FCParma.com.pl - Jedyny polski serwis o Gialloblu

Wyszukiwarka:
Osób przebywających na stronie: 17 wtorek, 24 maja 2022

Panel logowania

Ostatni mecz

Serie B
Crotone0
Parma 1
Stadio Enzo Scida; 06.05.2022; 18:15

Następny mecz

Video

Crotone 0:1 Parma: Skrót

Cytat tygodnia

"Sezon w wykonaniu Parmy był porażką. Klub potrzebuje świeżego startu wykorzystując popełnione błędy jako cenną lekcję. Odpowiedzialność za taki stan rzeczy spoczywa nie tylko na trenerze i zawodnikach, ale także na kierownictwie. Wszyscy są odpowiedzialni za to co się wydarzyło." - Pietro Carmignani

Shoutbox

Partnerzy

Fusbal Stand

Aktualizacje na stronie

Statystyki serwisu

Serwis istnieje od: 18.06.2006

Czyli ma już 5819 dni.
Napisaliśmy 18088 newsów

Mamy 287 zarejestrowanych użytkowników.
Obecnie zalogowanych jest 0 osób, oraz 17 gości.

Serwis monitoruje: Stat.4u.pl  

Online:

"Naj" sezonu 2021/2022

autor: odys; 13.05.2022 ; 19:55;

Sezon 21/22 jest już historią. Szersze omawianie tej kampanii, w wykonaniu Crociatich, byłoby czymś w rodzaju rozdrapywania ran i sypania ich solą, zatem jako ostateczne podsumowanie dokonań Parmy, niech posłuży moja, w pełni subiektywna, lista wyróżnień.

 

Najlepszy piłkarz: Franco Vazquez

Tutaj wybór mógł być tylko jeden. Gdyby nie Vazquez, aż strach jest myśleć co byłoby z Parmą gdyby nie argentyński trequartisa. Gdy w lecie Parma podpisywała Vazqueza, jasne było to, że klub sprowadza piłkarz tak zwanego "fuori categoria" i nikt z tym nie polemizował. Początek "El Mudo", na Tardini był jednak nieco niemrawy, wprawdzie na pierwszy rzut oka dało się dostrzec to, że pod kątem boiskowej inteligencji czy techniki piłkarz ten przerasta Serie B, jednak brakowało konkretów, a do tego przytrafiły się mu dwa "odcięcia prądu" w postaci, niebywale głupich, czerwonych kartek. Vazquez szybko się jednak ogarnął i prócz technicznych fajerwerków, zaczął dostarczać też cyferki, zaś jego prawdziwy potencjał został odblokowany wraz z przybycie Beppe Iachiniego. Pod wodzą swojego starego/nowego szkoleniowca, "El Mudo" stał się prawdziwą bestią i sezon skwitował osiągając najlepsze liczby w swojej profesjonalnej karierze. 14 goli i tytuł wice-capocannoniere mówi tu sam za siebie, a do tego miał on również na koncie 5 asyst. Na przestrzeni całych rozgrywek, kibice Parmy nie doświadczyli zbyt wielu momentów przyjemności, jednak niewątpliwie jednym z nich była możliwość oglądania w akcji Vazqueza (a przynajmniej w zdecydowanej większości spotkań, w których występował). Po prostu MVP sezonu Parmy i co do tego chyba nikt nie ma żadnych wątpliwości.

 

Najgorszy piłkarz: Simy Nwankwo

Gdy pod koniec stycznia, Simy przychodził do Parmy, włoscy eksperci piali z zachwytu. To miał być prawdziwy "gamechanger", zawodnik który z miejsca rozwiąże wszystkie problemy Parmy ze skutecznością i zdobędzie minimum 10 goli. Gazzetta dello Sport okrzyknęła go nawet najlepszym transferem zimowego mercato w Serie B. Być może gdzieś w trakcie transakcji, doszło do jakieś podmiany, ale graczy, który ostatecznie pojawił się na Tardini, w żadnym wypadku nie pasował do tej lawiny pochwał. Powiem więcej, oglądając Simy'ego, na boisku, można było mieć wrażenie, że jest to człowiek wzięty z ulicy, który otrzymał szanse gry w profesjonalnym klubie na skutek jakiegoś konkursu, czy coś. Osobiście nie pamiętam, żeby w ostatnim dwudziestoleciu, na Tardini występował piłkarz, tak słaby pod kątem czysto piłkarskim. Nie chodzi mi tu nawet o dostarczane liczby (gol i dwie asysty to i tak sporo, jak na to jak się prezentował), a o samą boiskową prezencję. Na murawie Simy walczył nie tyle z rywalami, co z samym sobą, miał problemy z najprostszymi elementami piłkarskiego rzemiosła, jak przyjęcie czy podanie na kilka metrów, zaś w samym biegu sprawiał wrażenie szalenie nieskoordynowanego. Do tego, gdy już jakimś cudem zdarzyło mu się dojść do sytuacji bramkowej, na potęgę marnował, nawet zdawałoby się najprostsze piłki. Wszystko to złożyło się na to, że Simy stał się w Parmie pośmiewiskiem i postacią memiczną, wśród kibiców Crociatich.

 

Największy progres względem poprzedniego sezonu: Dennis Man

O tym, iż Man jest zawodnikiem z potencjałem i ponadprzeciętnymi umiejętnościami, było wiadomo, zaś Rumun dał próbkę swoich możliwości jeszcze w końcówce sezonu Serie A. Naturalne jest więc to, że z jego występami w Serie B wiązały się duże nadzieje. Wszystko zaczęło się bardzo dobrze, od gola na inaugurację z Frosinone, jednak nagle coś zaczęło się psuć. Man, pomimo tego, że w teorii dobrze pasował do koncepcji gry Enzo Mareski, po kilku nieudanych spotkaniach poszedł w odstawkę, a u schyłku przygody młodego szkoleniowca z Tardini, praktycznie wcale nie podnosił się z ławki. Gdy zaś do Parmy przybył Beppe Iachini, co wiązało się ze zmianą systemu i przejściem z gry ze skrzydłowymi, na wahadła, wydawało się, że dla Mana wszystko jest już "pozamiatane". W styczniu bardzo głośno było o jego odejściu i praktycznie wszyscy wypychali go z klubu. On ostatecznie, w Parmie pozostał, a do tego po kilku tygodniach pokazał, że nie jest piłkarzem jednowymiarowym, za jakiego go uważano. Iachini, jak sam wspominał, na pracę z Manem poświęcił wiele czasu, jednak śmiało można rzecz, że było warto. Mniej więcej od początku lutego, gdy ze składu wypadł, sprowadzony w zimie, Filippo Costa, Man sensacyjnie wskoczył na lewe wahadło i zachwycił wszystkich. Rumun pokazał, że nie jest jeźdźcem bezgłowy, zdolnym do myślenia, na boisku, tylko o sobie. Zaprezentował za to wszem i wobec, że potrafi w pełni poświęcić się dla zespołu, harować na całej długości murawy, a także wykorzystać swój drybling i umiejętności techniczne, w taki sposób, aby przynosić korzyści kolegom. Ultymatywnym potwierdzeniem tego jak wielką drogę przeszedł Man i jakim "teamplayerem" się stał, było przyznanie mu przez Iachiniego opaski kapitana, podczas wyjazdowego meczu z Vicenzą.

 

Największy regres względem poprzedniego sezonu: Valetin Mihaila

W zeszłym sezonie Mihailę umieściłem w kategorii najlepszego zawodnika U-21 i nie ukrywam, że w kotekście kampanii 21/22, miałem względem niego olbrzymie oczekiwania. Uważałem Rumuna za zawodnika z największym potencjałem i możliwościami na rozwój w całej kadrze Parmy i boleśnie się na nim zawiodłem. Wprawdzie początek sezonu, był dla niego wręcz wymarzony. Wszystko zaczęło się od gola na wagę 3 punktów, w 96 minucie meczu z Benevento, jednak później było już tylko gorzej. Mihaila z meczu na mecz gasł i z zawodnika, który jest w stanie pracować i wiele dawać zespołowi, zaczął stawać się niezwykle irytującym indywidualistą. Wciąż mam w pamięci chociażby jego mecz z Cremonese, gdzie z uporem maniaka, jak nakręcony, oddawał strzały z każdej pozycji, mając gdzieś dobre ustawienie kolegów, a praktycznie każda z tych prób, była gorsza od poprzedniej i szybowała wysoko w trybuny. Do tego jego samolubna gra, przynosiła też szkodę zespołowi i tu chociażby warto jest przytoczyć przykład, wyjazdowego meczu ze SPAL, gdzie Mihaila, w kluczowym momencie spotkania, miał na nodze piłkę meczową, jednak zamiast wyłożyć ją, na "wkładkę" dla Brunetty, wolał wszystko indywidualnie skończyć i kopnął obok bramki, a Parma ten mecz zremisowała. Tym samym, gdy pod koniec stycznia pojawiała się oferta z Bergamo, a Mihaila przeniósł się do Atalanty, poczucie straty było we mnie niewielkie. Swoją drogą, patrząc na to jak grał on w swoim ostatnim okresie w Parmie, to iż ostatecznie jego przygoda z Bergamo okazała się jedną wielką klapą, nikogo nie powinno dziwić. Tym niemniej, jeśli w lecie Mihaila wróci do Parmy i będzie reintegrowany z zespołem, jestem zwolennikiem tego, aby dać mu drugą szansę.

 

Największe pozytywne zaskoczenie: Martin Turk

Gdyby przed sezonem ktoś powiedział mi, że w drużynie, w której gra Gigi Buffon i tak solidny zmiennik jak Simone Colombi, trzeci bramkarz zaliczy 10 występów, to uśmiechnąłbym się z politowaniem. Tymczasem ta sytuacja okazała się faktem. W końcówce lutego, przed wyjazdowym meczem z Psią, z powodu kontuzji wypadli Buffon oraz Colombi, zaś na ten arcytrudny mecz, Crociati udali się z trójką bramkarzy o średniej wieku poniżej 18 lat. Między słupki wskoczył wówczas, trzeci w hierarchii, Turk. Obawy względem jego występu były olbrzymie, jednak on szybko pokazał, że nie było czego się bać. Turk zaprezentował nie tylko bardzo przyzwoite umiejętności bramkarskie, ale przede wszystkim wielką osobowość, za sprawą której doskonale zarządzał obroną, a także grał z drużyną, w trudnych momentach umiejętnie "kradnąc" czas. Co ważne, w jego wykonaniu nie był to tylko jednorazowy wyskok i wszystko to młody Słoweniec potwierdził w kolejnych spotkaniach. Gdy Turk znajdował się między słupkami, brak Buffona, praktycznie w ogóle nie był odczuwalny i to chyba najlepsza rekomendacja dla tego chłopaka. Jego ostateczne statystyki w postaci 10 występów i 4 czystych kont, są niezwykle przyzwoite i pokazują, że być może Parma ma w swoich szeregach golkipera na lata. Oczywiście gdy już Buffon zakończy swoją karierę.

 

Największe rozczarowanie: Javier Ribalta

Poza rzeczą oczywistą jaką jest 12 miejsce w lidze (ale na temat tego nie warto się rozwodzić), można by tu jeszcze "przejechać się" po piłkarzach i wspomnieć chociażby Juana Brunette, jednak dla mnie zdecydowanie największym rozczarowaniem okazała się osoba szefa obszaru technicznego - Javiera Ribalty. Gdy w końcówce kampanii 20/21, Parma podała informację o zatrudnieniu Ribalty, byłem pełen nadziei, mówimy przecież o dyrektorze sportowym, który pracował we wielu włoskich klubach, czyli Calcio powinien znać, a do tego mającym w CV ciekawe doświadczenie z pracą w rosyjskim Zenicie. Niestety na nadziejach się skończyło, Ribalta okazał się jedną wielką pomyłką, a jedyne czym błyszczał to niekompetencja w ruchach transferowych. Wielu kibiców, w tej materii, zrzuca winę na prezesa Krause, ja jednak się z tym nie zgadzam. Ribalta miał pełną autonomie w działaniu, a do tego kosmiczny, jak na standardy Serie B, budżet, i nie był w stanie zrobić z tego absolutnie żadnego użytku. To w kwestii dyrektora sportowego leży to, aby ściągnąć do klubu piłkarzy, którzy nie tylko będą reprezentować sobą odpowiedni poziom umiejętności, ale też przede wszystkim będą w stanie dobrze funkcjonować jako zespół, a to kompletnie mu się nie udało. Do tego dochodzą też, wręcz absurdalne decyzje personalne jak pożegnanie się z Simone Iacoponim, które do dziś budzi we mnie niesmak. Oczywiście nie jest też tak, że wszystko czego dotknął się Ribalta było złe. Zdarzyły mu się też bardzo dobre operacje, jak chociażby sprowadzenie Buffona, Vazqueza, Bernabe czy Del Prato, jednak koniec, końców to i tak kropla w morzu. Ostatecznie zespół stworzony przez Hiszpana nie funkcjonował należycie, był źle zbilansowany i cierpiał na liczne problemy, a to samo w sobie nie jest najlepszą laurką dla dyrektora sportowego. Pod koniec sezonu, w Parmie wiele mówiło się o zmianach w sztabie szkoleniowym czy samej kadrze, jednak jeśli miałbym tu moc decyzyjną to czystkę rozpocząłbym od Ribalty.

 

Najlepszy piłkarz U-21: Adrian Bernabe

Tutaj po prostu nie mogło być inaczej i mimo tego, iż na przestrzeni sezonu kilku młodym piłkarzom Parmy udało się błysnąc, jak Martin Turk, Adrian Benedyczak czy Alessandro Circati, to żaden z nich nie ma absolutnie żadnego podjazdu do Adriana Bernabe. Jego transfer na Tardini przeszedł bez większego echa, ot kolejny młody niby perspektywiczny graczy. Gdy na początku okresu przygotowawczego zdiagnozowano u niego wadę serca, a on wypadł z gry na pół roku, niewielu to obeszło, zaś jego grudniowy powrót do treningów nie poruszył praktycznie nikogo. Krótko mówiąc oczekiwania względem Bernabe były zerowe. I wtedy stało się coś niespodziewanego. Gdy tylko Bernabe dostał swoją pierwszą poważną szansę (nie liczę tu minutowego pojawienia się w meczu z Benevento) zachwycił wszystkich i z miejsca stał się jednym z ulubieńców kibiców. Młody Hiszpan imponował techniką, boiskową inteligencją oraz odwagą w grze. Za jego sprawą druga linia Parmy w końcu nabrała blasku i była w stanie faktycznie kreować sytuacje, a gdy do tego wszystkiego dorzucił on jeszcze niezwykle efektowne bramki, zrobiło się o nim głośno nie tylko w Parmie, czy Serie B, ale całych Włoszech. Zewsząd w jego kierunku sypią się porównania do tak znakomitych graczy jak Gianfranco Zola, a wielu zastanawia się jak wyglądałby sezon Parmy, gdyby Hiszpan mógł grać od samego początku. Skala potencjału tego młodego piłkarza jest olbrzymi i wydaję się że w Parmie od blisko dwóch dekad (nie licząc może Kulusevskiego) nie było zawodnika o tak olbrzymiej skali talentu i możliwościach.

 

Najlepszy transfer: Enrico Del Prato

Mógłbym pójść tu na łatwiznę i wskazać chociażby Buffona, Vazqueza czy Bernabe, jednak podejdźmy do sprawy kreatywnie. Poza tym uważam, też że osoba Del Prato zasługuje, na taką czy inną wzmiankę. Dla mnie Del Prato to cichy bohater sezonu. Jeden z najlepszych i co najważniejsze najrówniej grających piłkarzy Parmy w zakończonych rozgrywkach. Po prostu, gdy w składzie meczowym widziałem Del Prato, byłem spokojny i wiedziałem, że ten gość nie zejdzie poniżej pewnego i tak wysokiego (zwłaszcza jak na standardy tej Parmy) poziomu jakości. Słabe mecze zdarzały mu się rzadko i dosłownie można policzyć je na palcach jednej dłoni. Do tego w trakcie mistrzostw, dał on się poznać jako gracz, który "obskoczy" kilka pozycji i co istotne na każdej będzie w stanie dać coś ciekawego. Z perspektywy czasu można tylko żałować, że przy budowie kadry i przeprowadzaniu transferów, Parma nie korzystała z klucza "Del Prato", to znaczy zawodnika młodego, z potencjałem na rozwój, ale do tego znającego ligę i mającego w niej doświadczenie. Dysponując 4-5 takimi graczami jak Del Prato, zamiast piłkarzy pokroju Zagaritisa czy Oosterwolde, ten sezon mógł się potoczyć zupełnie inaczej, ale to już tylko gdybanie, które nic nie zmieni. Kończąc wątek Del Prato, można mieć jedynie nadzieję, że Parmie uda się sfinalizować jego wykup z Atalanty, bowiem jest to piłkarz, na którym można by budować defensywę na lata.

 

Najgorszy transfer: Francesco Cassata

Można by tu wrzucić praktycznie całe zimowe mercato, które pod kątem decyzji personalnych było iście kuriozalne, ale na temat tego miałem już okazję wypowiedzieć się nie raz. Co do najgorszego transferu to przyznaje go Cassacie. Do Parmy, przeszedł on po tym jak przez ponad pół roku nie grał w Genoi z powodu kontuzji. W momencie przybycia wielu widziało w nim człowieka, który może odmienić grę drugiej linii. Czy tak się stało? Cassata rozegrał dla Crociatich jeden mecz - wszedł na boisko w końcówce domowego meczu z Crotone, przy stanie 1:0 dla Parmy i zaliczył kluczowe podanie, przy...wyrównującym trafieniu gości. Następnie doznał odnowienia kontuzji na treningu i do końca sezonu, mecze oglądał z wysokości trybun. Jedynym plusem tego transferu, jest to, iż dokonano go na zasadzie "suchego" wypożyczenia, w związku z czym klub nie musi się wikłać w żadne wykupy.

 

Najładniejszy gol: Vazquez vs Monza

Gole i ich uroda to kwestia na wskroś subiektywna i nie ma co długo nad tą kategorią się rozpisywać. Osobiście, w kampanii 21/22, najbardziej do gustu przypadło mi trafienie jakim Vazquez popisał się w wyjazdowym meczu z Monzą. Od strony czysto technicznej, to w jaki sposób Argentyńczyk przelobował bramkarza i umieścił piłkę w siatce, było prawdziwą maestrią. W dalszej kolejności mógłbym umieścić chociażby bramki z rzutów wolnych Bernabe (z Como) i Vazqueza (z Crotone) oraz uderzenie z dystansu Benedyczaka z domowego meczu z Vicenzą.

 

Najlepszy mecz: Parma 4:0 SPAL

Naprawdę szkoda, że tego typu spotkań, w zakończonym sezonie, było tak mało. Z punktu widzenia zarówno taktycznego, jak i technicznego, był to absolutny popis Parmy i najlepsze z możliwych wydań zespołu Beppe Iachiniego. Od samego początku, do końca meczu Parma miała pełną kontrolę nad przebiegiem boiskowych wydarzeń. Crociati robili co chcieli, kompletnie neutralizując ofensywny potencjał rywali, a równocześnie sami kreowali sobie całą masę okazję. Wprawdzie na pierwszego gola, przyszło nam czekać relatywnie długo, jednak gdy już piłka pierwszy raz zatrzepotała w siatce, Parma poczuła krew, złapała rywala za gardło i konsekwentnie, krok po kroczu, dopełniła dzieła jego zniszczenia.

 

Najgorszy mecz: Lecce 4:0 Parma

Kandydatów do tego miana jest naprawdę sporo, jednak pierwszym co przychodzi na myśl w kontekście tej kategorii jest wyjazdowa porażka z Lecce - mecz który chciałbym po prostu wyrzucić z pamięci i "odzobaczyć". Dla każdego kibica Parmy, ten wyjazd na południe Włoch, był absolutnym upokorzeniem, zaś sam jego wynik stanowił najniższy wymiar kary. Lecce robiło z Parmą co chciało i już po pierwszej połowie wygrywało 4:0. Na szczęście w drugiej odsłonie, tylko i wyłącznie z powodu dobrej woli gospodarzy, którzy widząc słabość i beznadzieje rywala, z jakim przyszło im grać, przestali forsować tempo i więcej goli już nie padło. Niech za najlepszy komentarz do tego spotkania posłuży fakty, iż, jako kibic który zwykle patrzy na sprawy optymistycznie, nawet przez krótki moment, nie czułem, że w tym meczu Parmę stać chociażby na zdobycie jednego gola.

 

Największy absurd sezonu: Kontuzje i wszystko co z nimi związane

Nie byłbym sobą gdybym nie wspomniał tu o tej sytuacji, która sam w sobie jest tematem na kilkugodzinną dyskusję. Od kilku sezonów, jednym z wielkich problemów Parmy, było olbrzymie nagromadzenie kontuzji, przekraczające wszelkie możliwe standardy. Żeby nie być gołosłownym, wspomnę tylko, że w kampanii 20/21, Crociati odnotowali ponad 80 urazów mięśniowych. Ci, którzy liczyli na to, że wraz z nowym sezonem, ten trend zostanie zatrzymany mocno się zawiedli. Można wręcz odnieść wrażenie, że sytuacja jeszcze bardziej się zaogniła, bowiem jak wyliczyli dziennikarze lokalnego portalu SportParma, klub średnio na każdy mecz Serie B, miał ponad 7 absencji (średnia wynosiła dokładnie 7.1). Skutkowało to tym, iż praktycznie co kolejkę czy to Maresca, czy to później Iachini, zmuszeni byli do mocnych eksperymentów w składzie, a w ekstremalnych przypadkach, powoływania do kadry meczowej nawet po kilku graczy Primavery. Oczywiście obaj szkoleniowcy mają sporo na sumieniu i nie jest tak, że Parma przegrała sezon tylko przez kontuzje, jednak fakt jest taki, iż w obliczu braków kadrowych, z jakimi musieli oni walczyć, utrzymanie jakiejkolwiek ciągłości pracy czy wyników, było praktycznie niemożliwe. Sytuacja sama w sobie jest już kuriozalna, jednak dodatkowego "smaczku", dodaje jej reakcja klubu, wynosząca ją na swoiste Himalaje absurdu. Jak Crociati postanowili walczyć z problemem kontuzji? Otóż Parma, na drodze tylko sobie znanej dedukcji, uznała iż najlepszym sposobem na rozwiązanie problemu, będzie udawanie, że sprawy nie ma. Przez cały sezon, klub nie wydał ani jednego oświadczenia dotyczącego kontuzjowanych piłkarzy, ani w żaden inny sposób nie odniósł się do urazu jakiegokolwiek z graczy. Tym samym bazując tylko na oficjalnych komunikatach, można by dojść do wniosku, że w kampanii 21/22, Parma była klubem całkowicie wolnym od kontuzji. Najgorsze w tej sprawie jest chyba jednak to, iż nikt w tym temacie nic nie robi, nie są podejmowane żadne, nawet doraźne działania, nie wyciąga się wniosków z przeszłości. Wątpliwe jest też to, patrząc na podejście klubu do oficjalnej komunikacji, że ktoś tam w ogóle zdaje sobie sprawę ze skali i powagi tego problemu. Tym samym można niestety zakładać, że w następnym sezonie czeka nas powtórka z rozrywki.

 

Zobacz także

Komentarze

krz 13 maja 2022; 22:01
Obok Ribalty powinno się znaleźć miejsce dla Pana ze zdjęcia.
odys 14 maja 2022; 02:24
Nawet go na wstępie do tej kategorii wspomniałem i to że ostatecznie, mimo takiego potencjału, okazał się niewypałem i rozczarowaniem jest oczywiste, ale też biorąc pod uwagę cały kontekst jestem w stanie go rozgrzeszyć. Powiedzmy sobie szczerze, z Brunettą sami sobie zgotowaliśmy problem. Do póki nie było Vazqueza to Brunetta jako punkt odniesienia w konstrukcji akcji sprawdzał się znakomicie, problemy zaczęły się gdy Vazqo zaczął być w pełni gotowy do gry, a z Brunettą rozpoczęło się kombinowanie. Zaczęło się rzucanie go od pozycji na pozycję gdzie zaczął gasnąć w oczach. Uważam, że pod kątem charakterystyki jest to gracz tak zbliżony do Vazqueza, że bardziej się nie da a co za tym idzie jeśli nie stworzy mu się odpowiedniego środowiska do gry to po prostu nie będzie dawać rady. My kompletnie nie byliśmy w stanie tego zrobić i tyle. Winę za taki stan rzeczy o wiele bardziej zrzucam jednak w kierunku kierownictwa i planowania drużyny, aniżeli samego gracza.






Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Wszelkie prawa zastrzeżone przez: FCParma.com.pl.