FCParma.com.pl - Jedyny polski serwis o Gialloblu

Wyszukiwarka:
Osób przebywających na stronie: 18 środa, 17 października 2018

Panel logowania

Ostatni mecz

Serie A
Genoa1
Parma 3
Stadio Luigi Ferraris; 07.10.2018; 12:30

Następny mecz

Serie A
Parma -
Lazio-
Stadio Ennio Tardini; 21.10.2018; 15:00

Video

Genoa 1:3 Parma: Skrót

Cytat tygodnia

"Przed procesem powiedziałem swojemu prawnikowi, że przede wszystkim liczy się Parma. Aby ją chronić byłem gotowy poddać się karze nawet za coś czego nie zrobiłem." - Emanuele Calaio

Shoutbox

Partnerzy

odwiedź portal zakłady bukmacherskie

Statystyki serwisu

Serwis istnieje od: 18.06.2006

Czyli ma już 4504 dni.
Napisaliśmy 10083 newsów

Mamy 270 zarejestrowanych użytkowników.
Obecnie zalogowanych jest 0 osób, oraz 18 gości.

Serwis monitoruje: Stat.4u.pl  

Online:

Luca Siligardi - wzór profesjonalizmu

autor: odys; 09.10.2018 ; 21:13;

Antonino Barilla i Luca Siligardi to dwie postacie, które skulanie, wśród kibiców Parmy cieszą się statusem prawdziwych bohaterów. Nie ma co ukrywać, że w obu przypadkach jest to olbrzymie zaskoczenie, zaś historie tej dwójki pokazują, iż w sporcie nigdy nie należy się poddawać.

O burzliwych losach Barilli na Stadio Tardini rozpisywaliśmy się już jakiś czas temu, dlatego dziś uwagę chcielibyśmy skupić na Siligardiem, którego historia jest jeszcze bardziej szalona i pokręcona. Krótko mówiąc skrzydłowy, w trackie swojego, jak dotąd nieco ponad rocznego, pobytu w Parmie, kilkukrotnie przeszedł drogę od zera do bohatera.

W lecie 2017 roku, Siligardi był jednym z pierwszych transferów, przygotowującej się do Serie B, Parmy i został on przywitany na Tardini z ogromnym entuzjazmem. Zawodnik z wielkim doświadczeniem i uznanym nazwiskiem, na boiskach drugiej ligi miał być jednym z liderów Crociatich. Niestety tak się nie stało i przynajmniej na początku, rzeczywistość okazała się dla niego bardzo brutalna. Podczas letnich przygotowań, Siligardi doznał kontuzje co znacząco wpłynęło na jego późniejszą formę. Skrzydłowy szybko przegrał rywalizację o skład z Insigne czy Di Gaudio i został zepchnięty na margines projektu technicznego. Nie pomagały też bardzo kiepskie zmiany jakie dawał. Krótko mówiąc już po kilku pierwszych kolejkach, wielu przyczepiło mu łatkę wielkiego transferowego niewypału.

Podczas zimowego mercato Silgardi otrzymał kilka propozycji zmiany otoczenia, także ze strony zespołów z Serie B. Parma była zdecydowana go oddać, jednak zawodnik nie chciał słyszeć o opuszczeniu Tardini i błyskawicznie ucinał negocjacje z wszystkimi klubami. Efekt był taki, że po 31 stycznia Siligardi w dalszym ciągu znajdował się w kadrze Parmy, jednak jego perspektywy na grę były bardzo mizerne. Wtedy nagle pojawiła się niespodziewana oferta gry z Japonii, gdzie rynek transferowy trwał do połowy marca. Wszystko było już w zasadzie dogadane, Siligardi był zdecydowany na transfer i w kilku meczach w ogóle nie pojawił się w kadrze meczowej co zwiastowało rychłe zakończenie transakcji. Ponownie jednak coś poszło nie tak i z przenosin do Japonii nic nie wyszło. Co więcej sam Siligardi, nagle nie stąd ni zowąd, stał się ważną postacią pierwszej drużyny.

Od momentu druzgocącej porażki z Empoli, trener D'Aversa coraz bardziej przekonywał się do Siligardiego, a ten odpłacał mu się znakomitą grą. Wielu pukało się wtedy w czoło i zastanawiało się jak to możliwe, że taki piłkarz mógł tak długo siedzieć na ławce. Szczytem sezonu dla Siligardiego była arcyważny mecz domowy z Foggią, w którym zdobył swojego pierwszego i jedynego w tamtych rozgrywkach, gola który co ważne poprowadził Gialloblu do cennych 3 punktów. Tuż przed ostatnimi spotkaniami sezonu Siligardi doznał jednak kontuzji, która sprawiła, iż końcowe poczynania kolegów w Serie B oglądał albo z trybun albo z ławki rezerwowych, jednak mimo to należy zaznaczyć iż miał on swój wkład w ostateczny sukces jakim był awans.

Przed początkiem sezonu Serie A wielu typowało Siligardiego jako pewniaka do opuszczenia drużyny podczas letniego mercato. Wskazywano tu na nikłe doświadczenie w Serie A oraz obecność sporej konkurencji w postaci nowych nabytków pokroju Gervinho czy Biabianyego. Siligardi robił jednak swoje - ciężko pracował i był cały czas do dyspozycji zespołu. W trakcie letnich sparingów, obok rewelacyjnego Stulaca, skrzydłowy był zdecydowanie najjaśniejszą postacią w ekipie Crociatich, dlatego też gdy wybiegł on na boisko w podstawowym składzie, na pierwszy ligowy mecz z Udinese, mało kto mógł być tym zdziwiony.

I tu dochodzimy do kolejnego paradoksu związanego z osobą Siligardiego. W meczu z Udinese, Siligardi był jednym z lepszych piłkarzy Parmy na boisku, rozegrał naprawdę przyzwoite zawody, za które był chwalony zarówno przez kibiców jak i ekspertów. W "nagrodę" za tę postawę zostął przez klub...skreślony z listy zgłoszonych. Nie jest to żaden żart, Parma z uwagi na fakt, iż liga nie uznała ani Marcello Gazzoli ani też Mattia Sprocatiego jako jej wychowanków, była zmuszona skreślić z listy graczy mogących występować w Serie A, dwóch doświadczonych piłkarzy, wśród których znalazł się Siligardi. Tym samym doświadczony skrzydłowy drugą i trzecią kolejkę obejrzał z trybun, i wyglądało na to iż tak będzie już przynajmniej do końca rundy. Siligardi ponownie pokazał jednak niesłychany profesjonalizm i chart ducha. W trakcie przerwy reprezentacyjnej, przed spotkaniem z Interem, znakomicie pokazał się w sparingach z Colorno oraz Livorno, zaś Gialloblu dobitnie uświadomili sobie jak wielki potencjał marnują.

Tym samym przed meczem z Interem, Parma zdecydowała się na dokonanie jednej dozwolonej korekty na liście piłkarzy zgłoszonych do rozgrywek. Siligardi powrócił do składu zamiast Jacopo Deziego i zaczął pracować na to, by udowodnić iż miejsce to należy mu się jak psu buda. Wprawdzie pierwszy mecz po "powrocie" - przeciwko Napoli, nie był dla niego jak i całej Parmy zbyt udany, o tyle już w starciu z Empoli, skrzydłowy pokazał się z bardzo dobrej strony, zaś ostatnie starcie z Genoą było jego prawdziwym popisem. Gol i asysta mówią same za siebie. W Genui, Siligardi zagrał jak prawdziwy profesor robiąc użytek ze swoich największych atutów czyli świetnej techniki oraz doświadczenia.

Siligardi to przykład człowieka niezłomnego, który mimo tego, iż nie posiada wielkiego i głośnego nazwiska jest w stanie być ważnym elementem zespołu i po prostu robić swoją robotę. Mając go w takiej formie jak obecnie, Parma nie musi martwić się absencją Gervinho, co więcej piłkarze tacy jak Biabiany czy Sprocati, którzy startowali z nieco bardziej uprzywilejowanej pozycji niż on, mogą mieć olbrzymie kłopoty z wygryzieniem go ze składu. Tego gościa po prostu nie da się nie lubić i należy go podziwiać. Brawo Luca!

 

Zobacz także

Komentarze

Michal 10 października 2018; 15:45
Mnie jego powrót do kadry baaaaardzo ucieszył.






Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Wszelkie prawa zastrzeżone przez: FCParma.com.pl.