FCParma.com.pl - Pierwszy w Polsce serwis o Gialloblu

Wyszukiwarka:
Osób przebywających na stronie: 12 środa, 23 września 2020

Panel logowania

Ostatni mecz

Serie A
Parma 0
Napoli2
Stadio Ennio Tardini; 20.09.2020; 12:30

Następny mecz

Serie A
Bologna-
Parma -
Stadio Renato Dall'Ara; 28.09.2020; 20:45

Video

Parma 0:2 Napoli: Skrót

Cytat tygodnia

"Przyznam szczerze, że z finansowego punktu widzenia, oferta Krause Group nie była najlepszą jaką otrzymaliśmy w ostatnim czasie, jednak o wyborze zaważyły inne czynniki. Rodzina Krause okazała się być najbardziej wiarygodna i sformułowała najlepszą i najbardziej konkretną wizję rozwoju klubu." - Marco Ferrari

Shoutbox

Aktualizacje na stronie

Partnerzy

Legalni bukmacherzy w Polsce – sprawdź gdzie można legalnie obstawiać


Parma Fans Worldwide

Statystyki serwisu

Serwis istnieje od: 18.06.2006

Czyli ma już 5211 dni.
Napisaliśmy 14412 newsów

Mamy 278 zarejestrowanych użytkowników.
Obecnie zalogowanych jest 0 osób, oraz 12 gości.

Serwis monitoruje: Stat.4u.pl  

Online:

Historia klubu cz.2

hista25Początki formułowania nowego zespołu na sezon 15/16 były bardzo trudne. Dość powiedzieć, że Parma rozpoczęła mercato jak i same przygotowania do sezonu, z miesięcznym opóźnieniem, w stosunku do swoich rywali. Na samym początku w kadrze zespołu znajdowali się tylko dwaj zawodnicy - kapitan Alessandro Lucarelli oraz wychowanek Lorenzo Adorni. Na pierwszym treningu w ośrodku Collecchio pojawiło się ledwie 5 piłkarzy, jednak z czasem frekwencja rosła, a finalnie duetowi Lorenzo Minotti-Andrea Galassi, odpowiedzialnemu za transfery, udało się stworzyć na Tardini bardzo mocną ekipę. Do zespołu Apolloniego dołączyli zawodnicy ze sporym doświadczeniem jak Francesco Corapi, Crocefisso Miglietta, Daniele Melandri, Matteo Guazzo czy też Yves Baraye do tego uzupełnienie składu stanowili piłkarze młodzi, sprowadzeni z Primaver drużyn Serie A i B, wśród nich znajdują się Michele Messina, Giacomo Ricci, Lorenzo Saporetti czy też Marcello Sereni. Słowa należałoby również wspomnieć o kibicach, którzy po raz kolejny dali przepiękny pokaz przywiązania do klubowych barwa. Fani Gialloblu nabyli w lecie ponad 10 tysięcy karnetów, co stanowi absolutny rekord wszech czasów jeśli chodzi o rozgrywki Serie D, ba nawet niektóre zespoły z Serie A, w tym sezonie nie mogły pochwalić się takim wynikiem. W końcu rozpoczął się długo oczekiwany sezon, oczekiwania wobec Parmy były ogromne, jednak na początku rozgrywek Gialloblu mieli pewne problemy z aklimatyzacją w nowych warunkach. Mimo to pierwsze 3 kolejki to 4 sukcesy ekipy Apolloniego, która kolejno pokonała Arzignanochiampo, Villafranca Veronese, Fortis Juventus oraz pretendujące do awansu Altovicentino. W 5 kolejce przyszło pierwsze rozczarowanie w postaci straty punktów z Mezzolarą, po bezbramkowym remisie, jednak można ten mecz potraktować jako wypadek przy pracy. Tygodnie mijały a Parma prezentowała wysoką dyspozycję, po 7 serii spotkań, Gialloblu wskoczyli na upragniony  fotel lidera, grupy D, którego nie oddali do końca rozgrywek. Podopieczni Apolloniego zachwycali polotem i efektywnością. Seryjne zwycięstwa klubu z Tardini przeplatane były okazyjnymi remisami, które jednak nie wpływały znacząco na pozycję w tabeli. W międzyczasie, Gialloblu toczyli też boje w zmaganiach Coppa Italia Serie D. Tej przygody nie będą oni jednak wspominać zbyt dobrze, gdyż po wyeliminowaniu Ribelle w pre-eliminacjach, w pierwszej rundzie ekipa Apolloniego niespodziewanie, po rzutach karnych uległa Correggese.  24 stycznia, Parma na wyjeździe, w meczu na szczycie, po raz drugi w tym sezonie, ograła drugie w ligowej hierarchii Altovicentino i wielu uznawało to ostateczne przypieczętowania awansu do Lega Pro. Wtedy jednak jak na złość coś w grze Gialloblu się zacięło, podopieczni Apolloniego zatracili skuteczność i z większą częstotliwością zaczęli gubić punkty oraz tracić bramki. Dwukrotnie przytrafiło się imzremisowanie dwóch spotkań pod rząd, co patrząc przez pryzmat ich dotychczasowych wyników, uznano za objaw kryzysu. W końcu jednak Parma dopięła swego. Na 3 kolejki przed końcem rozgrywek, przy obecności blisko 20 tysięcy kibiców na Stadio Tardini, Gialloblu pokonali Delta Rovigo 2:1 i ostatecznie przypieczętowali swój awans do Lega Pro. Trzy ostatnie spotkania również padły łupem Crociatich, w wyniku czego sezon ligowy, zakończyli z dorobkiem 94 punktów i jako pierwszy zespół w historii Serie D, wygrali swoją grupę nie ponosząc żadnej porażki. Zwycięstwo w grupie D, otworzyło Gialloblu szansę walki w Poule Scudetto, wraz z zwycięzcami pozostałych grup, o tytuł mistrza 4 ligi. Tego turnieju Parma nie będzie jednak miło wspominać, bowiem po porażce z Gubbio oraz remisie z Sambenedettese, zakończyła on swój udział w tych zmaganiach na fazie grupowej. To niepowodzenie w żadnym wypadku nie wpływa jednak na ogólną ocenę sezonu, który pod wieloma względami był dla klubu rekordowy i na zawsze pozostanie on w pamięci kibiców. Jeśli chodzi zaś o indywidualne popisy to warto wspomnieć, że najlepszym strzelcem Parmy, z dorobkiem 20 bramek został Senegalczyk Yves Baraye, godna wzmianki jest również postawa łotewskiego bramkarz Kristapsa Zommersa, który zachował czyste konto przez 692 minuty, bijąc tym samym klubowy rekord należący do Caludio Taffarela.

 

Tuż przed startem sezonu 2016/2017, w Parmie miało miejsce ważne symboliczne wydarzenie, mianowicie 28 lipca 2016, klub na mocy postanowienia sądu odzyskał prawa do marki Parma FC, w tym przede wszystkim do znanego i kojarzonego z Parmą logo. Gialloblu poinformowali  iż odzyskanie praw do dawnego wizerunku nie będzie powodować zmiany nazwy, i zdecydowano się pozostać przy obecnie obowiązującej - Parma Calcio.

 

 

hista28Zmagania w sezonie 2016/2017 Parma rozpoczęła z lekkim falstartem. Na sierpnia ekipę Luigi Apolloniego czekała rywalizacja w Coppa Italia Lega Pro. W fazie grupowej tych rozgrywek Gialloblu mierzyli się z Piacenzą oraz Por Piacenzą, mimo wygranej w pierwszym spotkaniu z Piacenzą, w drugim meczu Parma, tracąc gola w ostatniej minucie uległa Pro Piacenzie, w związku z czym odpadła z turnieju. Oznaczało to, iż wszystkie siły Gialloblu mogą skoncentrować na zmaganiach ligowych. Początek mistrzostw, w których Parma występowała w Grupie B, również do łatwych nie należał. Na inauguracje Lega Pro, ekipa z Tardini jedynie bezbramkowo zremisowała z Modeną, a następnie na własnym boisku długo męczyła się z Lumezzane by ostatecznie zwyciężyć 1:0. W 4 kolejce ligowych zmagań przyszła pierwsza dotkliwa porażka. Podopieczni Apolloniego na Stadio Tardini ulegli Venezi 1:2 mimo tego, iż do 88 minuty wygrywali 1:0. Po tej porażce przyszedł okres dziwnych i szalonych spotkań jak chociażby konfrontacja z Pordenone, w której Parma przegrywała 2:0 by wygrać 2:4, czy też mecz z Forli, w którym również Gialloblu przegrywali 2:0, a ostatecznie zwyciężyli 3:5. W tak zwanym międzyczasie, Parmie przytrafiał się także kolejna porażka na Tardini, tym razem z FeralpiSalo. Mimo bardzo niestabilnej formy drużyna Apolloniego dość regularnie punktowała w efekcie czego do meczu 13 kolejki z Maceratese, Gialloblu przystępowali ze świadomością, że zwycięstwo pozwoli im objąć fotel lidera. Niestety spotkanie w Maceracie zakończyło się bezbramkowym remisem, a to co stało się kolejkę później dosłownie zatrzęsło klubem w posadach. 19 listopada 2016 roku, na Stadio Tardini, Parma skompromitowała się na całej linii i przegrała z Padovą 1:4. Po tym meczu nie wytrzymały klubowe władze, które powzięły decyzję o zwolnieniu trenera Apolloniego, dyrektora sportowego Galassiego oraz szefa sfery technicznej Minottiego. Z tą decyzją nie zgodził się ówczesny prezydent klubu - Nevio Scala, który w akcie solidarności w stosunku do swoich ludzi podał się do dymisji. Jeśli idzie o sam zespól to rolę tymczasowego trenera przejął, szkoleniowiec Berretti - Stefano Morrone. Pod jjego wodzą Parma przegrała z Anconą i Bassano, w wyniku czego spadła na 8 miejsce w tabeli, tracąc do lidera ponad 10 punktów. Wielu mówiło, iż jest to koniec marzeń o jakimkolwiek dobrym wyniku w sezonie, jednak wówczas do klubu zawitali trener Roberto D'Aversa oraz dyrektor sportowy Daniele Faggiano, którzy wprowadzili do zespołu Gialloblu hista29zupełnie nowego ducha. D'Aversa w swoim debiucie na ławce pokonał Sudtirol, a następnie zremisował z Teramo, jednak prawdziwe wyzwanie miało czekać go dopiero w ostatnim meczu pierwszej rundy. 19 grudnia 2016 roku, miało miejsce wielkie wydarzenie dla każdego kibica Parmy. Po ponad 20 latach przerwy, do gry powróciły bowiem Derby dell'Enza, czyli konfrontacja Gialloblu z Reggianą. Na Mapei Stadium, Parma, która bynajmniej nie była faworytem, rozegrała kapitalna spotkanie i po golach Giorgino oraz Baraye zwyciężyła odwiecznego rywala 0:2. Wydarzenie to było fetowane rzez kibiców na równi z awansem czy też zdobyciem jakiegoś pucharu. Wygrane derby dały zespołowi D'Aversy niezwykły ładunek entuzjazmu i pozytywnej energii, który pozwolił kroczyć od zwycięstwa do zwycięstwa, wskoczyć na drugie miejsce w tabeli i zredukować stratę do pierwszej Venezi do 3 punktów. Przy okazji, w zespole Gialloblu miało miejsce jeszcze jedno historyczne wydarzenie. 30 grudnia 2016 roku, w wygranym 0:2 meczu z Lumezzane na listę strzelców wpisał się kapitan Alessandro Lucarelli, który tym samym stał się drugim piłkarzem w historii włoskiej piłki, który zdobywał bramki dla jednego klubu w rozgrywkach od Serie D do Serie A. W nowym roku kalendarzowym w kadrze Parmy zaszły olbrzymie zmiany, a to za sprawą dyrektora sportowego Faggiano, który sprowadził do klubu naprawdę wielkie, jak na Lega Pro, nazwiska pokroju Scozzarelli, Munariego, Scagli, Di Cesare czy też Iacoponiego. Dla kibiców był to jasny sygnał, ze Parma walczy o pierwsze miejsce. Niestety Gialloblu zmarnowali idealną szanse na przeskoczenie Venezi w 23 kolejce, bowiem w bezpośrednim meczu wygrywali już 0:2, jednak na skutek czerwonej kartki Caniniego, nie byli w stanie utrzymać prowadzenia do końca i konfrontacja zakończyła sięhista29aremisem 2:2. Status quo w tabeli, czyli 3 punkty przewagi Venezi nad Parmą utrzymywał się, do 28 kolejki kiedy to Parmie przytrafił się drugi w sezonie poważny kryzys. Crociatich nie była w stanie pokonać trzech zespołów z miejsc 15-20. Parma zremisowała wówczas z Folri i Mantova oraz przegrała u siebie z Fano, co było także pierwszą porażką w roli trenera samego D'Aversy. Po tych rozczarowujących wynikach szanse na pierwsze miejsce zmalały diametralnie, a Gialloblu musieli martwić się także o obronę drugiej pozycji. Wydawało się jednak, że wszystko wraca do normy bowiem w 3 następnych spotkaniach Parma odniosła 3 przekonywujące zwycięstwa nad Gubbio, Maceratese oraz bezpośrednim rywalem w walce o drugie miejsce z Padovą. W sercach co niektórych fanów wciąż tliła się nadzieja na walkę o pierwsze miejsce, która szybko została pogrzebana przez kolejny kryzys. Wszystko zaczęło się od sensacyjnej porażki, na Tardini z ostatnią w tabeli Anconą 0:2, po której na zespól D'Aversy spadła nie tylko fala krytyki, ale również oskarżenia o ustawienie spotkania. Media donosiły o nadspodziewanie dużym współczynniku wygranych odebranych za obstawienie dokładnego wyniku, sytuację prostował klub oraz sami zawodnicy, śledztwo  wszczęła prokuratura, jednak ostatecznie nic z tego nie wynikło i sprawa rozeszła się po kościach, zostawiając jednak spory ślad w psychice samych piłkarzy, którzy przegrali dwa kolejne spotkania z Bassano oraz  Sudtirol, notując tym samym najgorszą passę w sezonie - trzech porażek z rzędu. Opamiętanie przyszło w meczu z Teramo, zremisowanym 0:0, po którym Parma wszystkie siły rzuciła na czekające ją Derby dell'Enza. W meczu kończącym sezon zasadniczy, na Stadio Tardini pojawiło się blisko 20 tysięcy kibiców, którzy podziwiali prawdziwy "mecz na wodzie", w którym karty rozdawała pogoda. Ostatecznie szczęście było po stronie piłkarzy D'Aversy, którzy po trafieniu Baraye, mogli cieszyć się z drugego derbowego tryumfu w sezonie. Ostatecznie pierwsze miejsce w tabeli Grupy B, a co za tym idzie bezpośredni awans wywalczyła Venezia, Param zaś dzięki drugiej lokacie, miała zagwarantowany udział w 1/8 fazy play-off, której stawką było ostatnie miejsce w Serie B. Pierwszym rywalem Parmy w play-off była Piacenza. Na wyjeździe padł bezbramkowy remis, z kolei w rewanżu na Stadio Tardini bezlitośnie pokonała rywala 2:0. W ćwierćfinale los zetknął Parmę z drużyną Lucchese. Zarówno spotkanie domowe jak i wyjazdowe zakończyły się zwycięstwem podopiecznych D'Aversy i pewnym awansem do półfinału. Na tym etapie 4 pozostałe w grze drużyn przeniosły się na neutralny teren - Stadio Artemio Franchi we Florencji, gdzie doszło zarówno do półfinałów jak i finału. W półfinale Parma po raz trzeci w tym sezonie zmierzyła się z ekipą Pordenone. Gialloblu za sprawą gola Scagli szybko wyszli na prowadzenie, jednak zbyt łatwo oddali inicjatywę rywalom, którzy po fali ataków w 80 minucie hista30doprowadzili do remisu. Wynik 1:1 utrzymał się do końca podstawowych 90 minut i sędzia zarządził dogrywkę, w tej mimo kilku dobrych sytuacji z obu stron, rezultat nie uległ zmianie i do wyłonienia finalisty potrzebne były rzuty karne. W serii "11" po stronie Parmy pomylił się Scavone, jednak dwukrotnie strzały graczy Pordenone obronił Frattali, tak więc w 6 kolejce Gialloblu otrzymali szanse na zamknięcie meczu. Do piłki podszedł nie kto inny jak "Il Capitano" Alessandro Lucarelli, który pewnym strzałem ulokował ją w siatce, wprowadzając tym samym Parmę do finału. W meczu, który miał rozstrzygnąć kwestię awansu do Serie B, Parma na Stadio Franchi, na które przybyło blisko 6 tysięcy jej kibiców, zmierzyła się z Alessandrią. Spotkanie to było prawdziwym taktycznym popisem podopiecznych D'Aversy, którzy wyeliminowali wszystkie atuty Alessandri i wybili jej grę w piłkę. Ostatecznie Parma po bramkach autorstwa Scavone oraz Noccioliniego, zwyciężyła 2:0 i po końcowym gwizdku sędziego mogła świętować upragniony awans do Serie B!

 

Rozgrywki 2017/2018, które Parma spędziła na poziomie Serie B, cechowały się nieprzewidywalnością, obfitowały w liczne zmiany sytuacji, miały kilka momentów przełomowych, zaś niejako przy okazji w życiu klubu doszło do paru ważnych wydarzeń. W trakcie letniego mercato Parma wymieniała prawie pół składu, a drużynę wzmocnili piłkarze tacy jak Siligardi, Di Gaudio, Gagliolo, Ceravolo, Insigne czy Dezi. Tak duża ilość zmian i nowości sprawiła, iż zespół długo musiał szukać swojej tożsamości i notował spore problemy na płaszczyźnie zgrania i zrozumienia, co bezpośrednio na sam obraz gry. Mimo to sezon dla podopiecznych Roberto D'Aversy rozpoczął się bardzo dobrze od dwóch skromnych zwycięstw nad Cremonese oraz Novarą, potem jednak szybko zaczęły się schody. Wpierw przyszła pierwsza domowa porażka z Brescią, w spotkaniu, w którym karty rozdawała pogoda i ulewny deszcz. Później przyszła pora na pierwsze poważne lanie ze strony Perugii, która ograła Gialloblu 3:0, a następnie kolejna domowa porażka tyle że z Empoli. W tym momencie sezonu pojawiły się pierwsze głosy domagające się zwolnienia trenera D'Aversy. Władze nic sobie z tego jednak nie robiły i wciąż darzyły szkoleniowca pełnym zaufaniem. Zespół z kolei wrócił do gry pokonując Venezie oraz remisując, w dziwnych okolicznościach, z Salernitaną oraz Palermo. Mimo punktowania, gra Parmy nie powalała na kolana, a Gialloblu mieli problem ze zdobywaniem bramek, dość powiedzieć, że do tego momentu ani razu nie udało im się zdobyć gola z gry, zaś wszystkie ich trafienia były zasługą stałych fragmentów. 14 października Parma doznała trzeciej porażki na własnym stadionie, tym razem ulegając Pescarze. Co jednak ważne była to ostatnia klęska jaką w sezonie Gialloblu ponieśli na Tardini, które od tego czasu stało się ich prawdziwą twierdzą. Od momentu porażki z Pescarą, D'Aversa zdecydował się na diametralne przemeblowanie składu, pod kątem personalny, na lewą obronę przesunięty został Gagliolo, do środka defensywy na stałe wrócił kapitan Lucarelli, na prawą stronę powędrował Mazzocchi, z kolei w środku boiska pełną kontrolę objął Scozzarella, zaś z przodu szansę otrzymał Insigne. Okazało się to być strzałem w 10, bowiem Gialloblu zaliczyli prawdziwy renesans formy, zaś trzy kolejne spotkania z rzędu - z Virtus Entella, Foggią oraz Avellino padły ich łupem. Dodatkowo warto wspomnieć, iż w starciu przeciwko Entella ekipa D'Aversy po raz pierwszy w sezonie cieszyła się z bramki zdobytej z gry, którą ustrzelił Calaio. W międzyczasie sporo działo się też na polu czysto organizacyjnym. 3 listopada oficjalnie zakończyła się procedura przejęcia klubu przez chiński Desport, który od tej pory dysponował pakietem 60% udziałów. Niespełna dwa tygodnie później - 16 listopada nowym prezydentem klubu zaprzysiężony został prezes Desport - Jiang Lizhang. Jeśli chodzi zaś o kwestie boiskowe, to Parma zaczęła grać w kratkę, przeplatając zwycięstwa porażkami. W wyjazdowym meczu 13 kolejki przeciwko Frosinone, który Parma przegrała ostatecznie 2:1, byliśmy świadkami historycznego wyczynu Alessandro Lucarelliego, który rozegrał swój 311 ligowy mecz w koszulce Gialloblu obejmując tym samym pierwsze miejsce w klasyfikacji wszech czasów, pod tym względem. Po 17 kolejce i okazałym tryumfie 3:0 nad Pro Vercelli, Parma po raz pierwszy i ostatni w sezonie, objęła prowadzenie w tabeli. Gdy wydawało się, że zespół D'Aversy zaczyna łapać formę, dały o sobie znać liczne kontuzję i końcówkę roku 2017, Crociati musieli grać bez środkowego napastnika, bowiem ze składu wypadli Calaio oraz Ceravolo. Miało to swoje odzwierciedlenie w wynikach, bowiem cztery ostatnie mecze pierwszej rundy zakończyły się podziałem punktów. Miesięczna przerwa nie wpłynęła dobrze na Parmę, która nowy - 2018 roku rozpoczęła fatalnie od przegranej z Cremonese. Później było tak jak do tej pory - w kratkę: wygrana z Novarą, przegrana z Brescią oraz remis z Perugią. 17 lutego miało miejsce chyba najbardziej przełomowe wydarzenie w całym sezonie. Parma udała się na wyjazd do Empoli, gdzie w kompromitującym stylu doznała druzgocącej porażki 4:0. Po tym meczu na Gialloblu posypały się gromy, kibice ze zdwojoną siłą domagali się zwolnienia trenera, zaś sam zespół po raz pierwszy w sezonie, wypadł po za strefę play-off i do drugiego miejsca, premiowanego awansem, tracił aż 11 punktów. Kierownictwo, mimo trudnej sytuacji ponownie wytrzymało presję i obdarzyło trenera kredytem zaufania. Jak się później okazało był to dobre posunięcie, gdyż z klęska z Empoli podziałała na Crociatich motywująco i w końcu stali się oni prawdziwym zespołem. Parma podniosła się z kolan i wróciła do gry, wpierw remisując z Venezią, a następnie pokonując Salernitane i miażdżąc Pescarę 1:4. Wprawdzie w dalszej kolejności przytrafiła się dość pechowa porażka z Virtus Entella, jednakzespół D'Aversy parł do przodu. Przełom maja i kwietnia to zwycięstwa nad Foggią oraz Avellino, po których na Parmę czekały dwa arcytrudne spotkania z Palermo oraz Frosinone, czyli zespołami zajmującymi kolejno 3 oraz 2 miejsce w tabeli. Obie te konfrontacje rozgrywane były na Tardini i obie zakończyły się wielkimi tryumfami Gialloblu, po których wrócili oni do gry o bezpośredni awans. Parma niesiona entuzjazmem regularnie punktowała, zaś 21 kwietnia dzięki domowej wygranej nad Carpi wskoczyła na upragnione drugie miejsce. Niestety mecz ten został okupiony naprawdę wielkim kosztem, zaś sytuacja kadrowa Gialloblu, przed ostatnimi spotkaniami sezonu była wręcz dramatyczna, bowiem na liście niezdolnych do gry znajdowało się 10 piłkarzy. Końcowych 5 spotkań sezonu to istna jazda bez trzymanki. Na początek Parma, przetrzebiona kontuzjami przegrała wyjazdowy mecz z ostatnim w tabeli Pro Vercelli, jednak obyło się to bez konsekwencji w tabli, bowiem Frosinone i Palermo, również straciły punkty. Następnie przyszła pewna wygrana nad Ternaną, która utrzymała statut quo. W 40 kolejce Gialloblu udali się na mecz do Ceseny, którym doprowadzili swoich kibiców do rozpaczy, pomimo prowadzenia 1:0, gry w przewadze jednego zawodnika, ekipa D'Aversy w samej końcówce meczu dała sobie strzelić dwie bramki i przegrała 2:1, tracą także drugie miejsce w tabeli, spadając na czwartą pozycję. W tym momencie sprawa bezpośredniego awansu stała się bardzo problematyczna, żeby nie powiedzieć właściwie nierealna. Parma grała jednak do końca i dzięki wygranej w przedostatniej kolejce z Bari, wyprzedziła Palermo i utrzymała szansę na promocję, jednak nie wszystko zależało jednak od Gialloblu. Przed decydującą kolejką sprawa wyglądała następująco. Parma, zajmująca trzecią pozycję, by bezpośrednio awansować do Serie A, musiał wygrać wyjazdowy mecz ze Spezią i liczyć na stratę punktów przez Frosinone, które u siebie mierzyło się z niegrającą o nic Foggią. Parma mimo trudności, dzięki niesamowitej woli walki i determinacji zwyciężyła swój mecz 2:0 i czekała na to co zrobią rywale. W Frosinone, wszystko szło planowo a do 89 minuty gospodarze wygrywali 2:1, wtedy jednak zdarzył się prawdziwy piłkarski cud. Rezerwowy piłkarz Foggi- Roberto Floriano wpisał się na listę strzelców doprowadzając do remisów, który utrzymał się już do końca. Tym samym to Parma zajęła drugie miejsce w tabeli i rozpoczęła świętowania awansu do Serie A. Gialloblu przeszli tym samym do historii włoskiej piłki, jako pierwszy klub, który w 3 lata awansował z Serie D do najwyższej, włoskiej klasy rozgrywkowej!

 

Niemal dokładnie tydzień po sięgnięciu po awans do Serie A, radość kibiców została zakłócona przez smutną wiadomość. 27 maja 2018, podczas obchodów świętowania historycznego, potrójnego awansu, kapitan i legenda klubu - Alessandro Lucarelli ogłosił zakończenie piłkarskiej kariery. By uhonorować swojego bohatera, który na Stadio Tardini występował przez 10 lat, klub natychmiast zastrzegł koszulkę z numerem "6", w której od tej pory już nikt więcej dla Gialloblu nie zagra.

 

 

Radość z powrotu do Serie A oraz letnie przygotowani do sezonu, a co za tym idzie także mercato Parmy zostały bardzo brutalnie zakłócone, zaś wokół klubu pojawiły się ciemne chmury. Wraz z końcem maja prokuratura sportowa wszczęła postępowanie w sprawie wiadomości tekstowych, jakie za pośrednictwem aplikacji WhatApp, Emanuele Calaio oraz Fabio Ceravolo mieli wysyłać do swoich kolegów ze Spezi, przed ostatnim meczem sezonu. Wyniku postępowania przygotowawczego, które trwało ponad tydzień, prokuratura postanowiła wykluczyć z dochodzenia Ceravolo, z kolei w stosunku do Calaio oraz, ku zdziwieniu wielu, także Parmy postanowiła wytoczyć zarzuty i skierować sprawę do sądu sportowego. Napastnik Gialloblu został oskarżony o naruszenie Art. 7 punkt 1 i 2 kodeksu sportowego, w postaci próby wpłynięcia na końcowy wynik spotkania, z kolei Parmę oskarżono o tak zwaną obiektywną odpowiedzialność za zachowanie swojego piłkarza na mocy Art. 7 punkt 2 i 4 kodeksu sportowego. W praktyce oznaczało to, iż Parmie grozić może nawet karna relegacja do Serie B. Kilka dni później do mediów wpłynęła treść wiadomości tekstowych jakie Calaio pisał do Filippo De Cola ze Spezi, co wprawiło opinię publiczną w szok, zaś całą sprawę uczyniło jeszcze bardziej groteskową. Calaio, który dodajmy, korespondował ze swoim kolegom przez cały rok miała napisać: „Ehi pippein (red. Filippo De Col) non rompate il cazzein mi raccomando amico mio", „Dillo anche a claudiein (red. Claudio Terzi)”, „Sopratutto col rapporto che avete con me”; co można by przetłumaczyć jako: „Hej pippein nie połam mi w piątek jaj. Odradzam Ci to mój przyjacielu”, „Możesz ostrzec też claudieina”, „Ze względu na związek, który masz ze mną”. Warto tu zaznaczyć, iż powyższe wiadomości stanowiły całość materiału dowodowego, przeciwko Calaio i Parmie. Nic więc dziwnego, że sam klub podchodził do całej kwestii ze sporym spokojem, w związku z czym to co stało się na pierwszej rozprawie było dla Gialloblu olbrzymim szokiem i niedowierzaniem. 23 lipca 2018 roku, sąd pierwszej instancji po części przychylił się do wniosku prokuratury i wymierzał zawodnikowi oraz zespołowi bardzo srogie kary. Calaio został zawieszony na 2 lata, zaś Parma otrzymała karę 5 ujemnych punktów na starcie sezonu 2018/2019. Gialloblu i Calaio nie złożyli jednak broni i postanowili dochodzić sowich praw w sądzie drugiej instancji i to jak najbardziej im się opłaciło. Apelacja Parmy została rozpatrzona pozytywnie i sąd, w dniu 9 sierpnia, całkowicie anulował karę ujemnych punktów, zamieniając ją na niską grzywnę. Z kolei zawieszenie Calaio zostało zredukowane z 2 lat do pół roku. Wyrok sądu drugiej instancji w pełni usatysfakcjonował Parmę, która mogła w końcu skupić się na kwestiach związanych z przygotowaniem do nowego sezonu. Niestety w wyniku całej sprawy klub poniósł praktycznie nieodwracalne straty natury zarówno marketingowej, jak i ekonomicznej. Afera SMS-owa, bo tak ochrzciły ją media, znacząco wpłynęła takżę na mercato Gialloblu, część operacji została zawieszona część całkowicie zerwana, w związku z czym Parma przystąpiła do rozgrywek w sporym nieładzie i tak naprawdę jej siła była jedną wielką niewiadomą.

 

Pomimo letnich perturbacji i problemów, które mocno zakłóciły mercato, ostatecznie Parmie udało się sklecić ciekawą ekipę, w której rolę wiodące odgrywali tacy gracze jak Gervinho, Inglese czy Bruno Alves, który z marszu przejął opaskę kapitańską po Alessandro Lucarellim. Mimo wszystko Parma zdecydowanie nie była faworytem wśród bukmacherów i ekspertów, którzy zgodnie skazywali ją na spadek. Głosy te zostały podsycone po pierwszym meczu sezonu - trzeciej rundzie Coppa Italia, w której to Parma przegrała na Stadio Tardini z trzecioligową Pisą 0:1, odpadając tym samym z zmagań o krajowy puchar. Liga była jednak dla ekipy Roberto D'Aversy zupełnie inną historią, zaś prezentowany styl można by skwitować bardzo krótko - pełne nastawienie na kontratak i gra na wynik. Dla Crociatich pierwszy mecz w Serie A, po trzech latach nieobecności, był słodko-gorzki. Przy wypełnionym niemalże po brzegi Stadio Tardini, Parma prowadziła już z Udinese 2:0, by ostatecznie zremisować 2:2 i do samego końca spotkania drżeć o punkt. Później przyszła porażka w bardzo kiepskim stylu ze SPAL oraz kolejna porażka, na własnym obiekcie, z Juventusem, aczkolwiek po meczu, który podopieczni D'Aversy mogli kończyć z podniesionym czołem, bowiem zaprezentowali się oni naprawdę bardzo dobrze, na tle mistrza Włoch. Na swoje pierwsze zwycięstwo w kampanii 2018/2019, Parma czekała do 4 kolejki i wyjazdu do Mediolanu na mecz z Interem, który po golu Dimarco zakończył się jej sensacyjnym zwycięstwem. Crociati poszli za ciosem i na Tardini w starciu z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie, wygrali 2:0 z Cagliari, zaś bramkę niezwykłej urody zdobył wtedy Gervinho, który przebiegł z piłką prawie całe boisko zanim wpakował ją do siatki. Dobrą serię D'Aversy przerwała klęska w Napoli z Napoli, jednak Parma szybko wróciła na właściwe tory i ponownie dorzuciła do swojego konta dwa zwycięstwa - domowe nad Empoli oraz wyjazdowe na Genoą. Po tryumfie w Genui, Crociati przez trzy kolejki nie potrafili zainkasować 3 oczek, przegrywając z Lazio, Atalantą, a także dość zaskakująco remisując z Frosinone. Niejako w międzyczasie w klubowych kuluarach miało miejsce najważniejsze, z punktu widzenia administracyjnego, wydarzenie w sezonie 2018/2019 - bowiem po nieco ponad roku końca dobiegły rządy prezydenta Lizhanga oraz grupy Desport, których większościowy pakiet udziałów ponownie przejęło Nuovo Inizio. Wszystko z powodu tego, iż działania Chińczyków miały dążyć do szkody klubu. Koniec końców Desport pozostał w Parmie z mniejszościowym pakietem udziałów, zaś funkcję prezydenta klubu objął Pietro Pizzarotti z Nuovo Inizio. Mimo tych zabiegów sprawa nie była w pełni zakończona i praktycznie przez całe rozgrywki trwały przepychanki na linii Nuovo Inizio-Desport, które pragnęło odzyskać władze w zespole. Wracając jednak do kwestii sportowych, po okresie posuchy, Parmie ponownie udało się wrócić do wygrywania i to w wielkim stylu, pokonując na wyjeździe Torino oraz następnie w mini derbach także Sassuolo. Po tym spotkaniu, Parma niespodziewanie znalazła się w strefie europejskich pucharów i niektórzy zaczęli snuć nadzieje na powrót do Europy. Szybko zostało to jednak zweryfikowane, bowiem drużyna D'Aversy dysponująca bardzo ograniczonymi zasobami i do tego nękana licznymi kontuzjami, miała spory problem z utrzymaniem stabilnej formy. Tak więc w kolejnych kolejkach byliśmy świadkami porażek z Milanem i Sampdorią, a także dość niespodziewanych i nieco kompromitujących, domowych remisów z Chievo i Bologną, które wówczas znajdowały się w strefie spadkowej. W ostatnim meczu wyjazdowym pierwszej rudny, Parma ponownie sprawiła sporą niespodziankę ogrywając we Florencji, Fiorentinę 0:1, zaś rok 2018 zamknęła porażka z Romą na Tardini. Ostatecznie jednak po pierwszej rundzie Parma, miała na koncie 25 punktów, zajmowała miejsce w pierwszej 10 i była przez wszystkich określana mianem rewelacji rozgrywek. Niestety z wielu powodów rok 2019 nie był już tak okazały, zaś nad zespołem zaczęły gromadzić się czarne chmury. Wszystko rozpoczęło się jednak bardzo dobrze, od wyjazdowej wygranej na Udinese. Następnie Parma gościła na własnym obiekcie SPAL i śmiało można powiedzieć, że był to prawdziwy początek kłopotów drużyny D'Aversy. Przez 70 minut meczu, Crociati mieli pełną kontrolę nad wydarzeniami na murawie, prowadzili 2:0, mieli kilka znakomitych szans na podwyższenie wyniku i wtedy z niewyjaśnionych przyczyn nagle coś pękło, SPAL wyrównało wynik rywalizacji, a w samej końcówce zdobyło też zwycięskiego gola, pozostawiając Parmę z niczym. Mecz ten zostawił w psychice graczy Parmy wyraźny ślad, który jednak nie od razu dał o sobie znać, bowiem już w następnej kolejce podopieczni D'Aversy byli w stanie rozegrać jeden ze swoich najlepszych meczów w sezonie - na Allianz Stadium przeciwko Juventusowi. Skazywana na porażkę Parma, przegrywała już z liderem tabeli 3:1, by w ostatniej minucie za sprawą fenomenalnego Gervinho doprowadzić do remisu 3:3, czym udało się wprawić w zachwyt całą piłkarską Italię. Tego niewątpliwego sukcesu, bowiem wówczas mało kto był w stanie odbierać punkty Juventusowi, Parma nie potrafiła jednak przekuć w coś więcej, pogrążając się w marazmie, którego odzwierciedleniem były trzy porażki z rzędu z Interem, Cagliari i Napoli. Następnie przyszedł szalony mecz wyjazdowy z Empoli, w którym Parma trzykrotnie wychodziła na prowadzenie i trzykrotnie je traciła i ostatecznie do domu wróciła z punktem po remisie 3:3. Klub powoli osuwał się w tabeli, zaś kibice z coraz większym niepokojem patrzyli na strefę spadkową. Na szczęście w porę przyszło opamiętanie w postaci, drugiego zwycięstwa w rundzie rewanżowej, w starciu z Genoą. Ponownie jednak okazał się to być tylko mały epizod, zaś w kolejnych starciach na Parmę spadły kolejne cięgi - fatalny mecz w Rzymie z Lazio przegrany 4:1, bolesna porażka domowa z Atalantą 3:1 oraz prawdziwa kompromitacja w Frosinone, gdzie w kuriozalnych okolicznościach Crociati stracili gole na 3:2 w 103 minucie meczu. Krótko mówiąc sytuacja Parmy była bardzo nieciekawa, drużyna D'Aversy grała źle, nieciekawie, nieskutecznie, a do tego nonstop musiała radzić sobie bez swoich największych liderów. W pewien sposób drużynie udało się odzyskać rezon i w miarę ustabilizować sytuację, czego efektem było 5 remisów z rzędu - z Torino, Sassuolo, Milanem, Chievo oraz Sampdorią po niesamowitym powrocie Crociatich z wyniku 1:3 na 3:3.  Te wyniki sprawiły, iż do kibiców powrócił swojego rodzaju entuzjazm, zaś utrzymanie ponownie było na wyciącnięcie ręki. Do zagwarantowania ligowego bytu na trzy kolejki przed końcem rozgrywek, Parmie wystarczyła wygrana w wielkich derbach regionu z Bologną, które jednak okazały się jedną wielką katastrofą. Ekipa D'Aversy praktycznie nie istniała na boisku, zaś wynik 4:1 dla Rossoblu mówi tu chyba wszystko. Po tej klęsce na głowę D'Aversy i jego piłkarzy ponownie posypały się gromy, jednak Parma ponownie pokazała, że co jak co aleposiada niezwykle silny charakter, czego upust dała 19 maja w domowym meczu z Fiorentiną. Po niezwykle zaciętym spotkaniu, którego wynik balansował na krawędzi, Crociati zwyciężyli ostatecznie 1:0, dopełniając tym samym cel sezonu i pieczętując utrzymanie w Serie A. Wynik ten sprawił, iż na ostatni mecz mistrzostw - wyjazd do Rzymu na konfrontacje z Romą, Parma jechała bez żadnej presjii i to było widać zarówno w jej poczynaniach jak i wystawionym składzie. Dość powiedzieć, że w tym meczu swój debiut w Serie A zaliczyła trójka piłkarzy - Frattali, Dezi oraz Diakhate. Mimo to gra prezentowana przez Parmę naprawdę mogła się podobać, jednak ostatecznie nie zepsuła ona święta rzymian w postaci pożegnania Daniele De Rossiego i przegrała 2:1. Ostatecznie Parma zakońcczyła rozgrywki ligowe 2018/2019 na 14 pozycji, którą należy traktować jako spore osiągnięcie. Zespół mimo nie najwyższego potencjału kadrowego, w pełni zrealizował postawiony przed nim cel - zapewnił sobie ligowy byt, dostarczając przy tym swoim kibicom kilku naprawdę pięknych chwil. Misja została wykonana i można było zacząć, w spokoju snuć plany na kolejną kampanię, w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Sezon 2019/2020 przejdzie do historii jako jeden z najdziwniejszych w historii futbolu. Przed przystąpieniem do rozgrywek Parma postanowiła drastycznie zmienić swoją strategię transferową, względem tego co oglądaliśmy rok wcześniej. W celu zapewnienia ciągłości, władze klubu na czele z dyrektorem sportowym Daniele Faggiano podjęły decyzje o dość znacznych inwestycjach, zaś ulubionym typem transferu stało się wypożyczenie z obowiązkiem wykupu. Na takiej zasadzie na Tardini przybyli tacy gracze jak Luigi Sepe, Alberto Grassi, Yann Karamoh, Andreas Cornelius, Giuseppe Pezzella, Hernani czy też Roberto Inglese. W następstwie tych ruchów klub po zakończeniu rozgrywek był zobligowany do wydania, wręcz astronomicznej jak na jego warunki, kwoty ponad 60 mln euro (w tym 21 mln za samego Inglese). Do Parmy przybył też, na mocy zwykłego wypożyczenia bez opcji wykupu, przybył też wówczas kompletnie anonimowy 19-latek - Dejan Kulusevski, który całkowicie niespodziewanie stał się największą gwiazdą zespołu. Start ligi był dla podopiecznych Roberto D'Aversy swoistym rollercoasterem i definicją gry w kratkę. Na inauguracje Crociati, po niezłym meczu, ulegli obrońcy tytułu - Juventusowi 0:1, następnie przy sporym udziale Kulusevskiego (który zaliczył dwie asysty) rozbili na wyjeździe Udinese 3:1, by następnie zaliczyć dwie bolesne porażki z Cagliari oraz Lazio. Na tym etapie zmagań atmosfera wokół zespołu nie była najlepsza, tradycyjnie już zaczęły pojawiać się pierwsze głosy mówiące o możliwej dymisji trenera. Wtedy jednak na przestrzeni 4 dni, Crociati zagrali dwa znakomite spotkania, w których pokonali Sassuolo oraz Torino. Wyglądało nawet na to, że zwycięska seria będzie kontynuowana, bowiem kolejny mecz Parma miała rozegrać z już wówczas jedną z najgoszych ekip Serie A - SPAL. Niestety ekipa D'Aversy zagrała jedno z gorszych spotkań w sezonie i ostatecznie poniosła porażkę. Był to również moment przerwy na reprezentacje, po której Crociati dali prawdziwy koncert. W rozgrywanym pod koniec października, domowym meczu z Genoą, Parma dosłownie rozniosła rywala w pył wygrywając 5:1, notując tym samym jedno z największych zwycięstw od lat. W tamtym spotkaniu błyszczał Andreas Cornelius, który wchodząc z ławki rezerwowych (zastępując poważnie kontuzjowanego Inglese) ustrzelił hattricka. Następnie Parma znowu zaczęła grać w kartkę, co w dużej mierze spowodowane było olbrzymią liczbą kontuzji (w niektórych spotkaniach D'Aversa miał do dyspozycji ledwie 14-15 piłkarzy). Mimo to ekipa D'Aversy dość zaskakująco potrafiła zremisować wyjazdowe mecze z Interem czy Fiorentiną, jednak kosztem domowej porażki z beniaminkiem z Hellasu. Na początku listopada odbył się mecz, który śmiało można uznać jako jeden z kamieni węgielnych sezonu Parmy. Crociati na Stadio Tardini po znakomitym spotkaniu pokonali 2:0 Romę, czyli klub który zwykle uchodzi za ich nemezis. Następnie przyszły dość pechowo zremisowane derby z Bologną, która remis 2:2 uratowała w 97 minucie oraz domowa porażka z Milanem. W dalszej kolejności Parma ponownie zaliczyła serię dwóch zwycięstw z rzędu, pokonując na wyjeździe Sampdorię oraz Napoli. Niestety znowu podopiecznym D'Aversy nie udało się dołożyć trzeciego tryumfu bowiem jedynie zremisowali oni, na własnym stadionie, ze słabiutką Brescią. I tak dotarliśmy do początku roku 2020, który rozpoczął się dla Parmy w najgorszy możliwy sposób - wyjazdowego lania od Atalanty 5:0. Na szczęście Crociati szybko się otrząsnęli i na zakończenie pierwszej rundy ograli Lecce. Tak więc Parma zakończyła pierwszą część sezonu na wysokim miejscu w górnej części tabeli zaś wielu kibiców zaczęło powoli snuć plany sięgające nawet powrotu do europejskich pucharów. Rundę rewanżową Parma rozpoczęła podobnie jak rundę jesienną - od porażki z Juventusem i zwycięstwa nad Udinese. Później przyszedł, wyszarpany w ostatnich minutach, remis z Cagliari, porażka z Lazio oraz wyjazdowa wygrana z Sassuolo, w której gola na wagę 3 punktów zdobył Gervinho. Co ważne dla Iworyjczyka był to pierwszy mecz po odcierpieniu kary zawieszenia, jaką nałożył na niego klub, za zachowanie z zimowego mercato w trakcie którego skrzydłowy próbował wymusić transfer do Al Sadd (który ostatecznie wysypał się na ostatniej prostej) nie przychodząc na treningi. Niejako w międzyczasie w Parmie doszło również do ważnych zmian wewnętrznych - w postaci wyrzucenia ze struktur zarządzania klubem Jang Lizhanga i jego grupy Desport. Oficjalnym powodem takiego rozwiązania, było nie włączenie się Chińczyków do, uchwalonego na grudniowym posiedzeniu zarządu, podwyższenia kapitału zakładowego. W konsekwencji tych wydarzeń 99% udziałów Parmy było w tym momencie w posiadaniu grupy Nuovo Inizio. I tak powoli dochodzimy do zdarzenia absolutnie kluczowego z punktu widzenia całego sezonu. W okolicach końcówki lutego do Europy, z Azji dotarł wirus Covid-19, zaś jednym z jego pierwszych, głównych ognisk stała się północ Włoch. Z uwagi na zagrożenie epidemiologiczne odwołano, między innymi, mecz Parmy z Torino, zaś pod znakiem zapytania stanęła przyszłość całych rozgrywek. Władze ligi postanowiły jednak nie podejmować żadnych radykalnych korków i następna kolejka, w której Parma, na Tardini mierzyła się ze SPAL miała odbyć się w pełni normalnie. Konfrontacja ze SPAL i to wszystko co działo się wokół niej można podsumować dość krótko - jedna wielka komedia. Na 5 minut przed rozpoczęciem spotkania włoski minister sportu apelował o przerwanie rozgrywek, podobnie jak Włoski Związek Piłkarzy (AIC). Zawodnicy Parmy oraz SPAL, którzy już szykowali się do wyjścia na murawę zostali wycofani do szatni i wydawało się, że mecz zostanie odwołany. Następnie działy się różne dziwne wydarzenie, jednak efekt końcowy był taki, że gracze niejako przymuszeni musieli mecz rozegrać. Spotkanie prowadzone w atmosferze strachu i skandalu, zakończyło się zwycięstwem SPAL 1:0, jednak nikt nie brał tego wyniku specjalnie serio, zwłaszcza po tym co stało się kilka dni później, kiedy to włoski rząd podjął decyzję o zawieszeniu wszystkich rozgrywek sportowych. "Lockdown" trwał ponad 3 miesiące, zaś w trakcie tego okresu byli zamknięci w domach i nie mogli regularnie trenować, zaś w mediach pojawiały się najróżniejsze scenariusze dotyczące samych mistrzostw od definitywnego zawieszania po dokończenie ich w formie play-off. Ostatecznie jednak podjęto decyzję, że rozgrywki zostaną dokończone na normalnych zasadach. Ustalono nowy terminarz, wedle którego mecze były rozgrywane co 3 dni oraz rygorystyczny protokół bezpieczeństwa. Naturalną rzeczą było również to, iż wszystkie spotkania toczyły się bez udziału publiczności. Te niezwykłe i co tu dużo mówić dziwne okoliczności, sprawiły, iż rozgrywki stały się niejako loterią, która dla samej Parmy okazała się średnio szczęśliwa. Wprawdzie ekipa D'Aversyrozpoczęła restart mistrzostw w dobrym stylu od remisu z Torino oraz wygranej 4:1 z Genoą, gdzie kolejnego hattricka strzelił Cornelius, jednak później było już gorzej. Na skutek nieubłaganego ubytku sił (spowodowanego intensywnym kalendarzem), a także licznych błędów sędziowskich, Crociati przegrali 4 kolejne mecze ze Interem, Hellasem, Fiorentiną oraz Romą, definitywnie tracąc szanse na europejskie puchary. Co więcej Parma była też dosłownie o krok od piątej z rzędu porażki, bowiem w derbach regionu do 92 minuty przegrywała z Bologną 0:2, jednak wtedy zdarzył się prawdziwy cud i za sprawą goli Kurtica oraz Inglese udało się uratować remis. Następnie jednak przyszły kolejne dwie bolesne porażki z Milanem oraz Sampdorią (Parma wygrywała z Dorią 2:0 by przegrać 2:3). W ostatnich czterech meczach sezonu, Crociati zdołali jednak wstać z kolan odnosząc trzy tryumfy - z Napoli, Brescią oraz Lecce, i tylko jedną porażkę z Atalantą. Tym samym ekipa D'Aversy skończyła mistrzostwa na, i tak bardzo wysokim, 11 miejscu. Jej najlepszym strzelcem został Andreas Cornelius z dorobkiem 12 trafień, który wyprzedził Dejana Kuluseavskiego, mającego na koncie 10 trafień i 8 asyst. Mimo tego, iż na pewnym etapie apetyty były znacznie większe, można śmiało powiedzieć, że przeciągnięta aż do początku sierpnia kampania 2019/2020 była dla Parmy sukcesem.

 

Kilka dni po zakończeniu sezonu, środowiskiem Parmy strząsnęła zaskakująca wiadomość. Po ponad 3 latach z klubem postanowił pożegnać się dyrektor sportowy - Daniele Faggiano, który był jednym z głównych architektów ostatnich sportowych sukcesów - awansu z Lega Pro do Serie A oraz dwukrotny utrzymania się w elicie. Faggiano przeniósł się do Genoi, zaś swoją decyzję tłumaczył zakończeniem cyklu i wyczerpaniem się jego projektu na budowę Parmy. Na Tardini jego miejsce zajął Marcello Carli, przed którym klub postawił niezwykle trudne zadanie w postaci drastycznej przebudowy zespołu, ze szczególnym naciskiem na znaczne odmłodzenie kadry. Nie minęło kilkanaście dni, a kibiców czekała kolejna bolesna wiadomość dotycząca odejścia fundamentalnej postaci z ostatnich lat - trenera Roberto D'Aversy. Szczegóły i motywy stojące za odejściem zasłużonego szkoleniowca Crociatich, który wraz z zespołem sięgnął po dwa awanse oraz dwukrotnie utrzymał go w Serie A, nie są do końca znane, jednak zgodnie z oficjalną linią klubuy, była to decyzja podjęta przez nowego dyrektora sportowego - Marcello Carliego. W miejsce Roberto D'Aversy, w klubie pojawił się Fabio Liverani, który otrzymał od kierownictwa jedna, zasadniczą misję - utrzymanie w Serie A.

 

Tuż przed startem nowego sezonu - 18 września 2020 roku, w Parmie zaszły zmiane, które można określić mianemkońca pewnej ery. Po trwających kilka miesięcy negocjacjach, grupa Nuovo Inizio zdecydowała się sprzedać 90% swoich udziałów amerykańskiemu Krause Group - firmie działającej w wielu branżach, między innymi handlu detalicznym, handlu dobrami luksusowymi, logistyce, nieruchomościach oraz branży hotelowej. Wedle różnych szacunków, operacja przejęcia Parmy przez rodzinę Krause miała zamknąć się w kwocie około 100 mln euro. Na skutek tej zmiany, funkcję prezydenta klubu, przejął Kyle Krause.

 

Poprzednia strona




Copyright 2006-2020 by FCParma.com.pl