trzeba zdecydować, kto rozpocznie mecz w wyjściowej jedenastce. Świadomość, że niektórzy zawodnicy nie grają, jest trudna. Ale to, co robisz, musisz robić dobrze — tylko w ten sposób możesz być konkurencyjny i atrakcyjny jako drużyna.
Co czułeś, gdy Parma Cię wybrała?
Kiedy trafiłem do Parmy, byłem przepełniony radością, ponieważ stałem się częścią niesamowitego projektu — klubu z ambicjami, niezwykłymi ludźmi i silnymi zawodnikami. Trafiłem do miejsca, w którym oczekiwania z roku na rok rosły, podobnie jak wyniki. Wiedziałem, że najlepsze dopiero przede mną; czasami czujesz w sobie coś, co cię wzywa. Miałem w sobie siłę, która kazała mi podjąć to wyzwanie — świadomy trudności, ale też przekonany, że dam sobie radę.
Jakie emocje towarzyszyły Ci przy pierwszym meczu?
To był mecz towarzyski z Primaverą. Miałem dreszcze, ale skupiałem się na procesie, a nie na emocjach.
Czy pamiętasz, jak powiedziałeś Artecie, że odchodzisz do Parmy?
Kilka dni wcześniej planowaliśmy sezon w Arsenalu, ale potem pojawiła się Parma. Znalazłem w nim wyrozumiałą osobę — był wobec mnie niesamowity i od samego początku czułem jego wsparcie. To, co w nim najlepsze, to rzeczy, których ludzie nie widzą.
Przed przybyciem do Parmy miałeś już kontakt z Włochami i włoską piłką.
Tak, pobyt w Juventusie był niesamowitym doświadczeniem. Już wtedy mówiłem po włosku, choć nie perfekcyjnie. To było wyjątkowe doświadczenie, pełne niezwykłych ludzi. Gdy dołączasz do Juventusu, wiesz, że jesteś częścią jednego z najlepszych klubów we Włoszech.
Jak Rui Lemos został Twoim asystentem?
Kiedy grałem w Atlético, chciałem być jak najlepiej przygotowany. Dużo czytałem i nawet pojechałem do Porto. Rui tam pracował, więc napisałem do niego na LinkedInie z pytaniem, czy mógłbym przyjechać i obejrzeć treningi Porto. Choć mnie nie znał, zaprosił mnie — miał przeczucie. Był tam z żoną i pozwolił mi przyjrzeć się jego metodzie pracy. Ta wizyta okazała się bardzo owocna. Miałem szczęście później spotkać go ponownie w Parmie.
Jak spędzasz czas poza boiskiem?
Staram się być normalnym człowiekiem — spędzać czas z przyjaciółmi, żoną i rodziną. Zawsze skupiałem się na rozwoju osobistym i robieniu rzeczy, które pomagają mi wykonywać pracę najlepiej, jak potrafię. Czytanie i pisanie były dla mnie fundamentalne, szczególnie jeśli chodzi o wyrażanie emocji i porządkowanie myśli. Nie tylko tych związanych z piłką nożną — lubię pisać, by zrozumieć, co naprawdę myślę o różnych sprawach. Nie medytuję zbyt często, choć kiedyś robiłem to częściej. Czasem człowiek się martwi, czasem myśli pozytywnie. Zacząłem nawet pracę z psychologiem, gdy byłem w Arsenalu. Pomogło mi to lepiej poznać samego siebie. Czasami zadaję sobie pytania, dlaczego coś się dzieje i jak doprowadzić do pożądanego celu. Bywa trudno, ale takie jest życie.
Robisz mnóstwo notatek, naprawdę lubisz analizować?
Jestem do tego przyzwyczajony. Wielu rzeczy, o których mogłem myśleć dwie godziny wcześniej, już nie pamiętam, ale jeśli je zapiszę — zostają ze mną. To pomaga mi w życiu, dlatego wciąż to robię. Moi rodzice się rozwiedli i między 7. a 14. rokiem życia często zostawałem sam z mamą, więc nie czuję presji. Nigdy nie byłem typowym dzieckiem — zawsze miałem obowiązki. Takie sytuacje sprawiły, że inaczej patrzyłem na świat. W wieku trzech lat rozpoznawałem marki samochodów, zanim jeszcze mówiłem, komunikowałem się gestami i znałem stolice wszystkich państw świata. Dzielę swoją pracę na dwie części: pierwsza to sposób funkcjonowania w zespole, druga to specjalistyczna wiedza w branży, w której pracujesz. Charyzma wynika z kompetencji — tym, co pomaga mi być liderem, jest piłka nożna, ponieważ znam tę grę. Jestem przekonany, że Arteta poradziłby sobie ze wszystkim — nawet jako prezydent.
Jak postrzegasz kończący się sezon?
Pierwsza faza sezonu opierała się na adaptacji. Mieliśmy różne profile zawodników, co pozwalało nam zmieniać podejście do meczów w zależności od potrzeb. Graliśmy ustawieniem z piątką obrońców i często rotowaliśmy składem, zwłaszcza z powodu kontuzji. Dzięki zdolności adaptacji byliśmy konkurencyjni. Mieliśmy dwa główne założenia: być drużyną i zachować solidność w defensywie. Później, po meczu z Lazio, zdaliśmy sobie sprawę, że potrzebujemy bardziej stabilnej struktury, ponieważ ofensywa nie rozwijała się tak, jak byśmy chcieli. Przez długi czas graliśmy w systemie 4-3-3, ale potem straciliśmy osiem bramek w meczach z Atalantą i Juventusem. Później zaczęliśmy regularniej grać w ustawieniu 5-3-2, z bardziej kompaktową organizacją — wspominał o tym także Delprato po meczu z Juventusem. Udało nam się osiągnąć serię pozytywnych wyników, co dało nam większą regularność. Były zmiany kadrowe, ale także ewolucja taktyczna. Nasz sposób rozgrywania piłki stał się prostszy i bardziej uporządkowany, co pozwoliło nam lepiej się rozwijać, nawet jeśli nie tworzyliśmy wielu okazji bramkowych. Staraliśmy się podejmować właściwe decyzje — tak, by zawodnicy czuli się komfortowo, a drużyna była konkurencyjna i zdobywała punkty.
Powiedziałeś, że aby coś zmaksymalizować, trzeba być minimalistycznym. Mógłbyś to rozwinąć?
W piłce nożnej trzeba dobrze robić podstawowe rzeczy — w ten sposób zbliżasz się do wyniku. Dużo zależy też od tego, jak to robisz. Zawodnicy dobrze rozumieli, czego potrzebujemy, i wykonywali to z entuzjazmem oraz odwagą, by osiągać rezultaty. Kiedy zmienia się zbyt wiele, traci się chemię, zrozumienie i zdolność przewidywania tego, co zrobi kolega z drużyny. Regularna gra pozwala utrwalać zasady i zachować stabilność. Na początku, zarówno przez kontuzje, jak i inne okoliczności, musieliśmy wykazywać się większą elastycznością, ale później pojawiła się regularność, która pozwoliła nam grać lepiej.
Źródła:
Borghi, S., Carlos CUESTA, da SCONOSCIUTO ad allenatore di SERIE A [wideo], YouTube, 09.05.2026, https://www.youtube.com/watch?v=r42BHz85n4o [dostęp: 21.05.2026].
R. Civa, Borghi: "La crescita del Parme è evidente", ParmaLive.com, https://www.parmalive.com/primo-piano/cuesta-la-prima-al-tardini-249795, [dostęp: 21.05.2026].
R. Civa, Cuesta: "Ho dovuto guadagnare credibilità con giocatori e società", ParmaLive.com, https://www.parmalive.com/ultim-ora/cuesta-ho-dovuto-guadagnare-credibilita-con-giocatori-e-societa-249803, [dostęp: 21.05.2026].
R. Civa, Cuesta: "Dopo la Lazio, abbiamo capito di dover trovare una linea fissa.", ParmaLive.com, https://www.parmalive.com/ultim-ora/cuesta-dopo-la-lazio-249799, [dostęp: 21.05.2026].
Pierwszą bramkę dla Parmy w europejskich pucharach zdobył Massimo Agostini.Napastnik dokonał tego w 71 minucie zremisowanego 1:1, spotkania z CSKA Sofia, które zostało roezgrane 2 października 1991 roku na Stadio Ennio Tardini.
Komentarze (0)